Ekstremista

Ekstremista

Jego niewiara jest równie żarliwa jak wiara innych. Wyprowadzić religię z kościołów i wprowadzić ją do… kin – to misja Brunona Dumonta, twórcy „Poza szatanem”, filmu, który właśnie wszedł na ekrany polskich kin.
Gdybyśmy mieli pozostać przy języku religijnym, należałoby powiedzieć, że Bruno Dumont nie tyle ma widzów, co wyznawców: jest kultowym reżyserem kultowych filmów, w których z miłości ludzie zabijają, z  tęsknoty wysadzają metro i gdzie czasem trudno odróżnić seks od gwałtu. Lakoniczne dialogi ustępują tu miejsca mocnym scenom i obrazom. Opowieści przybierają konwencję horroru, kryminału albo kina społecznego, by przez nie mówić o cierpieniu w świecie, z którego uleciał duch. Począwszy od debiutanckiego „Życia Jezusa" (1997), przez głośną, skandalizującą „Ludzkość”, brutalne „Dzwadzieścia dziewięć palm”, po „Flandrię”, „Hadewijch” i „Poza szatanem” Dumont porusza, prowokuje, denerwuje i… wygrywa festiwale. Należy do twórców cenionych w  Cannes, na swoim koncie ma trzy Złote Palmy.

Znają i uwielbiają francuskiego reżysera widzowie wrocławskich Nowych Horyzontów, gdzie systematycznie trafiały jego kolejne filmy i gdzie zeszłego lata miał swoją retrospektywę. Na czym polega fenomen arthouse’owego guru? Chyba na tym, że to jedyny w kinie ateista, który na ekranie organizuje msze.

Kiedy ranne wstają zorze

Tę scenę chciałoby się oglądać bez końca: bardzo wczesny świt, poranna mgła za moment się podniesie, ale zanim to się stanie, zamienia zwykłą łąkę w magiczny pejzaż, nasycony delikatnym złoto-różowym światłem. W jego blasku zwykłe badyle stają się tajemniczym ogrodem, stado pasących się krów – istotami, które w spokoju kontemplują mądrość stworzenia (parafrazując pamiętne zdanie z „Arizona Dream" o rybach: „Krowy nie myślą, krowy wiedzą”). To ta krótka chwila iluminacji, gdy na kilka sekund podnosi się zasłona, gdy świat wydaje się utkany z tajemnicy, gdy ujawnia się obecność czegoś większego niż ta  łąka, te krowy, ten świat. Nic, tylko paść na kolana, co zresztą czynią bohaterowie „Poza szatanem”.

Kiedy mówię o swoim zachwycie tą sceną, Bruno Dumont uśmiecha się – i to jedna z nielicznych okazji, by zobaczyć uśmiech na twarzy tego reżysera, bardzo serio traktującego siebie i  swoją pracę, rzucającego: „To nie jest istotne", gdy próbuję sprowadzić rozmowę na bardziej osobiste tory. – Tak właśnie jest tuż przed świtem –  uśmiecha się więc Bruno Dumont. – Jeśli wstanie pani o tej porze, zobaczy pani rzeczy, których normalnie się nie widzi. I są to obrazy ekstremalne. Świt jest skrajnością dnia, a my odbieramy go intensywnie, bo jesteśmy ciałami mistycznymi, poetyckimi.

Dzień, który wstaje, to  jestem ja, który wstaję. Kiedy patrzę na świat o tej porze, widzę siebie. To nie jest scena, która ma dowieść istnienia Boga, to scena, która dowodzi raczej istnienia naszej ogromnej tęsknoty za pięknem, za  dobrem, za Bogiem. Niestety, „niebo jest puste", jak mówi Dumont: – Bóg i diabeł są figurami retorycznymi – tłumaczy mi guru, poprawiając na  nosie przeciwsłoneczne ray-bany.

– Wiara to przesądy, bajki dobre dla  dzieci, narracje i obrazy potrzebne ludziom myślącym prymitywnie. Owszem, spotkałem w swoim życiu osoby przekonane, że zetknęły się z  szatanem. Co o nich myślę? Że są niespełna rozumu. Dumont nie ma  wątpliwości:

– Żyjemy w czasach, gdy historia religii osiągnęła swój kres. Szukamy mistycyzmu poza Bogiem – i o tym jest mój ostatni film. Mistycy to często ludzie bardzo prości, którzy doznają przez ciało i  którzy są w dziwnym, tajemniczym kontakcie z innym światem. Mistyk ma  zdolność docierania do tych obszarów naszej natury, gdzie przeciwieństwa się mieszają. I to jest sedno istoty ludzkiej, bo w naszej duszy dobro i  zło są przemieszane.

Tymczasem w życiu codziennym oddzielamy od siebie te sfery, jesteśmy zdolni do tego, by kogoś kochać i nienawidzić jednocześnie, ale nie jesteśmy zdolni do ekspresji tych sprzecznych uczuć. W swoich filmach wracam do tych pierwotnych korzeni naszej natury. Jak na twórcę ze zeświecczonej Francji przystało, dla Dumonta Bóg i diabeł to postacie z tej samej bajki co Święty Mikołaj, ale nawet on w coś wierzy: – Za tymi wymyślonymi figurami istnieje rzeczywistość, dobro i zło.

Trójca nie najświętsza

By o nich opowiedzieć, w anachroniczną i martwą, jego zdaniem, religijną narrację wkłada zupełnie nowe treści i obrazy, by pokazać, czym jest życie duchowe sierot po Bogu. Dlatego u najżarliwszego z filmowych ateistów jest zawsze ofiara, jest męczeństwo, jest odkupienie, jest zmartwychwstanie.

A wszystko wpisane w żywot prostych ludzi, rozpiętych między ziemią, która ich wciąga, i niebem, dokąd chcieliby ulecieć: chłopów z flandryjskiej wsi walczących o kobietę, znudzonych nastolatków z prowincji, którzy po raz pierwszy stykają się ze śmiercią, z  nienawiścią, pożądaniem, zagubionej dziewczyny z Paryża, która tak żarliwie kocha Jezusa (niestety, bez wzajemności), że gotowa jest dla  niego zabić, pary kochanków przemierzających kalifornijską pustynię (a na pustyni, co wiedzą mistycy, spotyka się nieustannie własne demony), udręczonego komisarza z małego miasteczka, który prowadzi śledztwo w  sprawie zabójstwa małej dziewczynki tylko po to, by odkryć potwora w  sobie samym.

Podobnie w „Poza szatanem": zło i dobro mieszkają w tych samych ludziach, podobnie jak miłość, zwierzęce pożądanie i nienawiść. Para głównych bohaterów przemierza więc zwyczajną ludzką drogę przez mękę, wśród sprzecznych emocji i pragnień, wśród przemocy i pragnienia ukojenia. – Zło to zdegradowane dobro – przekonuje w rozmowie reżyser, który na ekranie z kolei stara się przekonać, że anioł, diabeł i  człowiek to ta sama osoba.

Że każdy zdolny jest do zbrodni i każdy może doznać iluminacji. Mistycy to zazwyczaj ludzie prości i do ich ról Dumont zwykł był zatrudniać ludzi prostych: swój pierwszy casting, do  „Życia Jezusa", przeprowadził w urzędzie pracy w rodzinnym flandryjskim Bailleul.

Efekt okazał się niesamowity, do dziś zresztą obsada to jedna z najmocniejszych stron filmów Dumonta: takich zmarszczek, szczerb, blizn – tak pięknej brzydoty – na próżno szukać w paryskich teatrach i  szkołach aktorskich. Nie wszyscy profesjonalni aktorzy byliby zresztą zdolni do poświęceń, wymaganych przez francuskiego reżysera, który grającej współczesną mistyczkę Julie Sokolowski zabronił jeść i spać, by  uwiarygodnić na ekranie jej dziwny stan.

Ostatnio jednak reżyser złamał zasadę: w lutym rozpoczął zdjęcia do filmu o rzeźbiarce Camille Claudel, która spędziła 30 lat w szpitalu psychiatrycznym, i w głównej roli obsadził Juliette Binoche. Wygląda na to, że nie żartował, gdy opowiadał jednemu z dziennikarzy, że przez pięć lat próbował – bezskutecznie – dotrzeć do Toma Cruise’a, by go zatrudnić w filmie. Ani wówczas, gdy zwierzał się innemu żurnaliście: – Kiedyś będę kręcił filmy dla masowej widowni. Może będę wówczas koło siedemdziesiątki, ale na pewno to zrobię.

Bruno i fabryka czekolady

– Filmowałem traktory, słodycze, cegły, szynkę, węgiel – tak nauczyłem się kina! – wspomina swoje początki awangardowy reżyser. Zaczynał jako twórca reklamówek i filmów instruktażowych dla lokalnych przedsiębiorców z rodzinnej Flandrii, utrwalał na taśmie procesy produkcyjne i budowę autostrady.

W tym samym czasie uczył też filozofii w szkole średniej. Gdy filmował spływającą z maszyny rzekę roztopionej czekolady, zrozumiał, że kamerą zdziała o wiele więcej niż słowem, że filozofia nigdy nie dotrze do sedna, ale może to zrobić obraz – przekazać emocje, uchwycić coś, czego nie da się wyjaśnić ani zdefiniować.

– Zawsze filmowałem maszyny i zawsze szukałem w nich emocji – opowiadał o  kilkunastu latach spędzonych na uczeniu się, jak „nieinteresujące rzeczy uczynić interesującymi". Nic dziwnego, że po latach obserwowania, jak działają maszyny, Dumont marzy, by „filmować we wnętrzu człowieka”.

W filmach Dumonta, które pod szyldem „New French Extremity" stawia się w  jednym szeregu z dokonaniami Franćoisa Ozona, Gaspara Noé czy Catherine Breillat, rzeczywiście możliwe są wszelkie ekstremalne sytuacje. Ale  wszystko po to, by nas przeanielić. – Kino ma moc wywoływania katharsis – tłumaczy mi reżyser.

– Pozwala nam przeżywać negatywne emocje, sublimować je. Jeśli pragniemy kogoś zabić, w kinie możemy to zrobić. A  wszystko po to, byśmy po seansie stali się lepsi, a nie poszli przyłożyć sąsiadowi. Jeśli więc zaśpicie na niedzielną mszę, wybierzcie się do  kina. W gruncie rzeczy i Dumontowi, i waszemu księdzu chodzi o to samo: dadzą wam rozgrzeszenie.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2012
Więcej możesz przeczytać w 9/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2012 (1515)

  • Numerologia polska 26 lut 2012, 12:00 Sto dni rządu. Sto dni do Euro 2012. Niezwykła jest ta powszechna miłość do okrągłych liczb, dat i opisanych cyframi symboli. 4
  • Na skróty 26 lut 2012, 12:00 Merkel przeprasza za neonazistów… Ponad 1200 osób wzięło w Berlinie udział w ceremonii poświęconej pamięci ofiar gangu neonazistów, którzy zamordowali dziesięć osób. – To hańba dla naszego kraju – przyznała na... 7
  • Zanussi a Wrocław 26 lut 2012, 12:00 Znowu chcą nam coś zabrać. Tym razem Amerykanie. Oczywiście, nie damy się. Amerykańska Akademia Filmowa próbuje nakazać twórcom nagrody Ludowe Oskary zmianę nazwy. Oscar może być tylko jeden, i to, że ten nasz Oskar jest od Kolberga i... 10
  • Już wystarczy, dziękuję 26 lut 2012, 12:00 Wałęsowie biorą rozwód? Owszem, ale tylko z dotychczasowym życiem, w którym Lech nigdy nie mówił Danucie, że ją kocha, a ona zawsze stała w cieniu. Teraz wszystkie światła na nią. Jej autobiografia „Marzenia i tajemnice” w ciągu zaledwie kilku tygodni sprzedała się... 15
  • Człowiek z pieczary 26 lut 2012, 12:00 W Platformie kiedyś mówiło się﹐ Ze Grzegorz Schetyna zawsze będzie tym mniejszym﹐ grubszym i brzydszym﹒ Ostatnio jednak jakby wyładniał: nabrał ogłady, urósł w sondażach. I właśnie dlatego nie może wejść do rządu. 20
  • Krótka ławka 26 lut 2012, 12:00 Dziś snujesz się po Sejmie, jutro zostaniesz ministrem, pojutrze zajmie się tobą sąd partyjny. Wszystko zależy od kaprysu szefa. I dlatego nie bardzo wiadomo, kto stanowi rezerwę kadrową Platformy Obywatelskiej. 24
  • Szmajdziński mówi mi we śnie... 26 lut 2012, 12:00 Palikota się nie boi﹐ swojego wieku również﹒ Leszek Miller nie zaczyna, nie kończy, jest. 28
  • Powrót Złego Ducha 26 lut 2012, 12:00 Obrona kościoła to dla biskupa Michalika obrona telewizji Trwam﹒ 34
  • Błąd polityczny w demokracji 26 lut 2012, 12:00 Nikt się w dzisiejszej demokracji nie przyzna do błędu﹐ gdyż byłoby to politycznym samobójstwem﹒ Chyba że raz i w sprawie niezasadniczej. 35
  • Królowe śniegu są dwie 26 lut 2012, 12:00 Porywająca rywalizacja Justyny Kowalczyk z Marit Bjørgen jest może udręką dla narciarek﹐ ale dobrodziejstwem dla dyscypliny﹒ Obie wielkie biegaczki pracują na wspólne miejsce w historii sportu. 36
  • Rom nie Polak 26 lut 2012, 12:00 Zamiast spektakularnego rozbicia w berlinie cygańskiego gangu Krzysztof Rutkowski ma dziś spektakularny kłopot z Romami. Ich zdaniem detektyw udowodnił, że Polacy mają Romów za bandytów. Więc donieśli na niego do prokuratury. 41
  • Porzuceni 26 lut 2012, 12:00 Był wzorowym żołnierzem, bohaterem misji w Iraku, ale zwolniono go ze służby. I nikt się nie zainteresował, gdy po prostu zniknął. Dlaczego wojsko tak łatwo zapomina o swoich weteranach? 44
  • W śmiertelnym uścisku 26 lut 2012, 12:00 Powinien je mieć każdy, kto zimą nie chce w górach stracić życia. Detektory lawinowe, łopatki, sondy. W polskich Tatrach nikt ich nie używa. 46
  • Zmiana w Rosji jest nieunikniona 26 lut 2012, 12:00 Niedzielne głosowanie daje szansę na odebranie przyszłemu prezydentowi monopolu władzy﹒ Nie powinniśmy się bać. Doprowadzając do drugiej tury, popchniemy kraj na drogę pozytywnych zmian. 48
  • Fobie Putina 26 lut 2012, 12:00 Przed wyborami prezydenckimi Rosjanie coraz częściej słyszą, że żyją w oblężonej twierdzy. Uwierzą? Na to liczy Putin. 50
  • Pastor prezydentem 26 lut 2012, 12:00 Na razie znamy go z patetycznych mów o wolności i odpowiedzialności. Teraz będzie musiał się odnaleźć w świecie prawdziwej polityki. Joachim Gauck ma zostać nowym prezydentem Niemiec. 55
  • Sarkozy stawia na blitzkrieg 26 lut 2012, 12:00 Nicolas Sarkozy przechodzi metamorfozę i rozlicza się z błędów. I błyskawicznie odzyskuje pozycję. Bo we Francji, zwłaszcza w kampanii prezydenckiej, forma i gesty liczą się często bardziej niż treści programów wyborczych. 57
  • Nasz człowiek w Caracas 26 lut 2012, 12:00 Jego babka uciekła z warszawskiego getta. Dziś Henrique Capriles Radonski dowodzi podobnej odwagi, rzucając wyzwanie Hugo Chávezowi. 60
  • Drajwer w korbiznesie 26 lut 2012, 12:00 Zagrają. Wyjadą. Kurz opadnie. Po Euro 2012 zostaną stadiony. Co z nimi? Jeśli zostaną w rękach urzędników, to marny ich los. 62
  • Dynastia 26 lut 2012, 12:00 Dzieci swoich rodziców – na razie tyle można powiedzieć o większości potomków najbogatszych Polaków. Jednak niektórzy z nich już próbują własnych sił w biznesie. Klan Wejchertów właśnie skoczył na głęboką wodę – trochę nie z własnej woli. 66
  • Emerytalne wyznanie niewiary 26 lut 2012, 12:00 Większość Polaków nie wierzy w państwowe emerytury. Ale niewielu coś robi, by zabezpieczyć się na przyszłość. 70
  • Leczenie śmiertelnie chorego kroplówką 26 lut 2012, 12:00 Wydłużamy wiek emerytalny﹐ Żeby inaczej podzielić się przyszłą biedą﹒ Tymczasem trzeba się skupić na tym, żeby pracować mądrzej﹐ a niekoniecznie dłużej. 77
  • Poeci Ameryki 26 lut 2012, 12:00 Bruce Springsteen wraca z nową płytą. Najpopularniejszy amerykański bard przypomina, że to śpiewający poeci tworzyli w XX wieku mit Stanów Zjednoczonych. 78
  • Ekstremista 26 lut 2012, 12:00 Jego niewiara jest równie żarliwa jak wiara innych. Wyprowadzić religię z kościołów i wprowadzić ją do… kin – to misja Brunona Dumonta, twórcy „Poza szatanem”, filmu, który właśnie wszedł na ekrany polskich kin. 82
  • Harry, Hammer, Horror 26 lut 2012, 12:00 Daniel Radcliffe gra w nowym horrorze „Kobieta w czerni” legendarnej wytwórni Hammer. Czy uda mu się ożywić starego potwora? 85
  • Modny znaczy przegrany 26 lut 2012, 12:00 Polscy twórcy teatralni chcą tworzyć rewolucje, promować odważnych twórców, podejmować trudne tematy. Nie chcą jednak, żeby mówiono o nich „modni”. Dlaczego? 86
  • Przednówek 26 lut 2012, 12:00 Koniec zimy to tradycyjnie ciężki czas dla świeżych sałat i warzyw, a raczej nie tyle dla nich, co bardziej dla naszej tęsknoty za nimi. Mamy ogromny apetyt na coś zielonego, chrupiącego, świeżego i lekkiego, ale próżno szukać takich... 96
  • Strategia Pawlaka 26 lut 2012, 12:00 Pawlak powiedział, że jeżeli chcę dożyć szczęśliwej starości, to nie powinienem liczyć na ZUS, tylko na własne oszczędności lub własne dzieci, a ponieważ jest na drugim miejscu wśród osób najbardziej godnych zaufania w naszym... 97
  • Klan obywatelski albo powrót PiS 26 lut 2012, 12:00 Tę prawidłowość chyba każdy już skojarzył. Kiedy tylko bohaterowie popularnych seriali zaczęli umierać, notowania Platformy Obywatelskiej poleciały na łeb na szyję. Na szczęście, jak wszyscy mówią, telewizje są w rękach PO.... 97
  • Obszarnicy 26 lut 2012, 12:00 Dawno temu władza ludowa pogoniła obszarników, ale chyba nie do końca. Pojawił się nowy ich rodzaj, zwany obszarnikami językowymi. Są to wykształceni ludzie na wysokich stanowiskach, którzy na obszarze języka polskiego uprawiają swoje... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany