Boniek gra po raz ostatni

Boniek gra po raz ostatni

Polska piłka to nie tylko zawodowcy, ale też pół miliona amatorów. I powinno być ich dwa razy więcej – uważa kandydat na szefa PZPN Zbigniew Boniek. A bardziej niż nierozsunięty dach stadionu martwi go głupota Polaków wówczas ujawniona.
Piotr Najsztub: Po remisie z Anglią bardziej chce się panu zostać szefem PZPN?

Zbigniew Boniek: Pewnie tak, chociaż to, że wyniki polskiej reprezentacji w tak dużym stopniu rzutują na oceny związku, jest jednym z naszych większych błędów. Te rzeczy trzeba absolutnie oddzielić! Oczywiście polska piłka, kibice, media mają potrzebę zwycięstw i takie zwycięstwa na pewno dają dobrą chemię wokół piłki...

I PZPN. Dlatego uważamy, że jego szef ma pomagać nam wygrywać.

Ocenianie PZPN przez pryzmat reprezentacji Polski jest wadliwe. Wszyscy byśmy chcieli, żeby reprezentacja wygrywała, żeby można było się pod tym zwycięstwem podpisać i często kartą przetargową kandydatów na prezesów było „a za mojej kadencji to i tamto”. A przecież zadaniem PZPN, oprócz przygotowania reprezentacji i jej dobrych wyników, jest przede wszystkim zarządzanie całą polską piłką, a wiadomo, że w 96 proc. to jest piłka amatorska, a tylko w 4 proc. zawodowa. A to z tej ostatniej PZPN jest głównie publicznie rozliczany.Czyli szef PZPN powinien się głównie zajmować piłką amatorską?

I cały PZPN jako struktura. Ekstraklasa ma swoją spółkę, pierwsza liga ma swoje stowarzyszenie, tu zadaniem PZPN jest jak największa współpraca i danie narzędzi tym organizacjom, żeby dobrze prowadziły piłkę zawodową. Natomiast sam PZPN jest po to, żeby szkolić, promować, udostępniać, umożliwiać grę w piłkę wszystkim tym, którzy ją kochają. To jest podstawowe zadanie PZPN.

A może związki krajowe piłki nożnej są już niepotrzebnym reliktem dawnych czasów?

Nie! Piłkę na terenie całego kraju PZPN organizuje poprzez swoje komórki wojewódzkie, które na terenie województw tę piłkę organizują. Im związek jest bardziej sprofesjonalizowany, im bardziej kompetentni są ludzie, mają większą chęć do pracy, tym lepiej w województwie ta piłka wygląda. Wszystko zależy od zarządzania i przekazywania pozytywnych emocji, po to by wszystkie dzieciaki chciały grać w piłkę nożną.

To rząd i samorządy budują orliki, więc może gdyby związku zabrakło, nic by się nie stało?

Powiedzmy sobie szczerze, orliki to jest jedna z form promowania piłki na terenie kraju i za nie trzeba bić brawa. Ale to tylko jedna z form. Bo orliki to infrastruktura i boiska, ale do tego trzeba jeszcze dołączyć metodologię treningu, organizację, zaproszenia dzieci w konkretnym celu. A co ja widzę? Dzisiaj piłka stała się trochę sportem elitarnym, bo niby mamy orliki, akademie sportowe, a tak naprawdę rodzice muszą za wszystko płacić! A jak ja bym panu podał nazwiska znakomitych, byłych polskich piłkarzy, z biednych rodzin i środowisk, których dziś nie byłoby na taką naukę stać? Gdyby ich rodziny miały dzisiaj płacić po 180, 220 zł miesięcznie, to oni nie trafiliby na boisko. Dlatego trzeba stworzyć taki system, żeby najzdolniejsi w klubach mogli grać i nie musieli za to płacić. Tak jak to było dawniej. Jak ja szedłem do klubu, to mi dali trampki, koszulkę, spodenki i klub ponosił koszty mojego szkolenia. Jeśli do tego nie wrócimy, to za chwilę piłka będzie naprawdę elitarna. I zadaniem PZPN jest to, żeby z 480 tys. ludzi, którzy dziś grają w piłkę nożną w 40-milionowym kraju, zrobić milion grających.

PZPN na to stać? Żeby amatorską piłkę dzieci miały za darmo?

Oczywiście, związek musi w tym pomagać, to jest prawo i kompetencja, i ma na to środki. Tylko strategia kosztów PZPN musi inna: mniej wydawać na administrację, na śledzika, a więcej na szkolenie. To ważny temat, ale mniej popularny od tego, czy Lewandowski strzeli bramkę, czy wygramy z Anglią...

Albo czy dach mieliśmy zasunąć, czy nie.

O! Tyle było niepotrzebnej dyskusji na ten temat, że aż wstyd.

Pan przeżywał osobiście to, że nie zasunęliśmy dachu?

Nie, ja przeżywałem, kiedy patrzyłem na głupotę Polaków.

W czym się objawiającą?

Widziałem, jak jacyś ludzie chodzą po telewizjach i mówią, że to „wstyd, hańba, żeśmy się skompromitowali”. A skompromitowało się czterech ludzi, którzy za to są odpowiedzialni, a nie żadna Polska! Jeżeli ktoś nie był w stanie zamknąć dachu, ktoś nie przygotował prognozy pogody, ktoś nie wpłynął na innych, żeby dach zamknąć, to nie powód, żebyśmy my, Polacy, się wstydzili. Anglicy, kilka miesięcy temu, na Wimbledonie, zamykali dach, jak wychodziło słońce, a odkrywali, jak zaczynało padać, aż się Federer zdenerwował. Ale nikt nie mówił, że się Anglia skompromitowała.

A nie uważa pan, że problemem dla Polskiego Związku Piłki Nożnej jest też to, że tak bardzo rezonuje z polityką? Że to, co się dzieje w piłce, ma bardzo silny oddźwięk w polityce?

To nie jest sprawa PZPN, tylko raczej naszego kraju, że my nie żyjemy właściwymi problemami. Polska piłka to jest tylko jedna z dyscyplin sportowych, najbardziej popularna, ale tylko. Nie wydaje mi się, żeby sukces reprezentacji polskiej mógł podnieść produkt krajowy brutto czy przegrana mogła go zmniejszyć...

Jeżeli będziemy zwyciężali, to optymizm urośnie i ludzie będą kupowali.

Bez przesady. Ale dlatego też polska piłka musi robić wszystko, żeby się dobrze zorganizować, żeby była lepsza, żeby był w niej większy optymizm, żeby dzieciaki chciały piłkę uprawiać. Nam też trochę przeszkadza nasza polska mentalność, lubimy jeden drugiemu do gardła skoczyć, a PZPN się sam podkłada z niektórymi decyzjami, było kilka tych afer – taśmowa, orzełkowa, dachowa, biletowa. To były rzeczy, które przy dobrym zarządzaniu, zdrowym rozsądku niektórych ludzi można było rozwiązać bezaferowo.

Zna pan inny kraj w Europie, w którym lider opozycji krytykuje rząd w związku z piłką nożną? Chyba tylko u nas tak jest.

Chyba nie… We Włoszech jak nie jest pan kibicem, z jakąś drużyną się pan nie identyfikuje, to nie może być pan politykiem.

Wybory na szefa PZPN już za chwilę. Jakie ma pan szanse?

Trudno powiedzieć. Głosowanie jest tajne, głosuje 118 delegatów i oni zdecydują. Ja zrobiłem wszystko, co było w mojej mocy, żeby ich do siebie przekonać. Przedstawiłem swój program, rozmawiałem z nimi i starałem się ich przekonać do tego, że byłbym odpowiednią osobą do zmiany polskiej piłki. Zrobiłbym to, przede wszystkim polepszając wizerunek, wprowadzając transparentność wszystkich decyzji, zmieniając sposób zarządzania na bardziej menedżerski, żeby mniej pieniędzy było wydane, nie wiadomo po co i na co.

Czyli mówił im pan: „Stracicie trochę wpływów...”?

Nie, nie, nie! Co to znaczy: „Stracicie trochę wpływów”? Nie rozumiem.

„Wasza pozycja osłabnie, bo chciałbym, żeby było bardziej menedżersko, bardziej merytorycznie”?

Wręcz przeciwnie! Ci ludzie też chcieliby, żeby było więcej merytoryki, bo oni chcieliby mieć satysfakcję z tego, co robią! Każdy by chciał być postrzegany pozytywnie i doceniany. A jeśli sposób prowadzenia polskiej piłki byłby lepszy, to wtedy można się pochwalić. Natomiast jeśli to jest robione źle, wadliwie, jeżeli są takie regulaminy, że można nimi manipulować, to tylko masochista by się z tego cieszył. Że lepiej by było, żeby było gorzej, bo wtedy można więcej kombinować – tak jak pan mówi.

Więc nie masochista, tylko kombinator. A właściwie dlaczego pan zadeklarował, że jeśli zostanie szefem PZPN, nie będzie brał pieniędzy? Po co taki gest?

Przekonał mnie pan, będę brał pieniądze.

 No bo jak się pracuje...

Nie, to nie jest tak, że „jak się pracuje”. W Polsce przez 90 lat prezesi nie brali pieniędzy, prawie we wszystkich związkach sportowych, to są nowe trendy, kapitalistyczne.

Niesłuszne?

Nie wiem. Ja mam tak, że co miesiąc mi wpływają pieniądze z wielu moich przedsięwzięć, interesów. I uznałem, że niepotrzebna mi pensja w PZPN… Ale skoro to przeszkadza, to mówię: „Przekonał mnie pan, będę brał pieniądze”.

Nie tyle przeszkadza, ile mogłoby powstać wrażenie, że jak się panu nie płaci, to nie można od pana wymagać.

Wymagać to trzeba od polskiej piłki! I ja właśnie z zarządem chcę tworzyć strategię, budować kierunki, a do ich realizacji są potrzebni profesjonaliści, szefowie, menedżerowie, młodzi ludzie, i im trzeba zapłacić. Największy błąd jest taki, że dzisiaj, jak sędzia pomyli się na polskim boisku, to wszyscy patrzą na prezesa, krzyczą: „Je... PZPN!”. A ja, jako prezes, chcę być tym, który będzie rozliczał menedżerów z tego, dlaczego krzyczą. Bo to nie jest wina prezesa, że się sędzia pomylił, tylko wina kompetentnych organów, czy to związkowych, czy niezależnych, sędziowskich. Prezes nie stoi na wierzchu góry, a wszystko, co jest złe w polskiej piłce, to jest Lato, a wszyscy inni są kryci – nie! Dlatego ja nigdy nie mówiłem, że np. jak nie zamkną dachu stadionu, to wina jest Laty. Jako prezes muszę mieć dyrektora operacyjnego, który jest na każdym meczu reprezentacji i jest odpowiedzialny za wszystkie regulaminy, wie, jak interpretować fakty i jest w stanie kompetentnie reagować, po angielsku. I ja dzisiaj pytam, kto jest takim dyrektorem operacyjnym? Nie widzę. A musi być jasny zakres kompetencji.

Pretensje zawsze będziemy mieli do prezesa, bo trudno wymagać od kibiców, żeby wiedzieli, kto jest dyrektorem, kto za co odpowiada.

Wtedy przyjdzie prezes do telewizji i panu powie, jaki jest podział kompetencji i kto jest za co odpowiedzialny i nie wykonał zadania, a w związku z tym został zwolniony.

To jest trochę tak jak w polityce, premier odpowiada za swoich urzędników, ministrów.

Dlatego jestem przekonany, że dobiorę sobie takich współpracowników, z którymi nie będziemy popełniali takich błędów.

No to będzie brał pan tę pensję czy nie?

Chce pan, żebym brał? Dobra, przekonał mnie pan.

Bo chcę od pana wymagać.

Dobra, ale ja też będę od pana wymagał, żeby jeśli będzie chciał pan ze mną rozmawiać o piłce – to był kompetentny. A czasami dzwonią ludzie, chcą rozmawiać o piłce, o PZPN i w ogóle nie są kompetentni. Muszę panu powiedzieć jedną rzecz: przekonał mnie pan, będę brał pieniądze, jeżeli zostanę prezesem.

Pan też był tak krytyczny wobec prezesa Laty jak opinia publiczna czy trochę go pan rozgrzeszał?

Dla mnie Grzesio jest starym, dobrym kumplem, z którym przez pięć, sześć lat grałem w reprezentacji...

A prezes Grzesio?

Grzegorza prezesowski problem był inny. Według mnie najważniejszych współpracowników sobie dobrał źle, fatalnie. Za każdym razem, jak był jakiś problem, to Grzegorz był wprowadzany na minę, nie umiał niebezpieczeństw dostrzec, a wszystko to, co się dzieje w polskiej piłce, jest zawsze kojarzone tylko z prezesem. To wielka organizacja, pod nazwą „polska piłka”, która ma 16 wojewódzkich związków, kluby ekstraklasy, organizacje ekstraklasy, kluby pierwszej ligi, a przy każdym problemie wszyscy patrzą na prezesa. A powinno być tak, że prezes kontroluje, przygotowuje, realizuje wespół z zarządem, rozwój polskiej piłki, kreuje ją, ale działa bardziej jako organ kontrolujący, rozliczający, tworzący strategię. Natomiast realizacją muszą się zajmować ludzie energiczni, którzy na tym się znają i te zadania wykonują. Prezes nadzoruje cały ruch, a nie jest odpowiedzialny za to, że sędzia nie gwizdnął rzutu karnego.

Panie – może – przyszły prezesie, w którym momencie jesteśmy na drodze walki z korupcją w polskiej piłce? Ta wojna jest już wygrana czy jesteśmy w połowie drogi?

Ta wojna nigdy nie będzie wygrana i zawsze będzie trwała. Powiedzmy sobie szczerze, korupcja w piłce nożnej jest porównywalna do korupcji w naszym kraju, bo ludzie, którzy grają w piłce, to też Polacy. Jeżeli mamy afery taśmowe w rządzie, w ministerstwach, to w piłce też. I z tym trzeba walczyć, przygotować mechanizmy, które spowodują, że będziemy to ograniczać.

Ma pan jakiś pomysł?

Oczywiście, że mam pomysł, prosty. Nie można tego zrobić bez spotkań z prokuraturą, zacieśnieniem z nią współpracy. A przede wszystkim musimy porzucić wstyd związany z korupcją w piłce. U nas to największy problem.

Jaki?

My w sprawach korupcyjnych boimy się kogoś złapać, bo jak już złapiemy, to będą mówili: „O, proszę, jest korupcja!”. Natomiast nie zdajemy sobie sprawy z tego, że im więcej ludzi złapiemy, tym więcej nieuczciwych wyrzucimy z piłki.

Czytam, że oprócz korupcji innym problemem PZPN jest nadużywanie alkoholu. Co pan o tym myśli?

Ha, ha, ha… Ja znam też dziennikarzy, którzy za dużo piją. Osobiście nie piję za dużo.

Czyli nie będzie pan prezesem urządzającym całonocne balangi?

Bunga-bunga mnie w ogóle nie interesuje. Ha, ha, ha...

Jeżeli teraz, po raz kolejny, nie uda się panu wygrać, to już ostatecznie zrezygnuje pan z walki o stołek szefa PZPN?

Myślałem już, że tym razem nie wystartuję, bo po ostatnich wyborach miałem lekkiego kaca moralnego. Więc walczę ostatni raz. Dziś to dla mnie dobry moment, dojrzały wiek, miłość do piłki jest, biznesy poukładane, więc czas dla PZPN mogę poświęcić. A jak mnie nie wybiorą? Samobójstwa nie popełnię, a przynajmniej taką mam nadzieję.
Okładka tygodnika WPROST: 43/2012
Więcej możesz przeczytać w 43/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 43/2012 (1549)

  • Dwie twarze premiera 21 paź 2012, 12:00 Mówiąc wprost, kolejne, pozornie z sobą niezwiązane klocki wpasowują się dość gładko w   rozległe puzzle, w których wszyscy jakoś bierzemy udział. Najpierw było tzw. exposé   premiera, budzące rząd z letargu, choć także... 4
  • Sami Mistrzowie świata 21 paź 2012, 12:00 Ależ to było polskie! Wielkie, podniosłe wydarzenie, misterium niemal. Analizy, składy,   technika, bilans, historia, Wembley… Kto ich zatrzyma? Czy nie nazbyt defensywny ten   prognozowany skład? Pooooolska!!! Biało-czerwoniii!... 6
  • Skaner 21 paź 2012, 12:00 Pierwszy polski Dreamliner w powietrzu Maszyna w barwach LOT i z polską rejestracją SP-LRA wzbiła się z lotniska Paine Field ok. godz. 22 polskiego czasu w zeszły czwartek. Samolot wykonał pierwszy lot testowy w okolicach głównych... 8
  • Podtopiony 21 paź 2012, 12:00 To miała być jego jesień. Exposé i nowe otwarcie. Jest defensywa i cios za ciosem spadające na głowę Tuska. Coś nie działa i się przelało. 12
  • Gowin na celowniku 21 paź 2012, 12:00 Minister sprawiedliwości jest przekonany, że konkurenci z wierchuszki Platformy, polityczni rywale z Krakowa oraz korporacje, które chce zderegulować, szukają na niego haków. 18
  • Polski biały murzyn 21 paź 2012, 12:00 Co innego John Godson osoba prywatna, a co innego John Godson poseł, który ustanawia prawa dla ogółu – mówi nam John Godson o ustawie antyaborcyjnej, za którą najpierw głosował, a teraz się wycofuje. 22
  • Ja nie mam nic, ty nie masz nic… 21 paź 2012, 12:00 Jacek Rostowski, Jan Krzysztof Bielecki i Mikołaj Budzanowski zabierają się do budowy nowej fabr yki. Na miarę czasów. Kierowcą tego „wehikułu inwestycyjnego” ma być Budzanowski. Będzie pięknie? Raczej jak zwykle. 26
  • Taśmociąg życia 21 paź 2012, 12:00 Nadopiekuńcza matka, wychowująca samotnie syna w trudnych okołowojennych czasach, bohatersko zwalcza beznadzieję, zakładając jej podwójnego nelsona. Nie pyta, co przyniesie los, ona mu rozkazuje. Stymuluje ambicję do granic absurdu –... 30
  • Boniek gra po raz ostatni 21 paź 2012, 12:00 Polska piłka to nie tylko zawodowcy, ale też pół miliona amatorów. I powinno być ich dwa razy więcej – uważa kandydat na szefa PZPN Zbigniew Boniek. A bardziej niż nierozsunięty dach stadionu martwi go głupota Polaków wówczas ujawniona. 32
  • Disco is king 21 paź 2012, 12:00 Na koncerty przychodzą tysiące, a Polo TV to najczęściej oglądana stacja muzyczna w Polsce. Disco Polo powraca. 38
  • Depresja pospolita 21 paź 2012, 12:00 Maria Peszek mogła zostać ambasadorką czterech milionów Polaków cierpiących na zaburzenia depresyjne. Nie została. Przeraziła ją reakcja ludzi na jej opowieść o cierpieniu? 42
  • Nasza bura codzienność 21 paź 2012, 12:00 Pan premier w swoim dniu medialnym (15.10) powiedział, że chce, by Polska nie była ani czarna, ani tęczowa. Czyli jaka ma być? Jak czerń przemieszać z tęczą, to wyjdzie bury (Brunatny? Boże, broń!). Czy to jest ulubiona barwa pana... 46
  • Wola polityczna 21 paź 2012, 12:00 Donald Tusk wygłosił niezłe przemówienie w Sejmie, a wiele więcej powiedział w bardzo ciekawej rozmowie z Moniką Olejnik. Mam jednak zasadniczą wątpliwość dotyczącą postawy premiera wobec roli polityki i politycznej przyszłości.... 48
  • Zabiorę was w kosmos 21 paź 2012, 12:00 Czy można jednocześnie zmieniać świat na lepsze, zarabiać krocie i świetnie się przy tym bawić? Można. Przed wami Richard Branson. 50
  • Atak doktora 21 paź 2012, 12:00 Niedzielne Wybory na Ukrainie władzy raczej nie zmienią. Ale wprowadzą na scenę polityczną nowego zawodnika wagi ciężkiej. 56
  • Homo maskarada 21 paź 2012, 12:00 Gejów w USA nie brzydzą się już republikanie. Teraz – dzięki głośnej książce – homoemancypacja dociera nawet do ultrakonserwatywnych chrześcijan. 58
  • My, Wilniuki 21 paź 2012, 12:00 Akcja Wyborcza Polaków na Litwie po raz pierwszy wprowadziła posłów do parlamentu. Wileńscy Polacy nie są pewni, że to poprawi stosunki polsko-litewskie. 60
  • Towarzyszu, zrób sobie raj 21 paź 2012, 12:00 Czeskie gazety rozpisują się o triumfie rodzimych komunistów w wyborach lokalnych. Na elity polityczne i biznesowe padł blady strach. Komuniści, traktowani od 1989 r. jak trędowaci, wyśmiewani i skazywani na wymarcie, wyrastają na... 62
  • Złoty rok PZPN 21 paź 2012, 12:00 W tym roku piłkarska Federacja zgarnie 100 milionów złotych. 64
  • Świata cud 8? 21 paź 2012, 12:00 Już za kilka dni premiera Windows 8 i tabletu Surface, dzięki którym Microsoft chce odzyskać dawną potęgę i zachwiać hegemonią Apple. Apple nie czeka na ten cios bezczynnie. 66
  • Bond nie umrze nigdy 21 paź 2012, 12:00 Zgorzkniały i przegrany. Taki jest Bond ze „Skyfall”. Zapomnijcie o formule „Cmok, cmok, bang, bang”. 70
  • Nieprzenikniona 21 paź 2012, 12:00 Dorota Masłowska znowu rozśmiesza, żeby zwrócić uwagę na sprawy ważne. Jej „Kochanie, zabiłam nasze koty” na pozór jest lekkie. Ale to powieść o zagubieniu i potrzebie wiary. 74
  • Dziewczyny od kotów 21 paź 2012, 12:00 Dwa ważne debiuty – płyty Asi i Kotów oraz Drekotów. Piękne i osobne, jak dziewczyny, które stoją za tymi projektami. Innymi od wszystkiego, co dzieje się w polskiej muzyce. 78
  • Recenzje 21 paź 2012, 12:00 Wydarzenie tygodnia, Teatr Codzienne życie Danuty W. Nowy monodram Krystyny Jandy to w większym stopniu poruszający dokument niż teatr. Jest coś niecodziennego w tym, że Krystyna Janda, pokazując wreszcie przedstawienie, któremu niemal bez... 80
  • Czy szyja wytrzyma? 21 paź 2012, 12:00 Krzysztof Skiba Wielcy filozofowie szukali sensu życia – oprócz Euklidesa, który szukał linii prostych. Wielcy podróżnicy (Kolumb, Vasco da Gama) szukali drogi do Indi. Dzisiejszym podróżnikom wystarczy, że odkryją drogę do... 86
  • Chlupa narodowa 21 paź 2012, 12:00 Nazwę tę dla naszego stadionu wymyślił w „Szkle kontaktowym” mój kolega, najpopularniejszy obecnie piosenkarz w kraju, Artur Andrus. Najpopularniejszy, ponieważ jego krążek „Myśliwiecka” od kilku miesięcy jest na... 86
  • Poszukaj oszczędności w zarządzaniu flotą 21 paź 2012, 12:00 Zarządzanie środkami transportu w obecnych czasach nie jest łatwym zadaniem ze względu na sytuację ekonomiczną, dlatego w cenie są nowe i efektywne rozwiązania, które przyczynią się do redukcji kosztów. 89
  • Samochód w firmie 21 paź 2012, 12:00 Po polskich drogach jeździ 800 tys. służbowych samochodów. Ich utrzymanie to po kosztach związanych z zatrudnieniem największe utrapienie przedsiębiorców. Są jednak sposoby na ich znaczące obniżenie. 91
  • Tanio, bezpiecznie, niezawodnie 21 paź 2012, 12:00 O idealnym służbowym aucie rozmawiamy z Wojciechem Drzewieckim, prezesem Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego „Samar”. 94
  • Bezpieczeństwo, głupcze 21 paź 2012, 12:00 Co trzeci wypadek na polskich drogach jest powodowany przez kierowcę prowadzącego swoje służbowe auto. Obok ludzkich dramatów to ogromne koszty dla każdego przedsiębiorcy. 95
  • Na własną rękę 21 paź 2012, 12:00 Czasy, gdy sprzedawcy bezpośredni kojarzyli się z niekompetentnymi domokrążcami wciskającymi ludziom nic niewarte produkty, mijają. Jakość produktów jest coraz wyższa, liczba kompetentnych sprzedawców i obroty branży rosną. A rynek się rozwija. 99
  • Niezależność bez ryzyka 21 paź 2012, 12:00 Proponujemy elastyczny model, w którym przedsiębiorca decyduje, jak będzie wyglądało jego życie - mówi Anna Pietrzak, dyrektor naczelny Amway Polska. 104
  • Błogosławione dziury 21 paź 2012, 12:00 Jadąc przez Polskę, aż po nieistniejącą już czeską granicę, słyszę wszędzie, jak naród kpi z dachu narodowego stadionu, który przestraszył się deszczu. Wszystko jak zwykle kończy się nieźle, czyli remisem, kiedy spodziewano się... 106
  • Apartamenty Hoża 55 21 paź 2012, 12:00 Zaciszny klimat w sercu stolicy 111
  • Nie brakuje chętnych na luksus w centrum 21 paź 2012, 12:00 Popyt na luksusowe mieszkania będzie rósł. Ale tylko w dobrych lokalizacjach. Wymagania nabywców rosną. Jedynie najlepsze budynki je spełniają. 113
  • Nieruchomości komercyjne 21 paź 2012, 12:00 Powierzchnie biurowe, magazyny, centra handlowe, hotele – koniecznie nowoczesne i w dobrej lokalizacji. Podczas gdy rynek mieszkań przeżywa załamanie, branża nieruchomości komercyjnych ma się doskonale. 115

ZKDP - Nakład kontrolowany