Nie mogę milczeć

Nie mogę milczeć

Trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej
Trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej / Źródło: Newspix.pl / PIOTR MOLECKI
W trumny wsadzano czarne worki. Nikt jednak nie sprawdzał, co w nich jest – mówi Dymitr Książek, lekarz LPR, który po katastrofie smoleńskiej towarzyszył rodzinom ofiar w Moskwie.

Nie, nie mówiliśmy nic przez dwa i pół roku. Tak się umówiliśmy między sobą, że nic. Nawet razem z kumplami, z ratownikami nie rozmawialiśmy o tym, co widzieliśmy tam, w Moskwie. To była taka… Ech, nie będę przeklinał… Wie pani, kiedy w czwartek 15 kwietnia przyjechałem do domu, to do żony powiedziałem: „Wiesz, Aga, jeszcze wszystkich będą ekshumować”. Byłem jak w amoku. Spaliśmy tam po godzinie, po dwie. Rodziny w ogóle nie spały – mówi Dymitr Książek.

Magdalena Rigamonti: Dlaczego już kilka dni po katastrofie, kiedy jeszcze nie odbyły się wszystkie pogrzeby, mówił pan o ekshumacjach?

Dymitr Książek: Bo widziałem, co się działo w Moskwie, jaki był bałagan, jaki brak kontroli, jakie zamieszanie.

Pan tam pojechał w charakterze…

W niedzielę 11 kwietnia 2010 r. poleciały do Moskwy dwa samoloty. Mieliśmy lecieć pierwszym, z naszymi patomorfologami. Było nas dwóch doktorów, dwóch pielęgniarzy i dyrektor, też medyk. Podstawiono pierwszy samolot. Załadowaliśmy go naszym sprzętem i całą masą rzeczy patomorfologów, głównie tym wszystkim do badań DNA. Dostaliśmy informację, że będziemy się zajmowali rodzinami ofiar. Baliśmy się tylko, że jest nas pięciu na jakieś 200 osób. Pamiętam żonę rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego, która informowała nas o przebytych chorobach męża, jego znakach szczególnych. Była przekonana, że to, co mówi, może przyspieszyć identyfikację zwłok. A my przecież nie zdawaliśmy sobie sprawy, że będziemy pomagali przy identyfikacjach, że będziemy w chłodniach, w prosektorium, wszędzie. Zapakowaliśmy pierwszy samolot, ale polecieli nim patomorfolodzy, żeby pracować z Rosjanami przy sekcjach zwłok.

Rosjanie prawie wszystkie sekcje ukończyli do 11 kwietnia.

Niemożliwe, bo sekcje trwały jeszcze przez kilka dni po naszym przyjeździe. Ekipa naszych patomorfologów liczyła w sumie pięć osób. Oni wszyscy lecieli z myślą, że włączą się w pracę z Rosjanami i kiedy wieczornym samolotem przylecą rodziny, to wszystkie ciała będą gotowe do okazania, do identyfikacji. Mówiło się, że rodziny będą wchodziły, rozpoznawały, wychodziły i wracały do Polski. Że ciała do trumien i do Polski… I zaczęła się jazda. W Moskwie byliśmy 11 kwietnia ok. godz. 23. Wszystkim zabrano paszporty. Oddano nam chyba po dwóch dniach. Wsadzono nas w autobusy i przewieziono do hotelu. Część rodzin chciała jechać, identyfikować swoich bliskich, nikt nie chciał spać. Ale nic nie było wiadomo. Techników, patomorfologów nie było. Późną nocą minister Arabski i minister Kopacz zwołali spotkanie. Rodzinom dano sutą kolację – bliny z kawiorem – i kazano czekać.

Rosyjscy wojskowi byli w tym hotelu?

Nie, tylko pełno tajniaków ze słuchawkami w uszach. Dostaliśmy informację, że rano będziemy jechali z rodzinami do prosektorium. Dwie godziny drogi od hotelu. Z przodu samochody na błyskach, z tyłu też na błyskach. A, i tak korek. Czuliśmy się wszyscy jak trędowaci. Chyba wszystkie służby nas pilnowały.

Na czyje polecenie tam polecieliście?

Minister Ewy Kopacz, to ona nas desygnowała do roboty. W poniedziałek dojechaliśmy do prosektorium, wszystkich posadzono w auli i kazano czekać. Miałem poczucie, że minister Kopacz chce dużo zrobić, że chce pomóc. Ale wiem też, że to, co tam się działo, złamało ją, przerosło. Jak wszystkich…

Pana też? Przecież pan ratuje ludzi z najgorszych wypadków, więc już się pan napatrzył.

Nigdy wcześniej nie widziałem tylu ciał i takiej tragedii. Poszedłem z mężem i matką jednej z ofiar na tzw. przesłuchanie. Siedzi taki chłopak, prokurator. Zaczyna pytać o dane personalne, ale po rosyjsku, a tłumacza nie ma. Przez 15 minut pisze rosyjskimi bukwami adres zamieszkania najpierw męża ofiary, potem matki. Zanim dochodzi do pytań przydatnych do identyfikacji, mija co najmniej godzina. Cały jeden dzień na tym był stracony.

Gdzie w tym czasie byli patomorfolodzy?

Na dole, siedzieli na ławce przed prosektorium. Podczas tych przesłuchań nie byliśmy potrzebni, więc zeszliśmy na dół, by sprawdzić, co z nimi się dzieje. Prosektorium było trzypiętrowe. Na trzecim piętrze laboratoria, na drugim sale do okazywania ciał, a na dole prosektoria i chłodnie. Trzeba było iść przez podwórko. Trafiliśmy – przepraszam, że tak mówię – po smrodzie. Siedzieli na drewnianej ławie, przed nimi biurko, na biurku sprzęt m.in. do badań DNA. I czekanie. I nic nie wiadomo, bo nic nie było uzgodnione. Oni byli poinformowani, że będą pomagali w sekcjach, w pobieraniu materiału genetycznego, w identyfikacjach. To są specjaliści wysokiej klasy, a okazało się, że Rosjanie do niczego nie dopuszczają. Cały poniedziałek tak siedzieli. I cały poniedziałek trwało dogadywanie, żeby w końcu weszli do tego prosektorium.

I weszli?

Tak, ale nie do sekcji, tylko do identyfikacji. I dopiero we wtorek. Widziałem, że Rosjanie się spinali, chcieli pomóc, żeby przygotować ciała do identyfikacji, ale przy tym nawale roboty, przy tym krojeniu ciał dzień i noc, bez przerwy w zasadzie…

Ile osób kroiło?

W sumie przy sekcjach pracowało ok. 10 Rosjan.

W pośpiechu?

W pośpiechu. Ale oni tak chcieli przygotować ciała, żeby znaki szczególne były od razu widoczne.

A nasi patomorfolodzy co robili?

Część zajmowała się ubraniami ofiar, a część pracowała przy identyfikacji ciał. Jednak nikt z nich nie był przy sekcjach. Co do ubrań, to one były powyciągane z błota, uwalane w paliwie lotniczym. Szukano dokumentów, jakichś osobistych przedmiotów. Te ubrania były w takich worach.

Pomieszane wszystkie razem?

Nie. Każdy wór miał numer i w tym worze były ubrania, które zostały zdjęte ze zwłok. Jeden z polskich techników robił zdjęcia każdemu strzępkowi materiału, każdemu butowi, kolczykowi, obrączce, pierścionkowi. Każda rzecz miała nadany numer. To odbywało się bardzo profesjonalnie.

Rosjanie fotografowali każdy fragment, każdy strzępek ciała?

Nie widziałem. Praca polskiej ekipy przydała się przy identyfikacji, bo rodzina najpierw mówiła, co bliska im osoba miała na sobie, co mogła mieć. Potem brano pod uwagę znaki szczególne, które w trakcie sekcji znajdowali Rosjanie, i wypisywano je w rosyjskim protokole. Kiedy już ciało po sekcji wyjeżdżało na marmurowych blatach, wtedy nasi patomorfolodzy je oglądali i sporządzali swój protokół, głównie dotyczący znaków szczególnych. I potem była zapraszana rodzina. Choć nie zawsze od razu.

Dlaczego?

Był ogromny galimatias. Rodziny się mieszały. Ciało wytypowane po ubraniach, po znakach szczególnych wjeżdżało windą na górę. Przygotowane, umyte, przykryte białym płótnem. Jeśli ciało było poszarpane, trudne do rozpoznania, nie miało głowy, to do okazania była wystawiona np. tylko ręka, żeby żona mogła poznać swojego męża po ręce albo znakach szczególnych. Jeśli była zachowana głowa, a poszarpany tułów, to odkryta była tylko głowa.

Rodzina wchodziła i widziała kilka ciał?

Tak. Trzy. Ale była prowadzona do konkretnego. Minister Kopacz chciała być pomocna i też się włączyła w te identyfikacje.

Była pierwsza przed rodzinami?

Tak, bo ona znała posłów, polityków, którzy zginęli w katastrofie, i mogła przed rodzinami stwierdzić, czy jest szansa na to, że to ciało pasuje do typów proponowanych przez patomorfologów.

Mówi pan o ciałach, które były w bardzo złym stanie.

Niestety, w paru przypadkach te ciała były tak zniekształcone, że identyfikacja była niemalże niemożliwa. Byłem przekonany, że w takich sytuacjach zostanie pobrany materiał genetyczny, ciało zostanie wysłane do Polski, do któregoś laboratorium, i tam zbadane.

Kto w Moskwie został zidentyfikowany jako pierwszy?

Pierwsza dama Maria Kaczyńska. I ja to strasznie przeżyłem. Byłem przy tej identyfikacji. Jej ciało było w całości, ale twarz była bardzo zniekształcona. Nie było wiadomo, jakie ma znaki szczególne, co miała na sobie, jakie ubranie, jaką biżuterię. Nikt nic nie wiedział. Z pielęgniarzem zaczęliśmy oglądać srebrny pierścionek z wygrawerowanymi dwoma imionami i rokiem 1920. Później się okazało, że to były imiona rodziców pierwszej damy. Mój szef poszedł do minister Kopacz z tym pierścionkiem. Nie wiem kto, ale ktoś zadzwonił do garderobianej prezydentowej, która potwierdziła, że Maria Kaczyńska miała taki pierścionek. Krok po kroku dochodziliśmy do prawdy. I nagle przyszedł Rusek, pociągnął nos prezydentowej do góry…

 I co?

Wszyscy zdrętwieliśmy. On zrozumiał, co zrobił. Chciał pewnie, żeby kształt twarzy był bardziej rozpoznawalny. Ale tego nie robi się tak ostentacyjnie.

Brat Marii Kaczyńskiej to widział?

Na szczęście nie. Byliśmy my, minister Kopacz, polscy prokuratorzy wojskowi. Z drugiej strony czuliśmy dumę, że pomogliśmy rozpoznać pierwszą damę. Każdy z nas z innej opcji politycznej, a jednak dla każdego to było ważne. A potem brat i zięć prezydentowej poprosili o wydanie ubrań Marii Kaczyńskiej i spalili je pod płotem. To było coś symbolicznego.

Pan też identyfikował?

Pomagałem. I my wszyscy pomagaliśmy, bo przecież wielu z tych ludzi znaliśmy z telewizji. Mam wielkie współczucie dla tych rodzin, które wchodziły, były prowadzone do ciała, a okazywało się, że to nie to ciało. I musiały przejść, obejrzeć kilka innych zwłok. Między jednym okazaniem a drugim musiały czasem czekać kilka godzin. I ten dławiący smród. Przerażający. Siedzieliśmy tam cztery doby non stop, w tej zgniliźnie, więc przywykliśmy. Poza tym my jesteśmy medykami. Ale te rodziny… Ci ludzie byli w szoku nie do opisania. Dla młodej kobiety, która jest sama, która w domu zostawiła dziecko, taka sytuacja jest nie do przeżycia. A ciało jej męża było bardzo trudne do zidentyfikowania. Do takich identyfikacji wzrokowych w ogóle nie powinno dojść. Wystarczyłyby przecież badania DNA.

Rosjanie pili alkohol?

Ktoś, kto kroi, kto przemłócił wnętrzności 96 osób, to… Sam widok stosów ciał… Nikt tam pijany nie chodził. Te stosy nie mieściły się w chłodniach. Były pozawijanie w folie. Wyglądały jak takie wielkie cukierki. Na każdym worku była żółta taśma, a na taśmie numer.

A nazwisko?

Nie. Te ciała były poukładane w rzędach, między którymi można było chodzić. Między tymi ciałami były wyznaczone trasy. Jak się szło tymi trasami, to się dochodziło do sal sekcyjnych.

Wiedział pan, że zakazano w Polsce otwierania trumien?

Ja tego zakazu nie słyszałem, tylko ludzie o tym mówili. Wiem, że rodziny po spotkaniach z ministrem Arabskim były wściekłe. Tam powinni być inni ludzie z rządu. Wrzucono minister Kopacz w jakiś straszny wir i jej uwaga rozbiła się na milion rzeczy.

Byliście przy niej?

Jak gladiatorzy. Ale to nie wystarczyło. Rodziny mogły mieć poczucie, że zostały zostawione same sobie. Nas było pięciu, ale nie mieliśmy kompetencji do działania.

Co się stało, że dokumenty dotyczące ofiar są błędne, że prokuratura zarządza kolejne ekshumacje?

W te trumny wsadzano czarne worki. I teraz już nie można uwierzyć, że do tych metalowych trumien wkładano właściwe ciała. Nikt tego nie sprawdzał. Na kanapie wśród tych worków siedziało trzech typków. Coś pili, jedli kanapki z kiełbasą, a potem wstawali i pakowali do trumien.

Kim byli?

Nie wiem. Wtedy byli pakowaczami do trumien. Ale nikt ich nie pilnował. Nie było nadzorców ze strony rosyjskiej, nie widziałem też polskich prokuratorów, którzy dopilnowaliby tego pakowania. Nie wiem, czy ktoś pilnował, jak ciała były wkładane do worków.

A kiedy był nadzór?

Tylko podczas lutowania trumien. Trumna przyjeżdżała otwarta. Ciało było już w worku.

Nie było ciał niezapakowanych?

Kilka było. Ubranych w rzeczy od rodzin. Ciała, które były w workach, miały ubrania na wierzchu.

Rodziny mogły sprawdzić, czyje ciało jest w worku?

Nie. Wcześniej rodzinom obiecano, że ciała będą ubierane. Byłem święcie przekonany, patolodzy też, że w Polsce zostaną przeprowadzone badania genetyczne.

Rosjanie pobierali materiał genetyczny?

Ja nie widziałem. I nie przypominam sobie, żeby ktoś o tym mówił. Proszę pamiętać, że my wszystkiego nie widzieliśmy. Kiedy trumny lakowano, to w sali Rosjanie zrobili granicę polsko-rosyjską. To był kosmos. Po jednej stronie siedziała rosyjska celniczka, po drugiej byliśmy my. Wszyscy. Po zalutowaniu trumna trafiała na polską stronę. Ale rozpętała się kompletna awantura, bo rodziny chciały wkładać do trumien święte obrazki, modlitewniki i różańce. Rosjanie nie chcieli się na to zgodzić. To było straszne, oburzające. Politycy nasi wymogli na Rosjanach, by na to pozwolili. Niech pani pamięta, że to była ceremonia pogrzebowa, ale Rosjanka jakby tego nie rozumiała. A po naszej stronie wszyscy się modlili.

Kto przybijał tabliczki do trumien?

Rosjanie, ale one były przykręcane, a nie przybijane. I robiono to porządnie. Nie wiem, czy mogły się odczepić. Ale teraz to ja nie mam pewności, czy w tych trumnach nie ma worków wypchanych trocinami albo jeszcze czymś innym. Tam było pięć stołów sekcyjnych, a po bokach kawałki ciał do niczego niepasujące.

Artykuł został opublikowany w 41/2012 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 17
  • Deresz2   IP
    Facet lekarz . Ten ruski patolog co prostował nos śp. M. Kaczyńskiej wiedział co robi. Lekarza to nie powinno dziwić. Lepiej jednym energicznym i aby skutecznym ruchem to uczynić niż certolić się godzinami. Ciało nie czuje a chodzi o efekt. Miałem te nieprzyjemność być na prokuratorskiej sekcji zwłok swojego przyjaciela , który zginął w wypadku drogowym. Prosiła mnie o to jego żona a chodziło o ewentualne zaniedbania szpitala . Przeżyłem to strasznie czaszkę rozcinał jakiś pomagier piłą kątową. Resztę różnymi innymi narzędziami byleby szybko i skutecznie. Patolog robiła tylko rzeczy bardziej precyzyjne. Pamiętam doskonale plastrowanie mózgu - przeszywało mnie w tym momencie całego zanim sobie uświadomiłem, że to tylko ciało, martwe ciało. W każdym razie przy sekcji nikt nie certoli się. Ciała nie obmywano z jakimś pietyzmem a zwykłym wężem ogrodowym pod ciśnieniem - woda obmywała ciało a krew spływała z marmurowego stołu chyba do kanalizacji. Na koniec wszystkie fragmenty zapakowano do worka albo worków foliowych upakowano do wnętrza korpusu a ten cieć dratewka na okrętkę wszystko zszywał dużą igłą i było ok. Na twarzy nawet nie było widać sekcji bo przecięto skórę z tyłu i cały skalpel ściągnięto aż  prawie na szyję do przodu i wtedy łupano czaszkę. Po wszystkie skórę głowy ponownie zaciągnięto na czaszkę i nawet śladu z przodu nie było. Było to dla mnie szokujące zanim uświadomiłem sobie , że to tylko ciało to przestałem dziwić się, że człowiek, który każdego dnia ćwiartkuje zwłoki robi to bez namaszczenia. Oczywiście tam nie było problemu identyfikacji. Ja to zaakceptowałem choć będąc wrażliwy początkowo wręcz mdlałem. Chodziło o przyjaciela a nie ojca , matkę ale i tak było to trudno. W mojej ocenie lekarz nie powinien robić ceregieli ze sposobu prostowania nosa. Co do niekompletności ciał. Być może należałoby w Polsce otworzyć natychmiast wszystkie służby i każdy fragment poddać badaniom genetycznym i doprowadzić do większej kompletności zwłok co musiałoby oznaczać rozłożenie pogrzebów co najmniej na rok bo tak liczne badania jeszcze w 2010 roku to dużo większa czasochłonność niż dzisiaj. Co wtedy rodziny mówiliby o rządzie, prokuraturze i w ogóle o państwie? Łatwo przewidzieć. Wtedy był rok 2010 i nikt z tych ludzi nie był przygotowany psychicznie, fachowo i w ogóle praktycznie do podejmowania decyzji. Rosjanie robili po swojemu swoje a nasi zaledwie za ich zgodą asystowali ale nie do końca. Oni byli u siebie. Żadna umowa nie przewidywała i nie przewiduje po dzień dzisiaj gotowego scenariusza zachowania. Zawsze śledztwo prowadzi prokuratura dla kraju zdarzenia choć w zależności od sytuacji niezależne śledztwa prowadzą prokuratury dla kraju właściciela statku powietrznego a nawet kraju pochodzenia ludzi, którzy zginęli w katastrofie. Być może jesteśmy teraz mądrzejsi. Być może gdyby sytuacja miała się powtórzyć (nie ma prawa powtórzyć się)to sekcje będziemy ponawiać w 100% w kraju bez względu na oczekiwanie rodzin. Chyba to lepsze niż reaktywacja pogrzebów.
    • narut   IP
      jeszcze nie znaleziono materiałow wybuchowych jak działa ta dziadowska ziobroprokuratura podrzucać do każdej trumny a to że w innych trumnach nie znaleziono częśći kilkunastu ofiar to też skandal ponownie sprawdzić jak należy i dożucić.
      A ten człowieczek który nie może milczeć to powinien się wstydzić za źle wykonaną robotę
      • acton   IP
        To nie Rosjanie są winni skandalu ze zwłokami cial ze Smolenska--tak jak nie oskarzamy kota, ze łowi myszy, tak nie mozemy oslarzac Rosjan, ze zachowują sie jak zwykle. Cala odpowiedzialnosc spoczyna na POLSKIM RZĄDZIE, a zwlaszcza na premierze Tusku. Oni godzili sie calkiem swiadomie na te skandaliczne "identyfikacje" rosyjskie, po to aby jak najszybciej skonczyc pochowki i wrocic do kampanii wyborczej. Tusk i jego ferajna to BARBARZYNCY, gotow zrobic wszystko, dla wladzy
        • Krzysztof Mróź   IP
          Ale najwazniejsza sprawa jest juz jasna. Nie bylo zadnej tzw. bomby smolenskiej. PiS wpadł z tymi ekshumacjami.. Byl balagan ale to typowo polskie i rosyjskie.Współczujmy rodzinom ale wszyscy sie cieszymy ze nie bylo tam zadnej tzw. bomby smoleńskiej.
          • binio   IP
            To wlasnie jest cala ta bolszewicka zaraza.Jak nasz rzad pozwolil na taki horor,A ta kopacz dziadowa nie nadaje sie do niczego,O Boze ,,,

            Spis treści tygodnika Wprost nr 41/2012 (1547)

            • Czym się różni debata? 7 paź 2012, 12:00 Mówiąc wprost, debat u nas dostatek, a nawet pewna nadpodaż. Ale ich liczba nijak się ma do jakości. Inaczej niż w Ameryce, gdzie debata była tylko jedna, ale za to taka, po której pół świata zasnąć nie mogło z wrażenia. Kolejny raz polityka pokazała swoją magiczną... 4
            • Państwo PiS 7 paź 2012, 12:00 Na drodze budowy państwa alternatywnego PiS zrobiło wielki krok naprzód. W pisowskiej Nibylandii przyszedł czas na własnego premiera. 6
            • Liczba tygodnia 7 paź 2012, 12:00 1 045 000 Tyle osób obejrzało w dwa tygodnie od premiery film Leszka Dawida „Jesteś Bogiem”. Szykuje się hit ostatniego dwudziestolecia. 8
            • ABW przewidziała bankructwo DSS 7 paź 2012, 12:00 Dolnośląskie Surowce Skalne, firma, która miała zbudować autostradę A2 na Euro 2012, już w chwili gdy dostawały kontrakt, były na skraju bankructwa. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego informowała o tym rząd – twierdzą źródła „Wprost”. 8
            • Danuta według Krystyny 7 paź 2012, 12:00 Premiera „Danuty W.”, monodramu Krystyny Jandy na podstawie głośnej książki Danuty Wałęsowej w gdańskim Teatrze Wybrzeże i w warszawskiej Polonii już w tym tygodniu. „Marzenia i tajemnice” kupiło ponad 370 tysięcy osób. 8
            • Google sięgnął dna 7 paź 2012, 12:00 Sfotografowali Ziemię z lotu ptaka, zrobili trójwymiarowe mapy miast i wprowadzili Street View, czyli panoramiczny widok ulic z perspektywy przechodnia. 9
            • Palikot rusza na połów 7 paź 2012, 12:00 Ruch Palikota wziął na cel 1,6 mln przedsiębiorców i prawie 9 mln osób, którym dają oni pracę. Partia kończy właśnie przygotowania do kongresu dla małych i średnich firm, który odbędzie się 13 października w Krakowie. Przedstawi na nim pakiet projektów ustaw. 9
            • Probierz otumanienia 7 paź 2012, 12:00 Paweł Reszka Nie mam nic do Michała Probierza, o którym przeczytałem w zeszłym tygodniu w „Gazecie Wyborczej”. Podoba mi się, bo jest młodym trenerem (czterdziecha, to praktycznie szczaw!). No i - o czym też napisała GW – zawsze odnosił sukcesy. Zdziwiłem się... 9
            • I bądź tu mądry 7 paź 2012, 12:00 My ich czy oni nas? Czy to my chcemy, żeby w telewizji było coraz głupiej, czy to oni, telewizyjni macherzy, robią wszystko, by nas ogłupić? 12
            • Nie mogę milczeć 7 paź 2012, 12:00 W trumny wsadzano czarne worki. Nikt jednak nie sprawdzał, co w nich jest – mówi Dymitr Książek, lekarz LPR, który po katastrofie smoleńskiej towarzyszył rodzinom ofiar w Moskwie. 18
            • Kometa 7 paź 2012, 12:00 Nie drażnić Tygrysa. Szef MSZ w cieniu czeka na swój czas. W roli premiera albo prezydenta 22
            • Nie liczcie na pieniądze z Amber Gold 7 paź 2012, 12:00 Państwo nie zabezpieczyło ani nie odnalazło wszystkich mieszkań właścicieli Amber Gold. Pozwoliło również na wyprowadzenie majątku kilka dni przed zatrzymaniem Marcina P. 28
            • Który jest prawdziwy? 7 paź 2012, 12:00 Marnego scenariusza z powołaniem prof. Piotra Glińskiego na premiera Jarosław Kaczyński nie napisał samodzielnie. Kto mu pomógł? 32
            • Misjonarz karkołomny 7 paź 2012, 12:00 Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz rozmawiają z prof. Piotrem Glińskim. 36
            • Taka typowa historia 7 paź 2012, 12:00 W Lusace, na największym w Zambii międzynarodowym lotnisku, od czterech dni nie ma prądu. Huk, łomot, wszystko zgasło. W ruch poszedł agregat awaryjny, ale też wyleciał w powietrze. Przez pół dnia, zanim elektrycy skoczyli do miasta po... 38
            • My ateiści 7 paź 2012, 12:00 Renata Dancewicz chce wypisać się z Kościoła. Maria Czubaszek, Jan Hartman, Bohdan Chwedeńczuk, Robert Biedroń, Janusz Czapiński otwarcie mówią o swoim ateizmie. Szykuje się wojna w katomatriksie? 40
            • Wnuczka mówi do mnie: mistrzu! 7 paź 2012, 12:00 Jestem rockandrollowcem z krwi i kości, znam swoją wartość. Wiem też, kiedy przesadzam. Mam świadomość wszystkiego – mówi Jan Borysewicz, siedem lat po zawale, 26 lat po obnażeniu się na koncercie z okazji Dnia Dziecka i 30 lat po założeniu Lady Pank. 46
            • Gdzie ci prawdziwi politycy? 7 paź 2012, 12:00 Ja, jako obywatelka, mam dość. Demokracja nie może być zredukowana do personalnych rozgrywek, medialnych spektakli czy prywatnych strategii przetrwania. Zwłaszcza że personalne rozgrywki są prymitywne, medialne spektakle żałosne, a... 54
            • Nic się nie zmienia 7 paź 2012, 12:00 Kiedy ostatnio przeczytałem wypowiedź politologa George’a Friedmana, że wszystkie jego prognozy się sprawdzają, przypomniał mi się sławny tekst George’a Orwella na temat niegdyś bardzo znanego politologa Jamesa Burnhama.... 56
            • Imperium kontratakuje 7 paź 2012, 12:00 Na turecko-syryjskiej granicy padły strzały i zapachniało wojną. Ona w końcu wybuchnie, bo zachodnia doktryna nicnierobienia w sprawie Syrii jest równie niebezpieczna jak interwencja zbrojna. 58
            • Prezenty dla Władimira Władimirowicza 7 paź 2012, 12:00 Władimir Putin skończył W niedzielę 60 lat. I dostał od Rosjan wiele prezentów. Ale ten najważniejszy musi sprawić sobie sam. 62
            • Romney na fali 7 paź 2012, 12:00 Czy 90 minut może odwrócić bieg kampanii prezydenckiej największego mocarstwa świata? Mitt Romney w to wierzy. Pytanie, czy jemu teraz uwierzą Amerykanie. 66
            • Do widzenia, Misza! 7 paź 2012, 12:00 Micheil Saakaszwili popełniał kardynalne błędy i odnosił wielkie sukcesy. Zmienił Gruzję – ale w końcu przegrał. Jednak wielki comeback wcale nie jest wykluczony. 68
            • Rosja zmroziła autogaz 7 paź 2012, 12:00 Wystarczy zmiana ceł w Moskwie, by kierowcy wpadli w panikę, a cała branża LPG wstrzymała oddech. Powodów do paniki nie ma, ale jedno jest pewne: będzie drożej. 70
            • Idzie kredytowa odwilż 7 paź 2012, 12:00 Za oknem wczesna jesień, ale banki już czują wiosnę. Nadejdzie najdalej za dwa miesiące. W środku zimy. 74
            • Papież pod Wiedniem 7 paź 2012, 12:00 Nie lubi rozgłosu, ale gra głośne role. O próbie ucieczki przed show-biznesem Piotr Adamczyk opowiada Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. 76
            • Wieczny przybysz 7 paź 2012, 12:00 Eduardo Mendoza, jak bohaterowie jego książek, dobrze się czuje w roli emigranta – w „Walce kotów” z takiego punktu widzenia opisuje Madryt. Jest też doskonałym przewodnikiem. 80
            • Muzyczna biografia 7 paź 2012, 12:00 Tori Amos robi artystyczny remanent. „Gold Dust” składa się z nowych aranżacji jej utworów z ostatnich dwóch dekad 82
            • Recenzuje Jacek Rakowiecki 7 paź 2012, 12:00 Chyba ze strachu przed królem Janem III Sobieskim dystrybutorzy pochowali się jak Turcy w taborach i tylko dwa filmy zmierzą się z polsko-włoską „Bitwą pod Wiedniem”. Media zachłystują się „straszną wpadką”, bo... 83
            • Troje na huśtawce 7 paź 2012, 12:00 „Take This Waltz” to delikatny portret ludzi, którzy mijają się w miłości. Ten prosty film ujmuje widzów wrażliwością. 84
            • Tydzień kultury polskiej 7 paź 2012, 12:00 W bieżącym tygodniu nic nie wzbudziło takiego żaru w internecie jak tekst Natalii Lesz o filmie „Jesteś Bogiem”. 84
            • Muzyczny ranking Piotra Metza 7 paź 2012, 12:00 1. Maria Peszek - Jezus Maria Peszek, Mystic Polecam odciąć się od medialnej wrzawy oraz oceny poprzednich dokonań Marii i posłuchać znakomitej produkcji Foxa ze świeżą głową. To płyta absolutnie podporządkowana, choć w... 85
            • Piotr Kofta wie, co czytać 7 paź 2012, 12:00 Evelyn Waugh - Daleko stąd. Podróż afrykańska, przeł. Barbara Kopeć-Umiastowska, Świat Książki 2012 Angielski ironista utwierdza się w przekonaniu, że Londyn to jednak najlepsze miejsce do życia. Czyni to oryginalnie, biorąc udział w... 85
            • Echo dawnej pieśni 7 paź 2012, 12:00 Dzięki grze „Halo: Combat Evolved” Microsoft odniósł sukces pierwszą konsolą Xbox. „Halo 4” będzie zapewne łabędzim śpiewem Xboksa 360 86
            • Ja uważam, że... 7 paź 2012, 12:00 Mitt Romney powiedział w czasie debaty z Barackiem Obamą, że uaktywnienie małych przedsiębiorstw, które są źródłem sukcesów i sercem Ameryki, spowoduje szybszy rozwój kraju. A co jest najlepszym sposobem na kryzys w naszym? Debaty.... 88
            • Pół Hamleta 7 paź 2012, 12:00 Rozpętała się moda na zgłaszanie nowych premierów. Wszyscy zgłoszeni mają takie szanse na premierostwo jak nasi piłkarze na mistrzostwo świata. Nie jest to jednak ważne. Samo zgłoszenie się liczy. Skoro taka moda, to każdy musi zgłosić, bo inaczej zostanie w tyle. 88
            • Bezpieczeństwo energetyczne 7 paź 2012, 12:00 Bezpieczeństwo energetyczne opłaca się wszystkim Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie funkcjonowanie cywilizacji bez energii elektrycznej i ciepłego kaloryfera w zimowy wieczór? 89
            • Kłód pod nogami przybywa 7 paź 2012, 12:00 Rozmowa z Leszkiem Wieciechem, dyrektorem generalnym Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. 95
            • UE a gaz z łupków 7 paź 2012, 12:00 We wrześniu komisja ds. środowiska Parlamentu Europejskiego przyjęła raport o gazie z łupków autorstwa Bogusława Sonika z PO. Według niego to wielki sukces Polski. Czy na pewno? 95
            • Dbamy o każdego klienta 7 paź 2012, 12:00 Rozmowa z Januszem Bilem, p.o. prezesem zarządu Enea SA, wiceprezesem ds. handlowych. 97
            • Modlitwa 7 paź 2012, 12:00 Tak wiele mówi się o zmęczeniu premiera i PO, że nawet gdyby to nie była prawda, musieliby się poczuć zmęczeni. Nie jest to rządzenie w normalnych warunkach. Z Zachodu płyną czarne chmury kryzysu, a w kraju zimna wojna domowa. Gęsto... 98
            • Innowacyjne firmy 2012 7 paź 2012, 12:00 Innowatorzy docenieni Ich produkty są nowe, przełomowe i bezkonkurencyjne. Dzięki nim nie boją się walczyć na zagranicznych rynkach ani stawać do rynkowej rywalizacji z silniejszymi kapitałowo przeciwnikami. Kto? Najbardziej innowacyjne firmy w Polsce. 101