Księżycowy chłopiec

Księżycowy chłopiec

Dziewięć lat temu I miejsce w Konkursie Chopinowskim, teraz prestiżowa Gilmore Artist Award i 300 tys. dolarów. Rafał Blechacz jest coraz bliższy doskonałości.

Eliminacje odbywają się w tajemnicy. Najpierw eksperci z Fundacji Gilmore’a z koncertu na koncert przez wiele miesięcy podążają za każdym z kilkudziesięciu kandydatów do nagrody. Obserwują ich zachowanie na scenie i wobec publiczności. Szukają osobowości estradowej, artysty genialnego, który potrafi zahipnotyzować publiczność. Warte 300 tys. dolarów wyróżnienie dla geniusza fortepianu fundacja przyznaje raz na cztery lata. Tegorocznego laureata ogłoszono uroczyście w środę 8 stycznia podczas Festiwalu Irvinga Gilmore’a w Nowym Jorku. – W grze Rafała uderza rzadko spotykana emocjonalna wyobraźnia, a w jego interpretacjach krystaliczna struktura – uzasadniał wybór Daniel Gustin, szef festiwalu. I dodał, że jury obserwowało Blechacza od 2008 r. na co najmniej 20 koncertach na całym świecie.

Wokół Polaka aż się zagotowało, dziennikarze z całego świata zarzucili go prośbami o wywiady. Swojej profesorce Katarzynie Popowej-Zydroń wysłał SMS: „Ten cały szum wokół mnie przypomina mi bardzo atmosferę po Konkursie Chopinowskim”. O tym, że został laureatem Gilmore Artist Award, dowiedział się w lipcu. Musiał jednak zachować tajemnicę, do czego go obligują zasady nagrody. Informacją podzielił się tylko z najbliższą rodziną. Jego koncert podczas ogłoszenia triumfatora Gilmore Artist Award przypomniał, dlaczego właśnie on, nieśmiały chłopak z niewielkiego polskiego miasta, został w 2005 r. laureatem I nagrody w Konkursie Chopinowskim. Był pierwszym po 40 latach Polakiem, któremu się to udało (przed nim był Krystian Zimerman), i pierwszym, któremu jury jednogłośnie przyznało I miejsce. Poziom, który Blechacz podczas eliminacji narzucił innym uczestnikom, sprawił, że II nagrody nie przyznano. Wtedy, tak jak i teraz, po prostu zdeklasował konkurencję.

Światło księżyca

Blada twarz i fryzura „na Chopina”. Grzeczny i uduchowiony maturzysta z Nakła nad Notecią zrobił furorę w finale konkursu. Kiedy wstał od fortepianu po zagraniu koncertu e-moll Chopina, zerwały się owacje. Trwały 20 minut. Głos prowadzącego nie mógł się przez nie przebić. A Rafał Blechacz kłaniał się i uśmiechał, uśmiechał i kłaniał – trochę sztywno i nieporadnie. Mówiono wówczas, że zagrał tak wspaniale, bo był pierwszy raz w życiu zakochany. Krystian Zimerman powiedział o nim, że grą i postawą przypomina mu młodego Chopina. Gdy w zeszłą środę odbierał w Nowym Jorku Gilmore Artist Award, tę sztywność wciąż było widać w ruchach Blechacza. Jednak jego gra nabrała blasku i wyrazistości. Nieśmiały licealista znikł, pojawił się dojrzały i pewny swojej muzyki 28-latek.

Przez ostatnich dziesięć lat Blechacz skupił się na nagrywaniu płyt, na które w 2006 r. podpisał kontrakt z Deutsche Grammophon, i na koncertowaniu w Europie, Stanach Zjednoczonych i Japonii. Pięć albumów pianisty z muzyką Chopina, Debussy’ego, Szymanowskiego i Beethovena pokazuje, z jaką łatwością radzi sobie z najtrudniejszym repertuarem. Podczas gali wręczenia Gilmore Artist Award jeden z dziennikarzy, go zapytał: ­– Trudno było ci nagrać te pięć albumów? Są tak różnorodne! Na co pianista odpowiedział z rozbrajającą szczerością: – Właściwie nie, w ogóle. I dodał: – To proste. Muzyka jest jak głos z serca: albo czujesz, że już możesz grać określone utwory tego właśnie kompozytora, albo jeszcze nie.

W tej wypowiedzi tkwi klucz do osobowości Rafała Blechacza. Katarzyna Popowa-Zydroń, która go przygotowywała do Konkursu Chopinowskiego, wspomina dziś, że na jedne z zajęć w szkole muzycznej w Bydgoszczy przyniosła mu nuty suity „Bergamasque” Claude’a Debussy’ego, z której pochodzi słynne „Claire de Lune” („Światło księżyca”). – Miał 15 lat, kiedy zaczęliśmy razem pracować – mówi „Wprost” profesorka. – Już na pierwszej lekcji z tym utworem padło z jego strony pytanie, czy nie mógłby grać całej suity. Było oczywiste, że ta muzyka mu odpowiada pod każdym względem, że jest wręcz zauroczony klimatem delikatności, kruchości i głębokiego wyrazu, w którym nie ma żadnej agresywności. I tak zostało do dziś. Potem na pierwszym koncercie laureatów Konkursu Chopinowskiego zagrał mazurki. A na bis właśnie „Światło księżyca”. Popowa wspomina, że ten utwór był dla Blechacza tak ważny, że nawet poprosił inspicjenta, by w odpowiednim momencie przyciemnił światło. A kiedy pierwszy raz wszedł do studia nagraniowego, to też ze „Światłem księżyca”. – To dla niego utwór symbol – mówi Katarzyna Popowa-Zydroń. – Myślę, że ten rodzaj muzyki odpowiada charakterowi Rafała, ponieważ daje możliwość odciśnięcia indywidualnego podejścia w postaci gatunku brzmienia, a jednocześnie nie prowokuje do zmian zapisu kompozytora, czego Rafał nigdy nie lubił. To najszlachetniejsze i zarazem najtrudniejsze podejście do zagadnień interpretacyjnych.

Lepienie wrażliwości

„Światłem księżyca” Blechacz zamknął swój koncert w nowojorskim studiu po przyznaniu mu Gilmore Artist Award. Gdy go tam grał, sprawiał wrażenie zaklętego w czasie, jakby wznosił się na inny poziom, niedostępny być może nawet dla słuchaczy. Jakby był Debussym stawiającym ostatnią nutę na papierze. Katarzyna Popowa-Zydroń nie chce teraz oceniać swojego dawnego ucznia: – Rafał skończył studia i się rozstaliśmy; on miał swoje koncerty, ja zajęcia w szkole. Nigdy nie miałam intencji, żeby w jakikolwiek sposób ingerować w jego karierę jakimiś uwagami. Wręcz twierdziłam, że powinien się jeszcze spotkać z paroma ciekawymi artystami, ale już nie na zasadzie „uczeń – nauczyciel”. Zrobił to. Grał potem z Zimermanem, Pollinim i innymi pianistami, którzy dawali mu uwagi związane z interpretacją czy dźwiękiem. Jednak te spotkania nie przerodziły się w rodzaj stałej współpracy.

Tłumaczy, że dla niego jest ważniejsze, jak on sam odczyta i zrozumie utwór. I nie ma w tym krzty zarozumialstwa – wręcz przeciwnie, jest pokora dla muzyki. Pianistyka to dla niego przygoda z utworami kompozytora, którego chce odkryć dla siebie na nowo, bez oglądania się na innych. To także ma odzwierciedlenie w jego grze: klarownej, pewnej, bardzo zniuansowanej i emocjonalnej. – Uwielbiam jasność brzmienia i pianistyczny głos Blechacza. A także to, z jaką siłą przyciąga uwagę publiczności – mówił Fred Child, prowadzący galę Gilmore Artist Award. Myliłby się jednak ten, komu by się wydawało, że Blechaczowi jako cudownemu dziecku przyszło to łatwo. Skromnie wychowany i zawsze nad wiek poważny. Z rodzicami i dwiema siostrami zajmowali dwupokojowe mieszkanie w Nakle. Małe pianino ledwo się tam mieściło. Głód dobrego instrumentu poczuł, gdy pierwszy raz zagrał wspomniane już „Światło księżyca”. Przełomem było kupno steinwaya. Odtąd mógł badać barwy dźwięku w utworach ulubionych kompozytorów. Ten etap otworzył go na muzykę Chopina. Wygrany w 2005 r. konkurs dał mu wstęp na estrady świata.

Kiedy ochłonął po pierwszych koncertach, zaczął pracować nad sobą zupełnie inaczej niż inni pianiści laureaci. Zdał na filozofię. Na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu kończy właśnie pisać doktorat z filozofii muzyki. Pochłaniają go rozważania o metafizyce interpretacji i tożsamości dzieła. Pomaga mu to w lepieniu wrażliwości i wydobyciu z siebie właściwych emocji przy zachowaniu chłodnego, intelektualnego spojrzenia na utwór – tak, jak podziwiani przez niego Arturo Michelangeli czy Maurizio Pollini. Inny młody muzyk być może machnąłby ręką na wnikanie w zawiłości różnych wykonań i myślenie o filozofii dzieła. Ale nie Blechacz.

Zobaczyć kolor

Dość wcześnie zrozumiał, że biegłość techniczna i emocjonalność to za mało, żeby wejść w naturę kompozycji i jak najwierniej ją zagrać. Przez wiele lat ćwiczył po pięć, osiem godzin dziennie. Kiedy w konkursach dostał potwierdzenie swoich umiejętności, zaczęło go interesować to, co się kryje pod nutami, poza słyszalną warstwą muzyki. – Poza wyobraźnią przy poszukiwaniu barw równie ważna jest wrażliwość i intuicja – mówi Blechacz o swoich inspiracjach. Dorzuca do nich Vincenta van Gogha, mistrza postimpresjonizmu w malarstwie, podobnie jak Debussy w muzyce. To stąd bierze się fascynacja kolorem dźwięku u Rafała. Jest synestetykiem, co oznacza, że muzykę słyszy barwami. U ludzi doświadczających synestezji mogą występować dodatkowe funkcje w mózgu, które łączą z sobą obszary normalnie niepołączone. Mogą oni odczuwać np. niskie tony jako miękkość albo kolor niebieski widzieć jako chłodny. Może stąd Blechacz lubi opowiadać o „srebrno-złotym pyle, który owiewa pasaże” np. w „Wyspie radosnej” Debussy’ego. Daniel Gustin mówi, że polski pianista jak chyba nikt spośród młodego pokolenia artystów fortepianu potrafi dotrzeć do najgłębszych wartości muzyki, którą gra. – Wszystko, co Rafał osiągnął od momentu, gdy skończył studia w 2007 r., zawdzięcza sobie – ocenia Katarzyna Popowa-Zydroń. – Z dużym uporem dąży do wytyczonych celów. Jeśli już jakiś sobie postawi, bardzo trudno go od tego odwieść – śmieje się profesorka, która sama ma opinię wymagającej i bardzo inteligentnej nauczycielki.

Blechaczowi podsuwała lektury filozoficzne. – Kiedy miał zdawać na filozofię, nie miał za bardzo czasu na uczenie się – opowiada Popowa-Zydroń. – Przyniosłam mu wtedy książkę Leszka Kołakowskiego, chyba „Miniwykłady o maksisprawach”, bo była przede wszystkim krótka. Mówiłam, że to mu wystarczy, by wypaść jakoś inteligentnie na egzaminie. A kiedy się znów spotkaliśmy, powiedział, że taka lektura filozoficzna bardzo mu odpowiada i chciałby się dowiedzieć więcej. Wcześniej, jeszcze przed maturą, też mu donosiłam różne książki. Dzisiaj jest mi bardzo miło, kiedy widzę, że moja praca nad tym młodym wtedy chłopakiem przyniosła efekty nie tylko w postaci Konkursu Chopinowskiego, lecz także być może także studiów filozoficznych. Myślę, że dzięki nim bardzo się rozwinął wewnętrznie przez te ostatnie lata.

Wciąż jednak pozostał opanowany i skryty. Zapytany przez Jeffa Spurgeona, gospodarza wieczoru podczas ogłoszenia Gilmore Artist Award, na co planuje wydać 300 tys. dolarów nagrody, Blechacz odpowiedział żartobliwie: – To pewne wścibstwo, prawda? Zaraz jednak dodał, że potrzebuje czasu na zastanowienie. Część może przeznaczyć na nagranie dzieł fortepianowych Beethovena z najdroższymi orkiestrami świata. A pozostałą na zakup nowego steinwaya – swojej ukochanej marki fortepianu. Za moment wyjaśnił jednak, że podczas koncertów dobry fortepian to nie wszystko: – To, jak się gra, zależy od wielu elementów, takich choćby jak akustyka sali koncertowej, a często także atmosfera. Nie dodał tylko, kiedy znów go usłyszymy w Polsce. Wygląda na to, że teraz nie stanie się to szybko. ■

Okładka tygodnika WPROST: 3/2014
Więcej możesz przeczytać w 3/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • bez-nazwy IP
    Nie wiedziałam, że Rafał jest synestetykiem. Lubię artykuły, które wnoszą coś nowego:-) Pozdrawiam.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2014 (1611)

    • Żarty Cezarego Pazury 12 sty 2014, 20:15 Proszę sobie wyobrazić taką oto sytuację. Popularny aktor zostaje zaproszony do studia telewizyjnego. Ma być jedynym gościem godzinnego programu. Najpierw się waha, czy przyjąć zaproszenie, bo wie, że rozmowa może być dla niego trudna... 4
    • Skaner 12 sty 2014, 20:15 polityka Koszykowa dyplomacja W ostanim roku były gwiazdor NBA Dennis Rodman był w Korei Północnej trzy razy. Po pierwszej wizycie oświadczył, że Kim Dzong Un jest jego przyjacielem na całe życie. Na ostatnią eskapadę zabrał kilku... 6
    • Żołnierz Palikota 12 sty 2014, 20:15 Złożę, k..., na was skargę i wyj…ą was z roboty! – zastraszał policjantów poseł Wojciech Penkalski. Tygodnik „Wprost” dotarł do policyjnych notatek na temat bliskiego współpracownika Janusza Palikota. 10
    • Brukselski obiekt pożądania 12 sty 2014, 20:15 Dla partii liczy się wynik w kraju. Dla kandydatów euromandat to przepustka do innego świata. 14
    • Ciąża i inne wypadki dyplomatyczne 12 sty 2014, 20:15 Polski dyplomata czuje się Bogiem, więc bez trudu może sprowadzić do ziemi słabszych od siebie. To właśnie się stało na placówce w Rzymie. 18
    • Jestem metafizykiem 12 sty 2014, 20:15 Na lekkim rauszu, owszem, zdarzało mi się pracować, ale nigdy nie napisałem niczego dobrego, kiedy byłem wtrąbiony – mówi Paweł Huelle, pisarz, który właśnie wydał książkę „Śpiewaj ogrody”. 22
    • Skończyć balangę o własnych siłach 12 sty 2014, 20:15 Upadłych alkoholików, takich jak bohater powieści i filmu „Pod Mocnym Aniołem”, wcale nie jest wielu. Większość Polaków pije z umiarem i zdrowo. Jest jednak spora grupa takich, którzy balansują. Ich przyszłość zależy od tego, czy uchwycą moment, w którym kończy się... 28
    • Pod krakowskim wulkanem 12 sty 2014, 20:15 „Pod Mocnym Aniołem” Wojciecha Smarzowskiego to mocny, naturalistyczny film o alkoholizmie. Lecz również o bezsilności i ludzkich słabościach. 32
    • Pa, misiu, lulaj 12 sty 2014, 20:15 Grzybów było w bród, jak pisał Wieszcz o wydarzeniach minionego tygodnia, więc mógłbym – wyciągając na chybił trafił z obfitego kosza polskich paranoi – poznęcać się dziś nad: a) panem Tuskiem, z zawodu premierem, który... 35
    • Mechanika korupcji 12 sty 2014, 20:15 Wiemy, jak powstawały fundusze korupcyjne do opłacania głównego bohatera infoafery. Znamy też jego tajny alfabet. Szczegóły znajdują się w aktach śledztwa. 36
    • Pracowity tydzień 12 sty 2014, 20:15 Tyle się dzieje co dnia w gremiach naszej władzy! Jaka aktywność! Cóż za wielkie dzieła tam powstają, jakież pomysły! I to w takiej ilości, że nie sposób każdego z osobna podziwiać i docenić. Premier Tusk dwoi się i troi nad... 39
    • Szatan w psychuszce 12 sty 2014, 20:15 Żeby ochronić społeczeństwo przed najbardziej niebezpiecznymi mordercami, politycy wymyślili, żeby ich zamknąć jeszcze raz, tyle że pod pozorem leczenia. Dlaczego państwo nie może sobie w cywilizowany sposób poradzić z kilkunastoma przestępcami? 40
    • Szczyt ryzyka 12 sty 2014, 20:15 Przerwany tragedią na Broad Peak Polski Himalaizm Zimowy ma być reaktywowany. Będzie sukces czy kolejna katastrofa? 42
    • Ja, wielki Kaczor 12 sty 2014, 20:15 Kiedy Piotr Kaczkowski powiedział w audycji „Minimax”, że Trójka mu nie przedłużyła etatu, w kościele wyznawców wielkiego maga radia zawrzało. 46
    • Moc kolędy 12 sty 2014, 20:15 Księża odwiedzający parafian są czasem traktowani jak komornicy przychodzący po należne. Mimo to mówią, że duszpasterska wizyta ma sens. 48
    • Uciekinier 12 sty 2014, 20:15 W Oświęcimiu jest tak cicho. Słychać tylko ptaki. Przy krematoriach wziąłem córkę za rękę, bo się bałem, że ktoś może ją złapać – opowiada Yoram Friedman, bohater filmu „Biegnij, chłopcze, biegnij”. 52
    • Biegli ustalają winę, a sąd karze 12 sty 2014, 20:15 Nie noszą togi ani nie ściągają uwagi mediów. Jednak coraz częściej to oni przesądzają o tym, kto siądzie w ławie oskarżonych. 56
    • Wyspa ojca Fitzgeralda 12 sty 2014, 20:15 Amerykański zakonnik już w latach 50. rzucił pomysł utworzenia miejsca ZESŁANIA DLA KSIĘŻY PEDOFILÓW. „Jeśli tego nie zrobimy, wybuchnie skandal” – ostrzegał. 60
    • Żel czy blizna 12 sty 2014, 20:15 ZŁOTA PIŁKA FIFA dla piłkarza roku to kolejny projekt marketingowy. Promuje luksusowe produkty, jakimi są dziś najlepsi gracze. 64
    • Powrót Al-Kaidy 12 sty 2014, 20:15 Po serii zwycięstw dżihadystów w minionym roku początek nowego przynosi ich kolejną ofensywę. NAJWIĘKSZA ORGANIZACJA TERRORYSTYCZNA ŚWIATA jest dziś równie silna jak w dniu, w którym USA wypowiedziały jej wojnę. 68
    • Komórka splamiona krwią 12 sty 2014, 20:15 Pogrążone w chaosie KONGO to łakomy kąsek dla handlarzy surowcami. Po krwawych diamentach przyszedł czas na krwawy koltan, bez którego nie mielibyśmy telefonów komórkowych. 70
    • Wyspy zagrożenia 12 sty 2014, 20:15 Czy III wojna światowa wybuchnie z powodu kilku skał sterczących w oceanie między JAPONIĄ A CHINAMI? Armie prężą muskuły, a politycy obrzucają się inwektywami. 74
    • Doktor Zagłada 12 sty 2014, 20:15 Pierwszy przepowiedział pęknięcie bańki deweloperskiej w Stanach i globalny kryzys. Teraz NOURIEL ROUBINI - Kasandra światowej ekonomii – wróży to samo Europie. 76
    • Byle nie złoto 12 sty 2014, 20:15 Przyszły rok zapowiada się pomyślnie dla gospodarki, ale inwestycyjnych pewniaków brakuje. Kto chce pomnożyć oszczędności, musi POSTĘPOWAĆ ROZWAŻNIE. 80
    • Dziadkowie z importu 12 sty 2014, 20:15 Dotąd kojarzono nas z krajem wódki i kiełbasy. Ale już niedługo naszą nową specjalnością może być OPIEKA NAD NIEMIECKIMI SENIORAMI. 82
    • Wyścig o życie 12 sty 2014, 20:15 Michael Schumacher jest w stanie krytycznym po urazie głowy. Na szczęście, jak pokazują badania naukowe, mózg ma pewną zdolność do regeneracji. 84
    • Księżycowy chłopiec 12 sty 2014, 20:15 Dziewięć lat temu I miejsce w Konkursie Chopinowskim, teraz prestiżowa Gilmore Artist Award i 300 tys. dolarów. Rafał Blechacz jest coraz bliższy doskonałości. 86
    • Ja tylko informuję 12 sty 2014, 20:15 Bądź cierpliwy. Wtykaj nos wszędzie, gdzie się da. Słuchaj ludzi. Nie bój się szczegółów. Pisz prawdę. Nie oceniaj. Te zasady przyniosły Frederickowi Forsythowi wielki sukces. Mistrz thrillera powraca właśnie z „Czarną listą”. 90
    • Kalejdoskop kulturalny 12 sty 2014, 20:15 TEATR Czechow z Dostojewskiego Nastasja Filipowna” w reżyserii Andrzeja Domalika to kolejna próba zmierzenia się tego twórcy z klasyką literatury rosyjskiej. Wytrawnego inscenizatora dzieł Antoniego Czechowa zainteresowały w... 94
    • Bomba tygodnia 12 sty 2014, 20:15 Masz babo umywalkę Natasza Urbańska, która od kilkunastu lat bez powodzenia usiłuje zostać w Polsce gwiazdą, nagrała piosenkę „Rolowanie” i wystąpiła w teledysku do tejże. Jest afera, bo nikt nie wie, co artystka śpiewa, po... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany