Nigdy nie będę emerytem

Nigdy nie będę emerytem

Za komuny wyrzuciłem Kwaśniewskiego z garderoby. Przylazł, a ja na to: „Wyp...ać!” – mówi MAREK PIEKARCZYK, muzyk, lider TSA.

Podobno w 1973 r. przepowiedział pan rozpad Związku Radzieckiego.

Rzeczywiście, coś znajomi marudzili, że komuna, że Ruskie. A ja stanąłem i powiedziałem: „Ej, słuchajcie, zobaczycie, jeszcze będziemy siedzieć tu, na piwku, a już Związku Radzieckiego nie będzie”. I ta knajpa nadal jest, i ci ludzie, którym to mówiłem, też, a ZSRR nie ma. Wszystkie imperia oparte na kłamstwie muszą się kiedyś rozlecieć. Wtedy, w 1973 r., mówiłem im jeszcze, że będą samochody na gaz. Też się śmiali.

Prorok z pana.

Dużo czytałem science fiction, choć traktowałem to bardziej jako „science” niż „fiction”. Przewidywanie nauki, rozwoju ludzkości zawsze mnie fascynowało. Uważałem się za człowieka XXI w. Zawsze myślałem, że człowiek, szanowanie natury, zwierząt to są ważne rzeczy. Wiem, że będzie kiedyś tak, iż ludzie będą dbali bardziej o otoczenie niż o swoje zęby. Może się przecież okazać, że zęby przestaną nam być potrzebne, bo nie będzie niczego do jedzenia.

O Jezu, czarno pan to wszystko widzi.

Nie trzeba być prorokiem, żeby to przewidzieć. Podobnie jak to, że w Polsce będzie coraz gorzej.

Niech pan nie straszy w nowym roku…

Nie chcę straszyć, ale mam złe wizje. Wszystko dlatego, że nie ukarano przestępców i cały czas działają na szkodę Polski.

Jaruzelskiego, Kiszczaka?

Wszystkich. Ale symbolem to jest dla mnie Aleksander Kwaśniewski. Potrafił się wślizgnąć w te czasy, przetrwać bez konsekwencji i stać się szlachtą. Czekam tylko, aż on i jemu podobni będą sobie herby nadawać, tytułami szlacheckimi się obdzielać. Są już milionerami, mają prawdopodobnie takie majątki, o których nie mamy pojęcia. Dzieci są na uczelniach zagranicznych, to co im pozostało? Będą elitą już do końca życia. A przecież to oni wpisali do konstytucji, że Polska jest przyjacielem Związku Radzieckiego, pachołki pieprzone. Za samo to powinni siedzieć w więzieniach. Jak można tak sprzedać kraj, naród cały?

Pana tak mocno zajmuje polityka?

To nie jest polityka. Jestem uczciwym obywatelem i od innych wymagam takiej samej uczciwości. Problem w tym, że Polacy nadal są skażeni komunizmem.

W jakim sensie?

Uważają, że się im należy. Dlatego biorą te kredyty i myślą, że to jest bezkarne.

Pan też wziął.

Bo musiałem sobie kupić dom. Ale ja ten kredyt jakoś spłacam, ciężko pracując.

Za trzy lata będzie pan w wieku emerytalnym.

Nigdy nie będę w wieku emerytalnym. Skazałem się na pracę do końca życia, dlatego będę zawsze szczęśliwy i młody. Siedzimy w centrum handlowym w środku dnia, kilka poziomów parkingów, a nie było gdzie zaparkować. Zastanawiam się, gdzie ci wszyscy ludzie pracują, skoro są tu o godz. 13, ile zarabiają, że ciągle kupują? A może wydają pieniądze, których nie zarobili? Ja wczoraj pracowałem do nocy, dziś jadę do domu, do Bochni, ale też będę pracował potem do późna. Szafę będę skręcał, remont skończę, synka czteroipółletniego mam. Nie wiem, czy kiedyś się porządnie wyśpię… Wracając do komuny, ona została Polakom w sercach. Rozmawiałem z kumplem, znanym muzykiem, i gadaliśmy o „Solidarności”. Mówię mu, że piękna była ta „Solidarność”, choć międzyludzkiej solidarności w niej nie było. Była polityka, manewry, zrywy, hasła. Piękne, ale papierowe. Jakby nawet ogromny stos papieru spalić, to nikt się przy tym nie ogrzeje.

Pan był wtedy w Polsce, pana piosenki grały rozgłośnie radiowe.

Byłem i nadzieja była. I przerażenie. Bo wówczas zdeprawowano tzw. człowieka pracy, jego myślenie. Przecież to jakiś paradoks, że ludzie w Stoczni w 1980 r. postulowali, by mięso było na kartki albo diety podwyższone. To miała być godność i wolność? Przecież gdyby ta wolność i godność była, to ludzie wyprodukowaliby sobie to jedzenie albo zarobiliby na nie i nie potrzebowaliby żadnych przydziałów. Mogę do pani na ty?

Pewnie.

Spójrz, co się teraz dzieje. Wszystkiego jest za dużo. Ludzie wyrzucają jedzenie. Wracając do lat 80., to intelektualiści zaczęli kombinować i o ludziach pracy zapomnieli a przede wszystkim o solidarności w rozumieniu sprawiedliwości. Nie mogę przeżyć, że Mazowiecki postanowił oddzielić wszystko grubą kreską. To było beznadziejne. Niektórzy mówią, że chrześcijańskie. Nie sądzę. Przecież Bóg zsyłał pioruny na Sodomę, wycinał grzeszników w pień, żeby zostawić czystą ziemię dla ludzi prawych. Komuniści powinni być tak samo potraktowani jak naziści, czyli całkowicie odsunięci od wszystkiego. Ale oni byli w biznesach, w siatce powiązań i zależności. I nadal są. A kto zarąbał moje pieniądze? Przecież byłem w Związku Zawodowym Muzyków. Płaciłem składki, zdawałem jakieś egzaminy. Legitymację mam do dzisiaj. I co? Kto ukradł te pieniądze? Cały stan wojenny graliśmy koncerty – zezwolili nam. Ci koledzy, którzy nie grali, mówili, że jesteśmy wentylem. Gówno tam wentylem. A zresztą, nie obchodzi mnie to, bo nie o tym mówię. Zastanawiam się, kto ukradł te pieniądze z koncertów, z biletów, te miliony złotych. Przecież ja miałem stawkę amatorską, czyli na hali, na której było 10 tys. ludzi, grałem za równowartość trzech biletów. Dwa razy dziennie. Kto to wziął?

Pan mnie pyta?

Wszystkich pytam. Powinienem zaskarżyć nasze państwo, które przeszło nad tym do porządku. Nawet doszło do tego, że Kwaśniewski został prezydentem. On był wtedy w młodzieżówce. Rządził nami, decydował, kto gra, a kto nie. Pozew zbiorowy powinien być przeciwko niemu, jego kolesiom i państwu. Gdzieś muszą być archiwa i pewnie łatwo będzie sprawdzić, ile ukradli artystom. Nikt o tym nie mówi, więc pewnie sporo osób jest w to zamieszanych. Zaraz powiedzą, że jestem jebnięty, że o tym wszystkim trzeba zapomnieć, że były inne czasy. A ja uważam, że trzeba o tym mówić.

Rozmawiał pan o tym w nowych czasach z Aleksandrem Kwaśniewskim?

Nie. Kiedyś za komuny nawet wyrzuciłem go z garderoby. Przylazł z Jaskiernią. To było w katowickim Spodku. Przywieźli nas, wchodzę, patrzę, a nad sceną wisi wielki napis „ZSMP”. Szału dostałem, gula mi skoczyła. Ludzie pod sceną się zaczęli buntować, to milicja zaczęła pałować. To był 1982 r. Stan wojenny odczułem jako zdradę, nóż w plecy, bezprawie. To chyba była najgorsza rzecz, która mi się w życiu przydarzyła. Zobaczyłem, jak karzeł na papierowych nóżkach związuje Goliatowi nogi, a Goliat nic sobie z tego nie robi. Okazało się, że nasze piosenki są znowu aktualne, bo mówiły o wolności, niezależności, przede wszystkim tej wewnętrznej. I w takich okolicznościach bez pukania wleźli mi do garderoby Kwaśniewski z Jaskiernią. A ja na to: „Wypier...”.

Ciekawe, czy to panu zapamiętał?

Nie wiem… Powiedziałem wtedy, że jeśli zapukają, to mogą wejść. I zapukali.

Co mówili?

Że milicjanci bronili nas przed tą tłuszczą. Wyobrażasz sobie? Wykombinowali, że milicja musiała mnie chronić przed moimi fanami. Wojciech Mann zapowiadał ten koncert. Słyszę w głośniku, jak mówi do publiczności, że TSA zeszło ze sceny, bo ludzie demolują sprzęt, salę, wszystko. Wbiegłem i powiedziałem, że TSA zeszło, bo milicja bije dzieci. Mann zaraz do mnie: „Marek, będą teraz mówili, że jestem kolaborantem”. Więc wylazłem z nim na scenę i powiedziałem, że miał złe informacje, że go okłamali. Kwaśniewskiemu powiedziałem, że poproszę ludzi, żeby się uspokoili i cofnęli pięć kroków, a on ma wyprowadzić wszystkich swoich ubeków, zomowców i milicjantów. I wyprowadził. Czwórkami wyszli.

Już wtedy wygrał pan z komuną?

Zagraliśmy fajny koncert. A Kwaśniewski, gówniarz, bo młodszy ode mnie kilka lat, stał z boku i patrzył z podziwem. Jaskiernia też. Potem podszedł do mnie i mówi: „Chciałbym mieć takich ludzi w organizacji jak ty”. Powiedziałem tylko: „Tacy ludzie jak ja nie tworzą organizacji, w których ty jesteś”.

Ale kiedy zaczęła się wolna Polska, pan wyjechał do Stanów.

Wyjechałem do Nowego Jorku na koncerty i miałem wracać, ale ludzie mi mówią, że nie ma po co, bo disco polo szaleje. A potem, kiedy Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie, to mnie na Bronksie Afroamerykanie pytali: „Walczyliście tyle lat i znowu komunistów wybraliście?”. Wolałem być szczęśliwym, dobrze zarabiającym robotnikiem w Stanach niż gwiazdą, znowu pod rządami komunistów. 1,6 tys. dolarów tygodniowo zarabiałem.

To więcej niż teraz?

Więcej.

Słyszał pan, jak Kazik śpiewa „Pier...ę obie wasze Polski”?

Żadna sztuka to zaśpiewać, jak się cały czas szmalec w tej Polsce robi. A goli kasiorę na takich hasełkach, że hej. Nie gra przecież za darmo. Dlatego nie ufam artystom.

A sobie?

Też nie. Jestem żonaty, a żonaty człowiek, który ma dzieci, często musi iść na kompromisy, łaski nie robi. Żyję w tym kraju, to wiem. Ale mam czujność. Banknotów szmer usypia lęk...

To z pana piosenki.

No właśnie. I jakoś dziwnie smutno nam... popatrz na tych ludzi. (Siedzimy w kawiarni w centrum handlowym). Snują się jak muchy w mazi. Grzęzną w miodzie, którego ani nie są w stanie wpierniczyć, ani nie mogą się od niego uwolnić. Wszędzie teraz tyle taniego dobra... Zobacz, co się z tą Polską stało przez to, że ludzie marzyli o samochodach. Nie mam samochodu. Ale dałem się uwikłać w pogoń za pieniędzmi. Uwalniam się jednak powoli, bo spłaciłem trzy karty kredytowe. Została jeszcze jedna.

I co, potem wymiksuje się pan z tego uwikłania w show-biznes? Z tej telewizji?

Na razie nic takiego nie planuję. Dziś przez chwilę myślałem nawet, że nie chcę już być w telewizji. Ale jak sobie zdałem sprawę, że w kolejnej edycji „The Voice of Poland” będzie jakiś fajny koleś, superśpiewający, albo dziewucha ze świetnym głosem, to chce mi się to robić dalej. Jestem pewien, że to dobra robota. Zna pani jakichś dobrych wokalistów?

Znam. Jeden siedzi naprzeciwko mnie.

O nowych, debiutujących pytam, o których nikt nie słyszał. Ludzie, zgłaszajcie się, śpiewajcie. Nie powiem ci wszystkiego, co myślę o telewizji, bo w niej pracuję. Jestem lojalny wobec pracodawców. Wiem, że to jest środek masowego rażenia.

Dzięki niej pan jest znowu popularny.

Nie wiem, czy to tak ważne. Wiem, że jest Bóg, i to mi wystarczy. Odkryłem, że to my go potrzebujemy, On nas w ogóle. To samo jest z miłością. To my chcemy kochać. Nasza miłość jest najważniejsza. Do żony, do dzieci.

Gdzie w tym wszystkim depresja? Pytam, bo otwarcie pan o niej mówił.

Przychodzi i odchodzi. Wyłazi czasem. To są takie zagubienia poważne. Coś, co powoduje, że nie wiesz, gdzie jesteś. Moim zdaniem wszyscy to mają. Zobacz na tych ludzi. Ktoś im kazał pójść do szkoły, to poszli i tak lezą dalej, sami nie wiedząc dokąd.

Pan ma czteroipółletniego synka. Jak go pan wychowuje?

Nie wychowuję, po prostu jestem dla niego ojcem. Chcę, żeby się nauczył miłości, czułości, przyjaźni, szacunku do siebie i świata. Tłumaczę mu wszystko i on podejmuje decyzje. Jak miał dwa lata, podjął decyzję, że nie będzie już piersi doił. To ważne. Przy tym popularność to nic. Ona nic nie daje.

Gdyby nie ona, koncertów grałby pan dużo mniej.

A gdzie tam. Od ośmiu lat sam cały czas załatwiam koncerty TSA i telewizja nic tu nie zmieniła. Śpiewam, zmieniam teksty i wszystko jest aktualne. Każdy występ przeżywam, znów staję się najmniejszym chłopakiem z ostatniej ławki.

Który chce się sprawdzić, coś sobie udowodnić?

Nie, nie to. To jest tak, jak nikt cię nie słucha, jesteś zakałą, wyrzutkiem, hipisem jakimś, a ty wiesz, że masz coś ważnego do powiedzenia. I nagle pozwalają ci mówić, wychodzisz na scenę i śpiewasz.

Pan ma 62 lata. Dawno panu pozwolono.

Wiek tu nie ma nic do rzeczy, przecież sam dla siebie nie zagram koncertu. Wczoraj zaśpiewałem z panią Ireną Santor. Kiedy miałem 12 lat, to tatuś, oficer Wojska Polskiego, uczciwy człowiek, nie pijak ani nie komunista, kupił gramofon Bambino, a do tego płytę Ireny Santor. I była jedna piosenka, która mi się podobała – „Biały Boston”. Zaśpiewałem to z nią i po 50 latach spełniło się moje marzenie. Jak sztubak się czułem. „Marku, mów mi Irenko” – powiedziała do mnie. Mówię do niej: „Droga Irenko”. Trzeba szanować takich artystów jak ona. Jasne, może się kojarzyć z systemem, z komuną, ale tak naprawdę to artyści są niewinni. Zaraz mi powiesz, że są też szmaciarze. Pewnie, że są. Ale jak ktoś ma wielki talent i klasę, to trudno go zeszmacić.

Pana próbowano?

Nie raz. Potem się okazało, że moi koledzy to esbecy. Wezwali mnie, proponowali współpracę. Miałem na KUL rozpracowywać KOR. Mówili, że łatwo nawiązuję kontakty, że sobie świetnie poradzę. Powiedziałem, że się zastanowię, i zwiałem. Często milicja mnie zamykała na 48 godz. Wystarczyło, że nosiłem długie włosy. Raz mi połowę wyrwali. Pałą nie dostałem, tylko z buta, dlatego na jedno ucho gorzej słyszę. W 1968 r. zapuściłem te włosy, wtedy kiedy Polacy z Sowietami wkroczyli do Czechosłowacji. Tak się przez to wstydziłem, że Boże mój. Do dzisiaj czuję obciach, że to się stało. Za to też nikt nie poniósł odpowiedzialności, nikt nie poszedł do więzienia, nie zadano pytania, dlaczego tak się stało. Marzę o tym, żeby zaśpiewać piosenkę czeskiej wokalistki. Nazywała się Marta Kubišová, a piosenka to „Modlitba pro Martu” – hymn wydarzeń 1968 r. Wstydziłem się wtedy za to, co robi Polska. Teraz też się wstydzę, bo jest gadanie o demokracji, o sprawiedliwości. Wszystko to jest dobre dla wygranych. Słyszałaś kiedyś o sprawiedliwości dla przegranych?

Głosuje pan?

Nie, bo wybory legitymizują uzurpatorów. Nikogo nie wybieramy, tylko ich usprawiedliwiamy do tego, że oni mają jakieś specjalne właściwości do tego, żeby rządzić i kłamać.

Wszyscy?

Może nie wszyscy mają taki cel, ale jak ktoś mówi, że jest politykiem, to od razu staje się niewiarygodny i mu nie wierzę. Przecież oni się na tym nie znają. Sami mówią, że muszą wynajmować ekspertów.

Mieszka pan w Polsce ale jest antypaństwowy, antybankowy, antysystemowy.

Proludzki jestem. Nie dam się zaszufladkować. Wczoraj śpiewałem z Ireną Santor, a jestem heavymetalowcem. Kiedyś jakaś panienka napisała, że jestem satanistą, a TSA to Tajne Stowarzyszenie Antychrysta, a ja w tym czasie grałem Jezusa w „Jesus Christ Superstar” w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Mieszkam w Polsce, bo tu mogę śpiewać, grać koncerty. Jeśli nie będę miał takiej możliwości, to spadam. Rolnikiem będę w Nowej Zelandii. Będziesz jadła kiwi i myślała, że to od Piekarczyka. Polska jest we mnie, w poezji, w malarstwie, literaturze, a nie w ziemi.

A ten rok jaki będzie?

Zima będzie lekka, cieplutka, to nie będzie sprzyjało zdrowiu. Grypy, potem latem komary i inne świństwa. Wiosną mróz, który może zniszczyć nasze zbiory, ale my się nie przejmujemy zbiorami, bo mamy chiński czosnek i Unia wypłaci odszkodowania. Zaraz po wakacjach będą pierwsze objawy kryzysu. Nagle ktoś zda sobie sprawę, że nowe mieszkania, które cały czas się buduje, nie są już potrzebne. Nowe domy towarowe też nie. A w 2016 r. może być największy w historii ziemi kryzys energetyczny.

Straszne!

Spokojnie. Tak sobie tylko gadam, bleblam, paplam. Ale jak wiesz, ZSRR już nie ma… (śmiech) ■

Okładka tygodnika WPROST: 2/2014
Więcej możesz przeczytać w 2/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2014 (1610)

  • Ostatnia tajna operacja agenta Tomka 5 sty 2014, 20:00 Handel ludźmi jest drugim najbardziej dochodowym czarnym biznesem po narkotykach. Możemy się o tym dowiedzieć z lektury książki napisanej przez światowej sławy dziennikarkę śledczą Lydię Cacho pt. „Niewolnice władzy”,... 4
  • Festiwal hipokryzji 5 sty 2014, 20:00 KTO DA WIĘCEJ? PiS: 20 lat więzienia. Solidarna Polska: konfiskata auta i automatyczny 30-dniowy areszt dla kierowcy pijaka. SLD: Alkomat w każdym aucie, czerwony listek i nowy przedmiot w szkole, na którym uczniowie się dowiedzą, jak... 4
  • Skaner 5 sty 2014, 20:00 ŚWIAT Trawka jak alkohol Kolorado jako pierwszy amerykański stan w historii zalegalizowało sprzedaż marihuany. Konopie są tu sprzedawane jak alkohol. Według ekonomistów dzięki temu wpływy do stanowego budżetu wzrosną nawet o 40 mln... 6
  • Angela Merkelowska 5 sty 2014, 20:00 Czwarty raz w historii tytuł Człowieka Roku „Wprost” odbierze obcokrajowiec. ANGELA MERKEL to nie tylko symbol sukcesu w światowej polityce. To także najważniejszy polityczny wzór Donalda Tuska. 12
  • Merkel bis 5 sty 2014, 20:00 Angela Merkel jest tak silna, że już dziś namaściła kanclerza roku 2017 – piszą niemieckie gazety o URSULI VON DER LEYEN. Ale nie ma pewności, czy tak naprawdę kanclerz nie eliminuje swojej największej konkurentki w partii. 17
  • Agent Tomek i niegrzeczne towarzystwo 5 sty 2014, 20:00 Co łączy posła PiS Tomasza Kaczmarka z właścicielami warszawskich AGENCJI TOWARZYSKICH związanymi z mafią? Słynny agent Tomek unika odpowiedzi na to pytanie. 18
  • O, roku ów! 5 sty 2014, 20:00 Nie mam pojęcia, jak będą się w tym roku miały sprawy ze światową koniunkturą, nie wiem, ilu chciwych facetów zrujnuje rynki finansowe, nie wiem, kto i w jakim natężeniu będzie straszył kryzysem. Ale wiem, że będzie to znamienity... 22
  • Kisiel w niebie pęka ze śmiechu 5 sty 2014, 20:00 Czy dzisiaj Stefan wierzyłby w niemiecko-rosyjskie kondominium? W trotyl, brzozę i sztuczną mgłę? Czy podobałby mu się Rydzyk prowadzący politykę kretynizacji Polski? Nie wydaje mi się to prawdopodobne – mówi Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety... 24
  • Grzebanie w życiorysach 5 sty 2014, 20:00 Resortowe dzieci są po obu stronach barykady, ale prawica ich u siebie nie zauważa. 28
  • My z psychiatryka 5 sty 2014, 20:00 To książka o ludziach, których spotkałam w szpitalu psychiatrycznym. O żołnierzach z Afganistanu, ale także o cywilach po ciężkich przejściach i o tych, którzy nie wytrzymali zderzenia ze współczesnością – mówi Grażyna Jagielska, autorka książki „Anioły jedzą trzy... 32
  • Je żech Ślōnzŏkiem 5 sty 2014, 20:00 Są Ślązakami. Tożsamość mają w sobie. I nie da się jej uregulować sądownie. 38
  • Memy, czyli poezja internetu 5 sty 2014, 20:00 Jednych śmieszą do łez, innych irytują. Niektórym złamały życie. Internetowe memy królują w wirtualnym świecie. I nie tylko wirtualnym. 41
  • Uszyj to sam 5 sty 2014, 20:00 Polacy mają dość sieciowych ciuchów. Sięgnęli po igłę. Szycie wraca do łask, a stare maszyny ze strychów wchodzą na salony. 44
  • Moda na robola 5 sty 2014, 20:00 Po raz pierwszy od dziesięcioleci bardziej szanujemy tokarza i stolarza niż lekarza i przedsiębiorcę, a sprzątaczkę cenimy bardziej niż księdza. W Polsce dokonała się właśnie cicha rewolucja robotnicza. 46
  • Nie ma ideologii gender 5 sty 2014, 20:00 Jeżeli rodzice nie chcą, by ich dziecko czerpało w szkole wiedzę o seksie, ich prawo w tej kwestii powinno być respektowane – mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji. 48
  • Poprawczaki do poprawki 5 sty 2014, 20:00 Skoro i tak nie udaje się skutecznie resocjalizować nieletnich, można przynajmniej na tym zaoszczędzić. 50
  • Powrót czynu społecznego 5 sty 2014, 20:00 Kiedyś zmuszała do niego władza. Dziś to społecznicy ciągną władzę za uszy. W wielkomiejskiej przestrzeni następuje wielki comeback czynu społecznego. 52
  • Z nowym rokiem nowym krokiem 5 sty 2014, 20:00 Posłanka Beata Kempa zapowiedziała założenie zespołu parlamentarnego, który miałby walczyć z „ideologią gender”. Moim zdaniem uzdrawianie Polski powinno się zacząć od powołania w Sejmie komisji lekarskich, a nie... 55
  • Nigdy nie będę emerytem 5 sty 2014, 20:00 Za komuny wyrzuciłem Kwaśniewskiego z garderoby. Przylazł, a ja na to: „Wyp...ać!” – mówi MAREK PIEKARCZYK, muzyk, lider TSA. 56
  • Koniec Facebooka 5 sty 2014, 20:00 W USA pokolenie nastolatków zaczyna opuszczać najpopularniejszy na świecie serwis społecznościowy. Za kilka lat także w Polsce może się zacząć zmierzch Facebooka. 60
  • Fatalne zauroczenie 5 sty 2014, 20:00 Skończyła prawo, robiła karierę, tylko uczucia ulokowała fatalnie. Gdy chciała się z nich wyplątać, jej przystojny partner utopił ją w szambie. 62
  • Terror olimpijski 5 sty 2014, 20:00 Po zamachach w Wołgogradzie nad zimową olimpiadą zawisły czarne chmury. Soczi zamiast pokazu rosyjskiej siły może się okazać kompromitacją Kremla. 66
  • Zabójcza adrenalina 5 sty 2014, 20:00 Nigdy się nie zatrzymam. Zawsze będę szukał kolejnych szans, by się sprawdzić – mówił Michael Schumacher. Dlaczego ekstremalni sportowcy lubią ryzykować życie, nawet gdy świat na nich nie patrzy? 70
  • Na skrzydłach absurdu 5 sty 2014, 20:00 Budowa stadionu albo obwodnicy? To już przeżytek. Teraz nawet najmniejsze polskie miasto chce mieć własne lotnisko. Szkoda, że często wbrew zdrowemu rozsądkowi. 74
  • Odchodzi widmo recesji 5 sty 2014, 20:00 Z gospodarki płyną nieco bardziej optymistyczne sygnały. TEN ROK BĘDZIE ŁATWIEJSZY, ale na powrót naprawdę dobrych czasów trzeba jeszcze będzie trochę poczekać. 78
  • Rok piłki nożnej, medycyny i kosmosu 5 sty 2014, 20:00 Nowe części ludzkiego ciała i wynalazki, na które mogli wpaść tylko Polacy. Poznaj osobliwe ODKRYCIA MINIONEGO ROKU ORAZ TRENDY NA ROK 2014. 80
  • Strach odziedziczony 5 sty 2014, 20:00 Czy to możliwe, że nasze wspomnienia żyją w naszych dzieciach? Badania wykazują, że nie tylko geny, ale także ślad naszych przeżyć może mieć wpływ na naszych potomków. 84
  • Orły, sokoły, herosy 5 sty 2014, 20:00 „Ja tu wrócę” - zapowiadał SCHWARZENEGGER. I wrócił. Podobnie jak STALLONE, VAN DAMME, CHUCK NORRIS, SEAGAL. Kolejne przebrzmiałe gwiazdy powstają z popkulturowego śmietniska. I znów rozpalają wyobraźnię. 86
  • Odbrązawianie mistrzów 5 sty 2014, 20:00 WOJCIECH KILAR wolałby, żebyśmy zapamiętali go jako twórcę muzyki poważnej, a nie tylko autora ścieżek do filmów. Tak jednak nie będzie. 90
  • Kalejdoskop kulturalny 5 sty 2014, 20:00 TEATR Wiśniowy bluszcz Powrót Izabelli Cywińskiej do Poznania ma charakter symboliczny. „Wiśniowy sad” Czechowa w jej reżyserii jednocześnie wieńczy obchody 90-lecia Teatru Nowego oraz 40. rocznicy objęcia przez reżyserkę... 94
  • Bomba tygodnia 5 sty 2014, 20:00 Andrzej Turski Nie znałam go osobiście, ale wychowałam się, słuchając jego magicznego głosu i radia, którym genialnie niegdyś kierował – słynnej Trójki. Kilka razy spotkałam się na gruncie zawodowym z jego bardzo miłą córką... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany