Obama, jednoosobowa armia Ameryki

Obama, jednoosobowa armia Ameryki

Ostatnie przecieki z Białego Domu mają pokazać, że prezydent zasłużył na reelekcję, bo ma jaja i nie boi się zabijać. Sztab Obamy doskonale wie, że taki argument trafi podczas kampanii do większości Amerykanów.
Zbliżają się do domu. Samochód prowadzi ten starszy, 16-letni Tariq Aziz. Jego młodszy o cztery lata kuzyn Waheed Khan siedzi obok. W aucie jest piłka do nogi, aparat i komputer. Może rozmawiają o futbolu? Może o  fotografii? Wjeżdżają do rodzinnego miasta Mir Ali w pakistańskiej prowincji Waziristan. Mijają niskie, prostokątne domki; starców siedzących w milczeniu na betonowych schodach i dzieciaki biegające boso po suchym piachu. Może rozmawiają o śmierci, która przychodzi nagle z  nieba? Nie wiedzą, że za chwilę dosięgnie także ich – gdy tylko oficer śledzący ich podróż na ekranie monitora w klimatyzowanym pokoju po  drugiej stronie świata naciśnie guzik joysticka. Jednoosobowa armia

Drony, czyli bezzałogowe jednostki latające w służbie Ameryki, mają dwa imiona. Model bardziej popularny to ­ predator – drapieżca; ten drugi –  reaper – żniwiarz. Pociski, którymi rażą, ochrzczono „ogniem piekielnym" – hellfire. Z tekstu w „The New York Times”, o którym od dwóch tygodni nie przestaje dyskutować Ameryka, dowiadujemy się, że to prezydent Obama osobiście zawiaduje drapieżcami oraz żniwiarzami i co wtorek podejmuje decyzję, kogo porazić ogniem piekielnym. Spotkania sztabu doradców prezydenta do spraw bezpieczeństwa nazywane są „wtorkami z terrorem”. Układanie listy wrogów do odstrzału to „proces nominacji”. W obradach udział bierze ponad setka ludzi. Sztabowcy oglądają prezentacje w  PowerPoincie, z których patrzą na nich ciemni i brodaci kandydaci do  nominacji. Prezydent wysłuchuje rad i rekomendacji. Zdarza się, że  kandydat, który tydzień wcześniej był na czele listy, spada i nie dostaje nominacji, a na jego miejsce wskakuje ktoś inny. Ataku dokonuje najczęściej oficer CIA siedzący z joystickiem w dłoni w operacyjnym pokoju jednego z rządowych budynków amerykańskiej stolicy. Jednak ciężar moralny bierze na siebie Obama. „[Prezydent] podejmuje wysiłek, aby  teorie chrześcijańskich filozofów o wojnie sprawiedliwej stosować do  brutalnej rzeczywistości nowoczesnego konfliktu” – napisał „The New York Times”.

Ostatnio w tym tonie mówi się o Obamie wiele. W ciągu zaledwie kilku dni Biały Dom uraczył bowiem media serią przecieków. Najpierw wyszło na jaw, że CIA i Pentagon współpracowały z reżyserką Kathryn Bigelow, zdobywczynią Oscara za dramat o saperach z Iraku – „Hurt Locker", która tym razem kręci film o zlikwidowaniu Osamy bin Ladena. Ludzie z Hollywood mieli dostać sterty dokumentów i masę tajnej wiedzy. Przy okazji roztrząsania sprawy media przypominają, jak Obama dorwał Osamę. Nim cichnie burza wokół tej sprawy, „The New York Times” serwuje kolejny gorący kąsek: Obama wykańcza Iran cybernetyczną ofensywą. Dziennik odkrywa, że to prezydent osobiście dowodził operacją ataku wirusami komputerowymi na laboratoria w Natanz, gdzie Iran pracuje ponoć nad bombą jądrową. Dzięki spustoszeniu, jakiegodokonał cyfrowy robak Stuxnet, irański program nuklearny został spowolniony przynajmniej o  kilkanaście miesięcy.

Kilka dni po tekście o cyberofensywie „The New York Times", a wraz z nim „The Washington Post” i telewizja PBS dają rewelacje o „wtorkach z terrorem”.

Przecieki mają jeden cel: pokazują Baracka Obamę jako jednoosobową armię. Prezydent nie boi się odpowiedzialności za trudne decyzje. Jeśli trzeba, zarządzi, kogo zabić, gdzie i jak zaatakować, żeby chronić Amerykanów przed wrogiem. Na  takiego prezydenta warto znów zagłosować.

Po trupach

Większość Amerykanów ucieszy zapewne przypomnienie, że Obama wycofując wojska z Iraku i Afganistanu, prowadzi jednocześnie intensywną zdalną ofensywę, w której nie wykrwawiają się rodacy, lecz jedynie znienawidzeni bojownicy spod znaku dżihadu. Były szef wywiadu, dziś skonfliktowany z Białym Domem, Dennis Blair tak odnosi się do tej wojny za pomocą dronów: „Politycznie jest to bardzo korzystne – niedrogie, nie  ma ofiar wśród Amerykanów i tworzy wizerunek twardego faceta. Świetnie się sprzedaje w kraju, a opory budzi jedynie za granicą. Szkody dla  bezpieczeństwa narodowego wynikające z tych działań uwidocznią się dopiero po długim czasie".

Chwileczkę, jakie szkody? Odpowiedź przychodzi z Jemenu, nad którym szybują drapieżnicy i żniwiarze. „Drony zabijają liderów Al-Kaidy, ale jednocześnie czynią z nich bohaterów" –  mówi „The Washington Post” młody Jemeńczyk, aktywista jednej z  tamtejszych organizacji praw człowieka. Ich uderzenia rozbudzają sympatię dla powiązanych z Al-Kaidą bojówek i skłaniają mężczyzn z  lokalnych plemion do wstępowania do sieci walczących ze Stanami Zjednoczonymi.

Pierwszy atak w Jemenie dostał autoryzację prezydenta w  2009 r. Wcześniej, od roku 2004, drony atakowały jedynie na terenie Pakistanu, gdzie według informacji amerykańskiego rządu dzięki setkom uderzeń udało się zlikwidować ponad tysiąc bojowników. Po przejęciu władzy od George’a W. Busha Obama kilkukrotnie zwiększył liczbę zdalnych operacji. Piekielny ogień nad Jemenem rozpętał się po tym, jak w Boże Narodzenie 2009 r. wyszkolony tam Nigeryjczyk Umar Faruk Abdulmutallab, przy użyciu bomby ukrytej w majtkach, omal nie wysadził samolotu lecącego z Amsterdamu do Detroit. Wypowiadający się anonimowo uczestnicy wtorków z terrorem wspominają, że Obama nie chciał słuchać o tym, że  dzięki działaniom służb zamach się nie powiódł. Wywiad można by  pochwalić, gdyby zamachowiec zginął, zanim z bombą w gaciach pojechał na  lotnisko – pieklił się prezydent. Od tamtej pory nie ustaje charakterystyczne bzyczenie dronów nad Jemenem. Według wydawanego w Abu Zabi pisma „The National" przez kilka tygodni ubiegłorocznego lata dochodziło do co najmniej jednego ataku dziennie. „The New York Times” podaje, że przez ostatnie dwa miesiące odpowiedzialna za prowadzenie zdalnej wojny w Jemenie CIA używała dronów 14 razy. Efekt działań jest taki, że w ciągu dwóch lat liczba członków Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim wzrosła z 300 do 700. „Za prezydentury Obamy Pakistan i Jemen stały się mniej stabilne i bardziej wrogie w stosunku do USA. Drony urosły do symbolu Ameryki kroczącej po trupach do realizacji swoich celów” – pisze dziennik.

Cyberwojna

Seria publikacji o kowbojskich wyczynach Obamy niewątpliwie popycha w  pożądanym kierunku jego kampanię – wytrąca z rąk republikanów argument o  tym, że prezydent jest mięczakiem i zamiast wykańczać terrorystów, recytuje przed nimi ich konstytucyjne prawa. „Nie recytuję, tylko wykańczam" – komunikuje Obama przez takie przecieki. Jednak dla wielu analityków obraz polityki bezpieczeństwa narodowego uprawianej przez obecną administrację, jaki wyłania się z przecieków, jest co najmniej niepokojący. Biorąc pod uwagę, że lewicowy „The New York Times” należał do mediów najbardziej krytycznych w stosunku do polityki zagranicznej George’a W. Busha i oficjalnie poparł Obamę w poprzednich wyborach, cytowany wyżej komentarz o destabilizacji Jemenu i Pakistanu czy  „kroczeniu po trupach” może budzić zdumienie.

Obama zbiera też cięgi za  cybernetyczną ofensywę wymierzoną w Iran. Według niektórych ekspertów „Igrzyska Olimpijskie" – pod takim kryptonimem Pentagon pod ramię z  Izraelem przeprowadził atak wirusem Stuxnet – mogą okazać się strzałem w  stopę. To pierwsza w historii świata ofensywna operacja cybernetyczna, do której przyznaje się rząd państwa. Jej krytycy pomstują, że  Amerykanie zamiast zabiegać o ustalenie międzynarodowych norm w zakresie broni cyfrowej, tworzą niebezpieczny precedens – pokazują, że można bezkarnie atakować infrastrukturę obcego państwa. „Obama stracił w tej kwestii autorytet” – pisze Robert Wright w „The Atlantic”. „Jego apele o  pokój w cyberprzestrzeni brzmią teraz jak wołanie podpalacza o lepsze zabezpieczenia przeciwpożarowe” – komentuje Wright.

Magazyn „PC World" zauważa, że kod typu Stuxnet, gdy już został raz użyty, staje się dostępny dla wszystkich hakerów świata. Kiedyś może jak bumerang wrócić do USA.

Obama zdaje sobie z tego sprawę. Przed rokiem ogłosił Międzynarodową Strategię dla Cyberprzestrzeni. Ostrzegał w niej m.in., że Ameryka nie ma zamiaru siedzieć z założonymi rękoma, gdy atakowane są rządowe i korporacyjne systemy komputerowe. „Jeśli namierzymy zagrożenie, odpowiemy zbrojnie" – straszy dokument. Groźba wymierzona jest głównie w Chiny i Rosję – to hakerzy na usługach tamtejszych rządów są najskuteczniejsi w infiltrowaniu systemów w USA. Tak przynajmniej podejrzewa amerykański wywiad, bo dowodów na działania Chińczyków i  Rosjan brak, a źródła ataków z reguły pozostają anonimowe. Tak było chociażby w przypadku zeszłorocznej kradzieży ponad 24 tys. plików zawierających ściśle tajne informacje z serwerów Departamentu Obrony. Republikański kongresmen Tren Franks nazwał niedawno cyberzbrojenia „największym krótkoterminowym zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa całej ludzkości”. Jeśli przesadził, to niewiele. Porównując broń nuklearną, biologiczną i cybernetyczną, eksperci zwracają uwagę, że ta ostatnia jest najtańsza i najłatwiejsza w użyciu – wystarczy laptop i  wybitnie zdolny informatyk.

Tymczasem szkody nią spowodowane mogą być równie dotkliwe jak w przypadku ataków jądrowych czy biologicznych. Ameryka jest wyjątkowo podatnym celem, bo ma najbardziej zinformatyzowaną infrastrukturę na świecie. Kiedy w 2003 r. linia wysokiego napięcia dotknęła drzewa w Ohio, 50 mln ludzi nie miało prądu przez 4 godziny, a straty sięgnęły 10 mld dolarów. – W przypadku zmasowanego ataku cybernetycznego na transformatory Ameryka mogłaby pogrążyć się w ciemnościach na 9-18 miesięcy – szacuje Joe Weiss, znany ekspert od cyberbezpieczeństwa. Richard Clarke, wysoki rangą weteran Departamentu Obrony, który pracował dla czterech administracji, w  książce „Cyber War: The Next Threat to National Security" kreśli wizję cybernetycznego ataku na USA. W ciągu zaledwie 15 minut sprawnie zorganizowana operacja jest w stanie wyłączyć cały kraj: padają sieci energetyczne, przepompownie wody, ropociągi, Wall Street, transport, stają całe miasta. Chaos. Ciekawe, czy również o tym pomyślał Obama, przyznając, że to USA stoją za desantem cyfrowych robaków na Iran? Chyba tak, bo do niedawna, zanim głowy nie rozpaliła mu kampania, sam wyrażał obawy, że „jakiekolwiek przyznanie się Ameryki do użycia broni cybernetycznej da innym państwom, hakerom i terrorystom usprawiedliwienie dla przeprowadzania ataków”.

Śmierć z nieba

Brytyjski „Guardian" wojaczkę Obamy przy użyciu dronów i wirusów nazywa wojną tchórzy. Organizacja Bureau of Investigative Journalism szacuje, że cywilnych ofiar piekielnego ognia może być nawet 900 w samym Pakistanie. CIA twierdzi, że jest ich nie więcej niż kilkanaście. Ale w  te dane nie wierzą nawet ludzie w amerykańskim rządzie. Anonimowo mówią „The New York Times”: „Za bojowników uważa się wszystkich w otoczeniu celu. Potem liczy się trupy, nie zastanawiając się, kim byli ci ludzie”. Teoretyk wojny Carl von Clausewitz pisał, że wojna rzadko przybiera formy absolutne, tylko dlatego że walczących powstrzymuje bezpośrednie ryzyko odwetu. W przypadku atakowania wroga joystickiem z odległości kilkunastu tysięcy kilometrów takiego ryzyka nie ma. Czy dlatego Obama na jednym z „wtorków z terrorem” zatwierdził „nominację” dla nastolatków Tariqa Aziza i Waheeda Khana? A może jednak to nie prezydent ich nominował? Może to była pomyłka? Nie dowiemy się, bo CIA nie udziela informacji na temat ataków dronów.

Przywołajmy zatem fakty: Tariq i  Waheed zginęli w październiku 2011 r. od pocisku hellfire wystrzelonego z amerykańskiego predatora. W ich samochodzie nie było broni. Nie byli bojownikami Al-Kaidy. Kilka tygodni wcześniej Tariq przyłączył się do  brytyjskiej organizacji humanitarnej Reprieve. Dostał aparat i przeszedł szkolenie z fotografii. Miał robić zdjęcia w miejscach zniszczonych przez ataki dronów i zbierać informacje o ofiarach wśród ludności cywilnej. Wiele nie zdążył zdziałać. Śmierć zaskoczyła go nagle, z nieba.

Okładka tygodnika WPROST: 24/2012
Więcej możesz przeczytać w 24/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • kibic   IP
    po amerkanach zostaje zgliszcza i wojna domowa a polakow robiom w osla

    Spis treści tygodnika Wprost nr 24/2012 (1530)

    • Polak potrafi? 10 cze 2012, 12:00 Mówiąc wprost, popełniliśmy błąd. Zrobiliśmy coś, do czego – jak widać z dzisiejszej perspektywy – nie mieliśmy podstaw, właściwie nie mieliśmy wręcz prawa. Chcieliśmy dobrze, wyszło inaczej. Wykazano nam, że błądzimy jak dzieci we mgle. Dziś musimy posypać głowę... 4
    • Polska według pewnej gazety. Codziennej 10 cze 2012, 12:00 Od zawsze instynktownie czułem, że ten kraj gdzieś jest. Tylko na razie go nie widać. Że te cieszące się, śpiewające i uśmiechnięte tłumy to jakaś ściema. Że to niemożliwe, żeby tu były te wszystkie nowe stadiony, dworce,... 12
    • Tydzień kultury polskiej 10 cze 2012, 12:00 9 sierpnia, czyli akurat w momencie gdy ostatni kibice, którzy przyjechali na Euro, wydostaną się z warszawskich korków, w Edynburgu rozpocznie się międzynarodowy festiwal teatralny, Edinburgh International Festival. Prestiżową imprezę... 16
    • Za rodinu... 10 cze 2012, 12:00 Znowu będzie jak zawsze: my z nimi o wszystko. My – Polacy, oni – Rosjanie. Nie łudźmy się, że tym razem jest nas więcej. Za Sborną stoi armia kibiców z Rosji. I z Polski. Wielu z nich pierwszy raz będzie mogło zamanifestować dumę narodową. 18
    • Pomysł z piekła rodem 10 cze 2012, 12:00 Mecz Polska – Rosja to może być bitwa polityczna. Będzie miał całe podglebie naszych stosunków, pamięci historycznej – mówi Stanisław Ciosek, były ambasador Polski w Rosji, w rozmowie z Pawłem Reszką i Michałem Majewskim. A do przemarszu kibiców rosyjskich przez... 24
    • Polityka i igrzyska 10 cze 2012, 12:00 Zaczęliśmy Euro, wielkie święto futbolu i sprawdzian organizacyjny dla Polski. Przede wszystkim. Ale nie tylko. W związku z meczem Polska – Rosja pojawił się także polityczny aspekt rywalizacji sportowej. Tematem Euro żyliśmy od 18... 27
    • Smoleńsk kontra Euro 10 cze 2012, 12:00 Solidarni 2010 na Euro przygotowali wielką akcję „otwierania Polakom i całemu światu oczu na prawdę”. Ten profesjonalny czarny PR to antyrosyjska prowokacja. 28
    • Czy kibole pojadą na ryby 10 cze 2012, 12:00 Mogą robić burdy, bić się między sobą, rozbijać puby. Ale mogą też dotrzymać słowa, wyjechać na ryby i podczas Euro 2012 być niezauważalni. Niezależnie od tego, co będą robić, władza i policja szukają sposobów na zneutralizowanie stadionowych zadymiarzy. 32
    • Coraz większe mniejsze zło 10 cze 2012, 12:00 Przepis na Oscara? Kompleksy hipokrytów. Na Polskę? Nadal scenariusz „Ekipy” – mówi Agnieszka Holland. 36
    • Uciekający prezydent 10 cze 2012, 12:00 Bronisław Komorowski coraz dalej ucieka Donaldowi Tuskowi. Zarówno w prowadzonej przez siebie polityce, jak i w sondażach. Ucieka też BOR-owcom, kiedy ma ochotę na prywatny wypad. 42
    • Macie ducha nadziei 10 cze 2012, 12:00 Dla większości obywateli świata między Niemcami a Rosją na mapie wciąż jest tylko biała plama. To się jednak powoli zmienia. Profesor Norman Davies mówi, że dzięki Euro zmiany te mają szansę przyspieszyć. Może nawet BBC i prezydent Obama zauważą, że stereotypowe myślenie o... 46
    • Tolerancji można się nauczyć 10 cze 2012, 12:00 Siedzę w knajpie, obok grupa młodych kibiców, chyba studentów (niedaleko jest Uniwersytet Medyczny). Dziewczyny i chłopcy zażarcie dyskutują o Rosjanach, którzy planują marsz ulicami Warszawy w dniu swojego narodowego święta (12.06).... 51
    • Wieś polska - upadek i wzrost 10 cze 2012, 12:00 Ponieważ wszyscy o Euro, to ja o sprawach innych, a mianowicie o fałszywej, a powszechnie przyjmowanej wizji polskiej wsi i chłopów. Polska wieś jest OK i zarazem jest na dnie. Trzy cechy, jakie od lat miały określać polską wieś, są w... 54
    • Europa wstępuje do Polski 10 cze 2012, 12:00 Osiem lat temu Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, dziś Europa składa rewizytę. Kiedy oglądałem w 1996 r. mistrzostwa Europy w Wielkiej Brytanii (pamiętne głównie przez mnóstwo wlokących się dogrywek z racji zastosowanej pierwszy... 56
    • Projekt made in Poland 10 cze 2012, 12:00 Skromnisia, chwalipięta i lokalna patriotka. Świat ich ceni, a my? Większość Polaków nie ma pojęcia, że Olka Osadzińska, Janusz Kaniewski i Ania Kuczyńska to jedne z najgorętszych nazwisk w światowym designie. Projektują dla Reeboka, Ferrari, Hondy, sprzedają kolekcje od... 58
    • Obama, jednoosobowa armia Ameryki 10 cze 2012, 12:00 Ostatnie przecieki z Białego Domu mają pokazać, że prezydent zasłużył na reelekcję, bo ma jaja i nie boi się zabijać. Sztab Obamy doskonale wie, że taki argument trafi podczas kampanii do większości Amerykanów. 62
    • Wywiad lekarski 10 cze 2012, 12:00 Doktor Szakil Afridi pomógł Amerykanom odnaleźć Osamę bin Ladena, badając DNA pakistańskich dzieci. Teraz został skazany na 33 lata więzienia. 66
    • Hitler w księgarni 10 cze 2012, 12:00 Przez kilkadziesiąt lat władze Bawarii bezwzględnie walczyły z każdym, kto chciał sprzedawać „Mein Kampf” Hitlera. Teraz chcą… wprowadzić „biblię nazizmu” do szkół. 70
    • Nowi najbogatsi 10 cze 2012, 12:00 E-commerce, giełda, finanse – gdzie szukać tych, którzy już wkrótce przebojem wkroczą na listę 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”? Kim są następcy Kulczyka, Solorza-Żaka i Czarneckiego? Przygotowaliśmy subiektywny ranking pretendentów, biorąc pod... 72
    • Czarna ziemia obiecana 10 cze 2012, 12:00 Oto nowy symbol gospodarczego sukcesu: Afryka. Tu uciekają młodzi zdolni Europejczycy, by rozpocząć nowe życie, a kontynent pobił właśnie rekord w przyciąganiu zagranicznych inwestorów. 80
    • Kawa znowu na ławę 10 cze 2012, 12:00 Pij kawę - zmniejszysz ryzyko przedwczesnej śmierci. Nawet o dziesięć procent. Prawda, że niemało? Dla co dziesiątego z nas czyni to dość istotną różnicę. 84
    • Skaner 10 cze 2012, 12:00 Smartfony dla konsoli Telefon jako dodatkowy ekran i kontroler do gier odtwarzanych przez stacjonarne konsole? Tak przyszłość domowej rozrywki widzi Microsoft. Oprogramowanie Xbox SmartGlass pozwala smartfonom (Windows, Android, iOS) łączyć... 87
    • Nie trawię 10 cze 2012, 12:00 Gdy słyszę, co dziś o marihuanie wygaduje się w mediach, wzbiera we mnie przekonanie, że autorzy tych bredni powinni jak najszybciej rozstać się ze swoim dealerem. 87
    • Johnny kaznodzieja 10 cze 2012, 12:00 John Lydon powraca po 20 latach milczenia. Właśnie ukazał się dziewiąty album jego kultowej formacji Public Image Ltd. W rozmowie z „Wprost” legendarny punkowiec udowadnia, że wcale nie spotulniał. 88
    • Bez kompromisów 10 cze 2012, 12:00 Ralph Fiennes zadebiutował w roli reżysera. W „Koriolanie” gra też głównego bohatera – zranionego mężczyznę, opętanego żądzą zemsty. Nam opowiada, dlaczego zawsze chciał być szekspirowskim aktorem. 92
    • Borys Hamlet Szyc 10 cze 2012, 12:00 Popularny aktor gra Hamleta myślącego, świadomego pułapki, w jaką wpadł, piekielnie inteligentnego, prowokującego, ironicznego. Wielka rola Borysa Szyca. 94
    • Nie jestem feministką 10 cze 2012, 12:00 Dunka Karen Duelund Guastavino, czyli Mademoiselle Karen, znana u nas dzięki płycie „Attention”, wraca do Polski z koncertami. Czym teraz zaskoczy? 95
    • Za klasyczny ten Iwaszkiewicz 10 cze 2012, 12:00 Ludwika Włodek zebrała rodzinne anegdoty, przestudiowała stare listy, dzienniki i stworzyła opowieść o swoim pradziadku, Jarosławie Iwaszkiewiczu. Jej książka nie jest jednak historią zbudowaną wyłącznie z dowcipów. 97
    • Trąba powietrzna i sen 10 cze 2012, 12:00 W nocy wiatr siał niepokój wśród drzew i ciągnął dachy za włosy. Deszcz wszystko uspokoił, ale zrobiło się zimno i nici z wyjazdu nad morze. Po latach wypraw na gorące wyspy, chcieliśmy patriotycznie pojechać nad Bałtyk. Nie... 100
    • Koko dola niepodległej Polski 10 cze 2012, 12:00 Ludzi piszących w Polsce dzielimy na dwie kategorie: – tych, którzy piszą o Euro, – tych, którzy piszą o Euro, że nic ich w ogóle nie obchodzi. Ci drudzy, zapamiętajcie to sobie, próbują najbardziej ogranego chwytu „na... 101
    • Oflagowałem się 10 cze 2012, 12:00 Pierwszy raz w życiu oflagowałem się. Walnąłem sobie na dachu auta dwie chorągiewki w barwach narodowych, na boczne lusterka pokrowczyki w takich samych kolorach i pewnie gdyby był taki pokrowiec na cały samochód, to też bym kupił. Jak... 101
    • Pięta Lewandowskiego 10 cze 2012, 12:00 Zewsząd płyną narzekania, że Polska (a wraz z nią cała Europa) zamieniła się w wielką piłkę futbolową. Polska jako piłka nadaje się zatem tylko do kopania. Tymczasem oprócz kopania na boisku słyszymy zadziwiające pochwały jako... 102

    ZKDP - Nakład kontrolowany