Z pamiętnika młodej opozycjonistki

Z pamiętnika młodej opozycjonistki

Agnieszka Romaszewska-Guzy, córka Zofii i Zbigniewa Romaszewskich, od połowy lat 70. do końca komuny prowadziła dziennik. Jak wyglądała opozycja z pozycji dziecka, nastolatki i młodej dziewczyny?

„Co też tam słychać u Romaszewskich” - śpiewa Jan Krzysztof Kelus w piosence o Radomiu 1976 r. Miała pani wtedy 14 lat.

Agnieszka Romaszewska-Guzy: Janek Kelus był naszym sąsiadem. Blisko współpracował z moimi rodzicami. Wie pani, ja mam nietypową sytuację, bo jestem wciąż wystarczająco młoda, żeby funkcjonować współcześnie i nie żyć wspomnieniami, ale wystarczająco stara, żeby to wszystko pamiętać.

W tym wieku dzieciaki zaczynają się buntować przeciwko światu rodziców.

Jak się ma dostateczną liczbę atrakcji, to nie ma czasu na bunt. Naszemu życiu można było różne rzeczy zarzucić, ale na pewno nie to, że było monotonne albo mieszczańskie. Byłam bardzo związana z rodzicami i kiedy zrozumiałam, że oni są w jakiś sposób zagrożeni, to musiałabym być wyjątkowym kretynem, by przeciw nim wystąpić, kontestować to, co robią. Ba, ja sobie nawet zdawałam sprawę, że moje zachowanie może być wykorzystane przeciwko moim rodzicom. Pamiętam sytuację, że w szkole się zrobiła grupa dziewczyn, która w ramach sportu postanowiła kraść różne drobiazgi ze sklepów.

Pani była w tej grupie?

Byłam, niestety. Zwędziłyśmy kryształowego kotka ze sklepu z pamiątkami. Muszę powiedzieć, że kiedy sobie zdałam sprawę, co ja robię, to… Pamiętam to przerażenie. To kombinowanie, jak to teraz oddać, żeby nikt nie zauważył, ten strach, co będzie, jak ktoś się dowie i powie publicznie: patrzcie, jak Romaszewscy córkę wychowali. Bałam się o swoich rodziców.

Mama wiedziała?

A skąd. Nic. Doszłam do rozumu na własną rękę.

Myślała pani o sobie jako nastoletniej opozycjonistce?

To chyba było tak, że ważniejsze było myślenie o tym, co się robi, niż kim się jest. Podzielałam poglądy rodziców, że trzeba działać, nawet jeśli się ryzykuje. Do naszego domu przychodzili ludzie, odbywały się zebrania środowiska KOR-owskiego.

Uczestniczyła pani?

Czasem z nimi siedziałam. Uwielbiałam tego słuchać. Nie zabierałam głosu. Co nie znaczy, że pewnych rzeczy sobie nie zapisywałam. Od 13. roku życia prowadziłam dziennik i cała KOR-owska historia tam była. Kataryna na Twitterze mnie ostatnio zapytała o ten dziennik. Jesienią 1976 r. esbecja zrobiła u nas pierwszy kocioł. Byłam w pierwszej klasie liceum. Bałam się, że zabiorą mi ten zeszyt. Póki były cienkie, to chowałam je w fałdach zasłony. Potem zaczęłam pisać na osobnych kartkach. Kiedy zapisałam kilka, to wynosiłam je do swojej przyjaciółki. W garażu gdzieś to było pochowane.

Opisywała pani ludzi, to, co mówili, jak się zachowywali, i to mogło być interesujące dla SB.

Pisałam o odczuciach i o wydarzeniach. Zależy, co mnie poruszyło. Pisałam też o uczuciach, o tym, w kim się kochałam. Przecież jednak przy tym wszystkim byłam normalną nastolatką. Pamiętam jednak dokładnie, jak w maju 1977 r. zamordowano Stanisława Pyjasa. 7 maja to było. Ja byłam tym strasznie poruszona. Tym bestialstwem komunistów, którzy pobili młodego chłopaka, a on się udusił własną krwią. Pamiętam te emocje… Niekiedy były tam szczegóły faktograficzne tego typu, że gdyby esbecy znaleźli to u mnie, to ktoś mógłby mieć kłopoty…

Rodzice wiedzieli o tym, że pani pisze, zapisuje dzień po dniu?

Coś tam chyba wiedzieli. Opisałam na przykład bardzo szczegółowo spotkanie środowiska KOR w Kamienicy Królewskiej na Kaszubach w 1977 r. Nawet narysowałam schematy dotyczące tego, jakie są koncepcje działania opozycji. Oddzielnie była rozrysowana koncepcja Michnika, oddzielnie Macierewicza. Interesowało mnie też to, jak ludzie w stosunku do siebie się zachowywali.

I jak się zachowywali?

Myślę, że wtedy dokonałam dziecinnej demaskacji kolegi Michnika.

Co to znaczy?

Jak ktoś był uważany za osobę ważną, prestiżową, to Michnik potrafił za nim łazić, go po prostu uwodzić, podawać chusteczkę, zawsze być miły, wręcz uroczy.

Za kim tak chodził?

Za Haliną Mikołajską na przykład. „Jak słusznie powiedziała Halina” – i tak potrafił powiedzieć pięć razy. A jak z kimś się specjalnie nie liczył, a tam był taki jeden, teraz już nieżyjący kolega, to darł z niego łacha przy wszystkich, po prostu źle go traktował, choć tamten go uwielbiał. I nikt nie reagował. Wszyscy się do tego przyzwyczajali i świetnie się bawili, bo Michnik był, nie wiem, czy teraz jeszcze jest, niezwykle atrakcyjny towarzysko. Był inteligentny, dowcipny i wszyscy się nim zachwycali, jakby zapominając, jak on traktuje tego swojego kumpla. Strasznie mnie to wkurzało, że słabszym, nie tak wygadanym pomiata.

Jak traktował pani rodziców?

Moim zdaniem jak porządnych inteligentów kretynów. Zauważyłam, że jak trzeba ułożyć skomplikowaną strukturę polityczną – choć wtedy nie używało się tego słowa, bo nie wszyscy zdawali sobie sprawę, że to, co robią, to polityka – to niektórych się trochę zmanipuluje, wmanewruje, nie dopuści do głosu…

I tak Romaszewskimi manipulował?

Jestem przekonana, że próbował. Tak to czułam. I myślę, że moi rodzice tak tego wtedy nie odbierali. Byli podmiotem, brali udział w dyskusjach, a ja siedziałam z boku. Myślę, że dla niego byli porządnymi polskimi inteligentami, którzy będą ciężko pracować. I tak było. Ale on się z nimi nie liczył. Tylko że nie można przekładać współczesnego myślenia na to, co było wtedy. Bo wtedy nikt sobie nie wyobrażał, że kiedykolwiek za naszego życia komunizm się skończy. Bzdurą jest gadanie, że Michnik ustawiał się już wtedy do władzy. Ustawiał się najwyżej do tego, że pójdzie siedzieć. To, o czym mówię, dotyczy natomiast sposobu działania w grupie, nie polityki jako takiej. Szczegółowo to wtedy opisałam i sama jestem ciekawa, jakby to teraz wyglądało. Część pewnie zaraz by zarzuciła, że pisałam to post factum. Teraz, współcześnie.

Rozmawiała pani z rodzicami o Michniku?

Chyba im mówiłam. Nie wiem, czy się nad tym zastanawiali. Część dziennika zabrała mi SB. Rok ’80 i ’81. Cały okres Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Pisałam na maszynie, na oddzielnych kartkach. Kiedy 13 grudnia nas zatrzymywali razem z moim ówczesnym narzeczonym Jarkiem Guzym, to zgarnęli wszystko, co leżało na biurku. Ze złości, bo nie mieli nakazu rewizji. Zgarnęli to do kosza wiklinowego, w którym sypiał nasz pies, i wynieśli. Nie spisali protokołu i tych fragmentów dziennika nigdy nie znalazłam.

Myślałam, że pani to wydrukuje.

Całość to raczej po śmierci. Ocenzurowaną wersję może wcześniej. Nie pisałam tego dla pokrzepienia serc, tylko dla siebie. Superszczerze. Bez żadnych obwarowań. Po śmierci to już mi będzie wszystko jedno. A na razie jeszcze żyję. I żyje wiele osób, które opisywałam.

Okres internowania pani opisała?

Pisałam systematycznie, ale w internacie oczywiście nie z powodów BHP – żeby klawisze nie zabrali… Chciałabym, żeby się znalazły te dzienniki z lat ’80, ’81. Tam był na przykład opis rozprawy sądowej w Słupsku naszego współpracownika Biura Interwencji Komitetu Obrony Robotników Marka Kozłowskiego, na którą przyjechał Wałęsa. Po raz pierwszy go wtedy widziałam. Jeszcze nie był żadnym Wałęsą, tylko zwykłym robotnikiem – działaczem z Gdańska. Byłam tuż po maturze. Moi rodzice uważali, że od matury odpowiadam za siebie, wolno mi się mieszać w różne działania opozycyjne. Robiłam notatki z tego procesu. To był pokaz tego, jak można zniszczyć człowieka. Przykład tego chłopaka – Marka – daje odpowiedź na pytanie, dlaczego nie tak dawno mój ojciec bronił kiboli.

Te historie są podobne?

Kozłowski, gdy był bardzo młody, wlazł w kiepskie towarzystwo. W czasie pierwszej, zawinionej odsiadki chciano z niego zrobić konfidenta, a gdy odmówił, po prostu go wrobiono w poważne przestępstwo. Wyszedł po sześciu czy siedmiu latach i zgłosił się do KOR. Jak tylko zaczął być aktywny, spróbowali go znowu wrobić i właśnie ten proces obserwowałam. Jakaś stara prostytutka zeznawała, że on rzekomo miał jej grozić nożem. Pamiętam, że stała na miejscu dla świadków, trzęsły się jej nogi i deklamowała jakby czytała: „Powiedział, że mi wsadzi kosę”. Chłopak wyszedł z kryminału, mając lat 28, z czego chyba 7,5 roku siedział w pudle. Z „Trybuny Ludu” wyczytał, że jest KOR, i postanowił przyjechać i opowiedzieć o tej swojej sprawie, i że on musi się jakoś przeciwstawić. Przyjechał do moich rodziców. Pamiętam go w takim przyciasnym fioletowym, maturalnym jeszcze garniturku, który mu wydali z tego więzienia. Był bardzo bystry, odważny i oddany. Został współpracownikiem moich rodziców i takim zbrojnym ramieniem Biura Interwencji w Słupsku. W stanie wojennym wyemigrował do Afryki Południowej, gdzie zmarł. Każdy ma prawo do sprawiedliwości – tak uważali zawsze moi rodzice i tak ja uważam.

Mówi teraz pani o kibolach?

O nich też. Bo to, że ktoś popełnił błąd albo zadał się z niewłaściwym towarzystwem, nie znaczy jeszcze, że należy go zniszczyć, zdeptać i wyrzucić do śmieci.

Widziałam jedną z wersji filmu „Wałęsa”.

O rany.

Tam są sceny zebrań KOR.

Ale chyba bez Wałęsy, bo Wałęsa na zebraniu KOR nigdy nie był. W zebraniach brali udział wyłącznie sygnatariusze. Jedyną osobą, która stale przychodziła na zebrania KOR, nie będąc jego członkiem, była moja matka. One odbywały się z reguły u prof. Lipińskiego i pani Anieli Steinsbergowej chyba. Dla mnie jest trudne do pojęcia, że są ludzie, którzy opowiadają historie, które się nie wydarzyły. Może niektórzy historię pamiętają inaczej, widzą ją ze swojej perspektywy. Inni po prostu kłamią. Wbrew pozorom nie tak dużo ludzi realnie pamięta tamte wydarzenia. Nie żyją niestety starsi państwo, jak prof. Kielanowski, prof. Lipiński, ks. Zieja, pan Józef Rybicki. Oni byli przedwojenni, oni by nie kłamali. Te osoby, które żyją, są często tak zaplątane we współczesność, że ich spojrzenie i wspomnienia bywają zamglone.

Pani pamięta wszystko dokładnie?

Nie byłam kronikarzem, byłam nastolatką. Mogę mówić o tym, co pamiętam, ale nie o tym, kto rządził strajkiem w Stoczni, bo nie byłam na strajku. Mogę mówić o internowaniu, o tym, jak zachorowałam i dostałam przepustkę. Potem Zofia Kuratowska wymyśliła, że jestem na coś poważnego chora, i już do ośrodka nie wróciłam. Wkrótce potem zaaresztowali moją mamę, po dwóch miesiącach ojca, a mój narzeczony cały czas siedział w więzieniu. To było trudne. Byłam jedynaczką, która wzrastała w dobrych warunkach, i nagle zostałam sama. Miałam 20 lat. Przeżyłam dzięki dobrym ludziom. Do tej pory pamiętam, jak ojciec mojej przyjaciółki wciskał mi kasę, pomagał. Kursowałam między trzema więzieniami. W lutym 1983 r. był proces moich rodziców, sądzono ich za to, że stworzyli Radio Solidarność. Potem tata został jeszcze oskarżonym w drugiej sprawie – KOR.

Już w tym czasie w pani życiu, w życiu pani rodziny pojawiła się Barbara Piasecka-Johnson, milionerka z USA?

Nie, później. W połowie lat 80. Mój ojciec dostał stypendium w Stanach, ale nie wydano mu paszportu. Pojechała mama. Ze 100 dolarami w kieszeni i z myślą, że spróbuje zebrać pieniądze na Biuro Interwencji. W ramach tych poszukiwań spotkała Barbarę Piasecką-Johnson, która czytała o moich rodzicach w „Kulturze” paryskiej. Pani Barbara stała się fundatorką sporej części grzywien, które były zwracane ludziom za pośrednictwem Biura Interwencji.

Dzięki Piaseckiej-Johnson pojechała pani w 1987 r. na stypendium do USA, na Yale?

Pani Basia najpierw się kimś zachwycała, kochała go prawie, a potem porzucała, traciła zaufanie, skreślała. Ufundowała mi stypendium. Yale w wyniku starań prof. Wandycza zwolniło mnie z opłat za naukę, a pani Basia pozwoliła mi się tam utrzymać. Potem nie podobało jej się, z kim się przyjaźnię, co robię, z kim się spotykam. Człowiek, który ma tyle pieniędzy, lubi mieć władzę. Wtedy też zrozumiałam, jak straszną władzę mają pieniądze, w PRL w ogóle sobie z tego nie zdawałam sprawy. Z drugiej strony była dla mnie bardzo dobra. Przez pierwsze tygodnie mieszkałam w jej posiadłości.

Bananowa młodzież - to o pani.

U pani Basi mieszkałam jak księżniczka. Limuzyną pojechałam na aukcję do Sotheby’s i potem razem z panią Basią i jej bratanicą w tej limuzynie jadłam kanapki i piłam herbatę z termosu. Byłam na kolacji z Placidem Domingiem, więc bananowa młodzież przy mnie się chowała. A na serio to do 1987 r. nie miałam paszportu. Pierwszy raz mi go odmówiono, kiedy miałam 18 lat i chciałam pojechać do Bułgarii. Jeśli porównać mnie do kolegów z SZSP, to wielu możliwości byłam wówczas pozbawiona i jakoś nie zauważyłam, by się wtedy chcieli ze mną zamienić. Natomiast w porównaniu z młodzieżą z, dajmy na to, Konina to pewnie miałam lepiej, choć wtedy status materialny był mało istotny, wszyscy byli równo biedni. OK, dostawałam paczki, więc miałam dostęp do fajnych ciuchów, jakieś kosmetyki, mydełka, szampony, słodycze. Ostatecznie kolejny dar dobrych ludzi, czyli to stypendium w USA, ustawił mnie na resztę życia, bo nauczyłam się angielskiego i obyłam na Zachodzie. A to było znacznie ważniejsze niż luksusy w Jasnej Polanie. Nie zrobiłam doktoratu, bo wróciłam do wolnej Polski. Wolna Polska powstała w międzyczasie. ■

Okładka tygodnika WPROST: 26/2013
Więcej możesz przeczytać w 26/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 26/2013 (1583)

  • Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami? 24 cze 2013, 5:00 W 1880 r. John Swinton, szkocko-amerykański dziennikarz i wydawca, w czasie jednego z bankietów, kiedy zaproponowano wzniesienie toastu za niezależną prasę, nie wytrzymał i wygarnął zebranym: „Każdy z obecnych tutaj wie, że... 6
  • Warunek pani premierowej 24 cze 2013, 5:00 Od kilku dni toczy się w prasie dyskusja na temat kiecek. Nie jest to bynajmniej jakiś temat zastępczy i nie ma on za zadanie odwrócić uwagi społeczeństwa od prawdziwych problemów, jak np. służba zdrowia. O, nie. Rzecz dotyczy kiecek nie... 6
  • Rura Piechocińskiego 24 cze 2013, 5:00 Rosjanie naciskają na Polaków w sprawie rury. A Piechociński znów panikuje i próbuje wstrzymać nasz tekst. Aleksander Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu, przylatuje za kilka dni do Polski – dowiedział się „Wprost”. Na... 7
  • Skaner 24 cze 2013, 5:00 Wściekłość w Brazylii Ponad milion osób wzięło udział w demonstracjach w kilkudziesięciu brazylijskich miastach pod koniec zeszłego tygodnia. Do największych zamieszek doszło w Rio de Janeiro, gdzie na ulice wyszło 300 tys. osób.... 8
  • Okopy nieświętej trójcy 24 cze 2013, 5:00 Tusk – tylko na swoich warunkach. Schetyna w narożniku. Gowin pisze program. W PO nadzwyczaj nerwowe wyczekiwanie. Jak się zakończy wojna domowa? 12
  • Z pamiętnika młodej opozycjonistki 24 cze 2013, 5:00 Agnieszka Romaszewska-Guzy, córka Zofii i Zbigniewa Romaszewskich, od połowy lat 70. do końca komuny prowadziła dziennik. Jak wyglądała opozycja z pozycji dziecka, nastolatki i młodej dziewczyny? 16
  • Jak zdradzają Polacy 24 cze 2013, 5:00 Połowa Polaków i jedna trzecia Polek ma za sobą zdradę partnera – wynika z nowatorskich badań CBOS. To trzykrotnie więcej, niż dotąd uważali socjologowie. 22
  • Pani Słowikowa, jej kochanek i wielka wsypa 24 cze 2013, 5:00 Wpadła przez kochanka. Monia, Pani Słowikowa, najsłynniejsza kobieta polskiej mafii, trafiła za kraty. Z zarzutami, które pasowałyby do samego Słowika. 28
  • Ochroniarze na Chopinie 24 cze 2013, 5:00 Czy bezpieczeństwo pasażerów w samolotach startujących z warszawskiego Okęcia jest zagrożone? Kontrole na lotnisku przejęli ochroniarze. Jest ich za mało, brakuje im kompetencji i doświadczenia. 32
  • Za drzwiami sypialni 24 cze 2013, 5:00 Ofiary przemocy domowej to nie tylko kobiety z rodzin patologicznych. To też te na pozór szczęśliwe, latami ukrywające horror w luksusowych willach. 38
  • PAN Antysemita 24 cze 2013, 5:00 Profesor Krzysztof Jasiewicz ma dużą szansę zostać kolejnym męczennikiem sprawy narodowej. Na razie jego nazwisko wciągnęły na swoje sztandary ONR i NOP. 42
  • 100 najbogatszych ludzi w Polsce 24 cze 2013, 5:00 1. Jan i Sebastian Kulczykowie Saga rodu Kulczyków - 12,5 mld zł Przygotowywany do roli następcy Sebastian Kulczyk w ciągu roku przejmie rządy nad rodzinnym imperium. Jaką będzie miał władzę? Przygotowanie gruntu pod sukcesję tak, aby... 46
  • Barwy narodowe wina 24 cze 2013, 5:00 U nas wina nie robią winiarze. Robią je wariaci. Bo kto normalny uwierzy, że winorośl przetrwa minus 20 stopni zimą, susze albo chłodne ulewy latem? 88
  • Chorwacja bez EUforii 24 cze 2013, 5:00 Za tydzień Chorwacja wchodzi do Unii. Nikogo to nie cieszy – ani Chorwatów, ani jej sąsiadów, ani Brukseli. Nawet turystom trudniej będzie dojechać do Dubrownika. 92
  • Komandos komandoską 24 cze 2013, 5:00 Tolerancja amerykańskiej armii znów zostaje wystawiona na próbę. Za sprawą weterana najsłynniejszej jednostki komandosów. Przepraszamy, weteranki. 94
  • TOP 20 - Najlepsi menedżerowie na czas kryzysu* 24 cze 2013, 5:00 * Pełna lista na stronie okładkowej BusinessGate To już II edycja naszej TOP 20 – Najlepsi menedżerowie na czas kryzysu. Na liście znaleźli się przedstawiciele różnych branży: finansowej, paliwowo-energetycznej, telekomunikacyjnej,... 96
  • Po co wymyślono ADHD 24 cze 2013, 5:00 Dziecko ciągle biega, nie przestaje mówić, nie uważa na lekcjach, wiadomo - ma ADHD. I dostaje tabletki. A jeśli to nie ADHD, bo to schorzenie jest czymś zupełnie innym? 100
  • Zrobieni w Gombrowicza 24 cze 2013, 5:00 O coming oucie w literaturze, mądrych i głupich wdowach po pisarzach i grach wokół „Kronosa” Witolda Gombrowicza opowiada prof. Michał Głowiński. 102
  • Film 24 cze 2013, 5:00 Smutek inteligenta Lato znowu będzie należało do Woody’ego Allena. W sierpniu na ekrany wejdzie jego nowy film „Blue Jasmine”, a od tego tygodnia można oglądać dokument „Reżyseria: Woody Allen”. Po blisko 50... 106
  • Muzyka 24 cze 2013, 5:00 Nowy początek Sigur RÓs, Kveikur Zaskakująco inna od poprzednich i zróżnicowana płyta, szczególnie dla tych, którzy wróżyli Sigur Rós zabrnięcie w ślepą uliczkę powtarzalności. Jaki wpływ na to miało zubożenie przed rokiem... 108
  • Książki 24 cze 2013, 5:00 Wyspa cieni Piotr Paziński właściwie nie pisze o Zagładzie – pisze o żydowskich rozbitkach. Przetrwali Holocaust i wylądowali w świecie, który nie był już dla nich przeznaczony, w powojennej Polsce. A może jest jeszcze inaczej:... 108
  • Jaskółki innowacyjności 24 cze 2013, 5:00 Polska jest wciąż krajem atrakcyjnym dla inwestorów, ale bez innowacyjności w długiej perspektywie będziemy przegrywać w światowym podziale pracy. 110
  • Inwestycja w jutro 24 cze 2013, 5:00 Wasko, czołowa polska firma teleinformatyczna, od lat stawia na innowacje. Na prace badawczo-rozwojowe przeznacza znaczną część wypracowanego zysku. 112
  • Innowacje z Wasko 24 cze 2013, 5:00 WAMAX To pierwsza polska platforma w technologii WiMAX. Wasko SA była jedną z pierwszych w Europie firm, która zaprojektowała i produkuje urządzenia szerokopasmowej transmisji danych (stacje bazowe i stacje klienckie) zgodne ze standardem... 113
  • Cząsteczką w nowotwór 24 cze 2013, 5:00 O badaniach nad nowym lekiem na choroby nowotworowe mówi dr Jerzy Pieczykolan, szef zespołu badawczego Grupy Adamed, lidera na polskim rynku leków nowej generacji. 114
  • Trzy dekady sukcesów 24 cze 2013, 5:00 Odważne decyzje biznesowe i ogromne sukcesy na koncie – to historia FoodCare w pigułce. Spółki, która zaczynała prawie 30 lat temu od produkcji galaretek. 116
  • Nowocześnie i ekologicznie 24 cze 2013, 5:00 Łukowskie Zakłady Mięsne to nie tylko ekskluzywne wędliny wołowe i smaczne szynki. Firma jest także liderem w stosowaniu innowacji. 118
  • Zdrowa innowacyjność 24 cze 2013, 5:00 Inwestycje przedsiębiorstw w badania i rozwój stanowią najważniejszy czynnik wzrostu i są kluczowym czynnikiem konkurencyjności firm – mówi Jerzy Starak. 119
  • Bomba tygodnia 24 cze 2013, 5:00 Tyłek zedrę, a gwiazdą zostanę! Odbyła się coroczna impreza „Playboya”. Przyszli na nią trzeciorzędni celebryci,„król rapu”, czyli Pikej, oraz niejaka Patrycja Wojnarowska i jej pupa widoczna w dekolcie na plecach.... 122
  • Vademecum zdrowia 24 cze 2013, 5:00 Ten zły cholesterol Cholesterol jest niezbędny do funkcjonowania naszego organizmu, ale w nadmiarze powoduje poważne choroby. Dieta i ruch zapewnią jednak dobrą nad nim kontrolę. Jeśli twój poziom cholesterolu całkowitego nie przekracza... 127
  • Zakażenia Clostridium difficile w Europie 24 cze 2013, 5:00 Europejski raport specjalistów w dziedzinie epidemiologii i mikrobiologii klinicznej z 19 kwietnia 2013 roku Dr hab. n. med. Hanna M. Pituch, Katedra i Zakład Mikrobiologii Lekarskiej, Warszawski Uniwersytet Medyczny Clostridium difficile to... 131
  • Ciężar nadwagi 24 cze 2013, 5:00 Dziedziczymy nawyki żywieniowe, nie geny otyłości – mówi prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością. 134
  • 10 najlepszych zabiegów 24 cze 2013, 5:00 Listę 10 najbezpieczniejszych i najskuteczniejszych zabiegów estetycznych na twarz i ciało opracowała dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska z Centrum Viva-Derm. Poza listą – czy też na samym jej czele – umieściłabym prewencję.... 136
  • Zatrzymać czas 24 cze 2013, 5:00 O najnowszych trendach w medycynie estetycznej i anti-aging mówią dr n. med. Aleksandra Rymsza i dr n. med. Kamila Padlewska z Kliniki dr. Marka Szczyta. Dr Aleksandra Rymsza – absolwentka Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we... 137
  • Czy zmarszczki się leczy 24 cze 2013, 5:00 Mówienie o urodzie w aspekcie zdrowia wydaje się nadużyciem. Istnieje jednak między nimi dość ścisły związek. Zajmuje się nim już od lat medycyna estetyczna. 138
  • Vademecum Zdrowia i Urody 24 cze 2013, 5:00 Globalne odmłodzenie oczu SUPREMŸA YEUX to najnowszy kosmetyk marki Sisley, jednej z najbardziej luksusowych marek na polskim rynku. SUPREMŸA YEUX jest preparatem do pielęgnacji okolic oczu. – Jest wyjątkowy, ponieważ podobnie... 139
  • Leczy człowiek, nie implant 24 cze 2013, 5:00 Najważniejsze jest, by trafić w dobre ręce – mówi dr Agnieszka Sicińska, stomatolog, dyrektor medyczny Centrum Stomatologicznego EURODENTAL. 142

ZKDP - Nakład kontrolowany