Ja tylko informuję

Ja tylko informuję

Bądź cierpliwy. Wtykaj nos wszędzie, gdzie się da. Słuchaj ludzi. Nie bój się szczegółów. Pisz prawdę. Nie oceniaj. Te zasady przyniosły Frederickowi Forsythowi wielki sukces. Mistrz thrillera powraca właśnie z „Czarną listą”.

Wielu ludzi czekało na upadek komunizmu i koniec zimnej wojny między Zachodem a Wschodem. Ale z pewnością nie autorzy szpiegowskich thrillerów. Upadek „imperium zła”, jak raczył w swoim czasie nazwać ZSRR Ronald Reagan, wyrządził wiele szkód w tym pisarskim biznesie. – Poczułem, że szlag trafił wyzwania i całą tę adrenalinę – wyznał Frederick Forsyth w marcu 2001 r. w wywiadzie dla „Guardiana”, zapytany, dlaczego przez pięć poprzednich lat nie wydał żadnego thrillera. – Istniały dwie bliźniacze kwestie, które zdominowały życie mojego pokolenia: zagrożenie nuklearne i zimna wojna. To była nasza codzienność. Nawet marsze „przeciw bombie” wydawały się ciekawsze od dzisiejszych protestów wymierzonych w polowania na lisy. Mieliśmy jasne kryteria lojalności i interesów, wiadomo było, że w podtekście zawsze chodzi o możliwą destrukcję planety. Brakuje mi tej klarowności.

Pół roku później wszystko się zmieniło – terrorystyczne ataki z 11 września, kosztem tysięcy ludzkich istnień, wyznaczyły nowy (nawet jeśli iluzoryczny) podział świata. Obudzona z letargu Ameryka postanowiła się zemścić, Osama bin Laden przestał być zbuntowanym chłopcem z bogatej rodziny i awansował na stanowisko naczelnego Szatana, twórcy thrillerów zaś mogli z ulgą porzucić tematy wagi piórkowej, które zdominowały kulturę popularną lat 90.: rosyjską mafię, serbskich zbrodniarzy wojennych oraz latynoskich handlarzy narkotyków, i wreszcie wziąć się do czegoś konkretnego. Nie chodzi nawet o to, że odtąd wszystkie thrillery militarne i sensacyjne miały traktować o dobrych Amerykanach i złych Arabach, ale o potężny zastrzyk energii dla branży – ludzie Zachodu znowu zaczęli się bać, a strach świetnie się sprzedaje. Forsyth, człowiek, który trzy dekady wcześniej wyznaczał nowe standardy tego specyficznego gatunku literackiego, wie o tym doskonale.

Dwa lata w Biafrze

Urodzony w 1938 r. w mieszczańskiej rodzinie zamieszkałej w południowoangielskim Ashford, Forsyth początkowo marzył o karierze wojskowej – owo marzenie wcielił zresztą w życie, w wieku lat 19 zostając najmłodszym pilotem Królewskich Sił Lotniczych (RAF). Szybko okazało się jednak, że armijna dyscyplina nie przylega do jego temperamentu: zrezygnował ze służby i zdecydował, że zostanie dziennikarzem. W 1961 r. zatrudnił się w Agencji Reutera, od 1965 do 1967 r. pracował dla BBC. Koniec jego przygody z dziennikarstwem był zarazem momentem, gdy narodził się jako pisarz – BBC wysłało go do Nigerii, by relacjonował tamtejszą krwawą wojnę domową między wspieranym przez Brytyjczyków rządem a separatystami z Biafry (w tym samym czasie przebywał tam również Ryszard Kapuściński). Problem w tym, że Forsyth nie chciał wracać. – Oświadczono mi dość brutalnie, że „ta wojna już nas nie interesuje”. To wojna w Wietnamie zajmowała wówczas medialne czołówki, przedstawiano ją jako poważną amerykańską wpadkę. Brytyjska wpadka w Nigerii miała zostać przemilczana. Wyczułem w tym politykę, a ja nie lubię sterowania informacją. Powiedziałem więc do siebie: „No cóż, panowie, wy być może nie będziecie tego relacjonować, ale ja i owszem”. Zwolniłem się, poleciałem tam z powrotem i zostałem praktycznie przez następne dwa lata.

O wojnie w Biafrze napisał swoją pierwszą książkę, reporterską „The Biafra Story” (1969). Przeszła niemal niezauważona. Afrykańskie doświadczenia i znajomości przydały się jednak Forsythowi później, gdy pracował nad „Psami wojny” (1974), słynną historią zamachu stanu, którego przeprowadzenie zlecono międzynarodowej grupie najemników.

Tymczasem wrócił do Anglii bez grosza przy duszy. – Nie miałem nic – ani mieszkania, ani samochodu, ani oszczędności, ani ubrań, poza tymi, które akurat nosiłem. W styczniu 1970 r. w desperacji przyszedł mu do głowy pomysł, by stworzyć kolejną książkę, nie reportaż, lecz powieść. Przy jej opracowywaniu posłużył się materiałami zebranymi na początku lat 60., gdy jako dziennikarz bywał we Francji i przypatrywał się awanturze o niepodległość Algierii, w której wyniku prawicowi zamachowcy usiłowali parokrotnie, acz bezskutecznie, pozbawić życia generała de Gaulle’a. Samo pisanie zajęło mu ledwie 35 dni – ale „Dzień Szakala” okazał się dziełem przełomowym, jednym z największych bestsellerów w dziejach literatury sensacyjnej.

Jak skręcić komuś kark?

W gruncie rzeczy szło o warsztat – Forsyth pozostał już zawsze wierny wówczas wyznaczonym zasadom. „Łamie pan wszelkie reguły”, mówili mu początkowo wydawcy, kolejno odrzucając książkę. Rzeczywiście, „Dzień Szakala” opowiada o przygotowaniach do zamachu, o którym od początku było wiadomo, że się nie powiódł (de Gaulle zmarł śmiercią naturalną w 1970 r.), posługując się przy tym beznamiętnym dziennikarskim stylem, pełnym technikaliów i szczegółów, dotąd pozostawianych raczej czytelniczej domyślności. Ta książka to w gruncie rzeczy reportaż, tyle że na fikcyjny temat – fikcyjność to jednak ledwie pretekst, by mówić o sposobach funkcjonowania podziemnego świata. Cynicznie, bez ogródek, po dokładnym sprawdzeniu wszystkich detali. Jak zdobyć fałszywy paszport i nową tożsamość? Jak kupić czystą broń na czarnym rynku? Jak skręcić komuś kark? To wszystko tam jest. Nie bez powodu uznaje się, że „Dzień Szakala” to doskonały podręcznik zamachowca, podobnie jak „Psy wojny” uchodzą za wzorcową instrukcję dla tych, którzy pragnęliby obalić jakiegoś afrykańskiego prezydenta. Plotka głosi, że ludzie najemnika Boba Denarda posłużyli się nią w 1978 r. na Komorach. – Wszyscy mieli z sobą egzemplarze „Psów wojny” – żartuje autor w jednym z wywiadów. – Siedzieli na plaży i kartkowali książki, zastanawiając się: „To co mamy teraz robić? A, no tak, zająć rozgłośnię radiową”.

Skąd ta drobiazgowość? Żyjemy w czasach powszechnego dostępu do informacji. Twórca thrillerów musi być przy pisaniu wnikliwy. Czytelnicy wiedzą bardzo dużo i z łatwością kojarzą fakty. Jeśli wpadną na coś, co nie odpowiada stanowi rzeczywistemu, po prostu stracą wiarę w pisarza. Owa skłonność do researchu niejednokrotnie wpędzała Forsytha w kłopoty – oskarżano go choćby o to, że w 1973 r. finansował grupę najemnych żołnierzy, aby zdobyć wiedzę o ich pracy, a w 2009 r. podczas zbierania informacji o trasach przerzutu kokainy trafił w Gwinei Bissau w sam środek militarnego przewrotu, a do Europy przywiózł stamtąd ciężką infekcję.

Zarzuty cynizmu i braku właściwej postawy moralnej stanowczo odrzuca: – Piszę dla pieniędzy. Ale nigdy nie zrezygnowałem z dziennikarstwa. Opowiadam po prostu o tym, co się zdarzyło, a wiem to od rozmaitych ekspertów, którzy – jak sądzę – mówią mi prawdę. Nie pouczam ludzkości, jak ma postępować, raczej informuję o tym, jak ludzkość sobie radzi. Chcecie się oburzać? Ależ się oburzajcie. To wasz wybór, nie mój.

Siódmy krąg dla Snowdena

Forsyth jest generalnie człowiekiem zdecydowanych poglądów, którymi zresztą dzieli się z czytelnikami jako felietonista „The Daily Express”. Jako zdeklarowany konserwatysta i admirator monarchii pasjami nie cierpi Unii Europejskiej. Nie wierzy w globalne ocieplenie, Rosję uważa za „kraj KGB, kryminalistów i korupcji”, twierdzi, że zastosowanie dronów to „najsubtelniejsza i najbardziej selektywna metoda zabijania naszych wrogów, i tylko wrogów”, uważa też, że żadne państwo nie zdecyduje się otwarcie wesprzeć jednej ze stron w konflikcie syryjskim. – 10 tys. fanatycznych morderców ruszyło do Syrii i nikt ich nie zatrzymuje. Dlaczego? Wyjaśnienie jest logiczne, choć politycznie niepoprawne: bo wszyscy, i Zachód, i umiarkowane rządy arabskie, mają nadzieję, że wypełnią oni tam swoją świętą misję i zginą. Edwardowi Snowdenowi dedykuje natomiast takie oto spostrzeżenie: – Dante zarezerwował siódmy krąg piekieł dla zdrajców – i miał rację.

Stanowczy konserwatyzm nie oznacza politycznej naiwności – chwaląc zachodnie służby wywiadowcze za mobilizację po 11 września 2001 r. („To antyterroryzm sprawił, że znów umiemy współpracować”), Forsyth zarazem ostro krytykuje zaangażowanie Wielkiej Brytanii w wojnę w Iraku. – Saddam był oczywiście winny licznych zbrodni, ale odrzucał i potępiał islamski radykalizm – a zatem 70 proc. naszego wysiłku zostało skierowane na niewłaściwy cel. Blair to przede wszystkim człowiek słaby – nigdy jednak nie należy lekceważyć uporu ludzi słabych. Eksperci powtarzali mu, że to szaleństwo, ale swoją próżnością i głupotą doprowadził do sytuacji bez wyjścia.

Najnowsza powieść Forsytha – „Czarna lista” – to rzecz o polowaniu na Kaznodzieję, pakistańskiego fundamentalistę, który w internetowych przemówieniach zagrzewa młodych muzułmanów do zamachów na elitarnych członków społeczeństw Zachodu. Z poufnego rozkazu prezydenta USA polowanie przeprowadza Tropiciel, głęboko zakamuflowany specjalista od tropienia złych ludzi. Nie spodziewajcie się głębokiej psychologicznej i geopolitycznej refleksji – zupełnie nie o to w tym chodzi. Niemniej detaliczna wiedza o tym, jak namierzyć kogoś pozornie nienamierzalnego, wydaje się nader cenna. – To właśnie robi snajper, a oto sposób, w jaki to robi. Jeśli cię to szokuje, w porządku. Jeśli cię intryguje – tym lepiej – mówi Forsyth o swojej metodzie pisarskiej. I chyba mimo wszystko można mu zaufać.■

Okładka tygodnika WPROST: 3/2014
Więcej możesz przeczytać w 3/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2014 (1611)

  • Żarty Cezarego Pazury 12 sty 2014, 20:15 Proszę sobie wyobrazić taką oto sytuację. Popularny aktor zostaje zaproszony do studia telewizyjnego. Ma być jedynym gościem godzinnego programu. Najpierw się waha, czy przyjąć zaproszenie, bo wie, że rozmowa może być dla niego trudna... 4
  • Skaner 12 sty 2014, 20:15 polityka Koszykowa dyplomacja W ostanim roku były gwiazdor NBA Dennis Rodman był w Korei Północnej trzy razy. Po pierwszej wizycie oświadczył, że Kim Dzong Un jest jego przyjacielem na całe życie. Na ostatnią eskapadę zabrał kilku... 6
  • Żołnierz Palikota 12 sty 2014, 20:15 Złożę, k..., na was skargę i wyj…ą was z roboty! – zastraszał policjantów poseł Wojciech Penkalski. Tygodnik „Wprost” dotarł do policyjnych notatek na temat bliskiego współpracownika Janusza Palikota. 10
  • Brukselski obiekt pożądania 12 sty 2014, 20:15 Dla partii liczy się wynik w kraju. Dla kandydatów euromandat to przepustka do innego świata. 14
  • Ciąża i inne wypadki dyplomatyczne 12 sty 2014, 20:15 Polski dyplomata czuje się Bogiem, więc bez trudu może sprowadzić do ziemi słabszych od siebie. To właśnie się stało na placówce w Rzymie. 18
  • Jestem metafizykiem 12 sty 2014, 20:15 Na lekkim rauszu, owszem, zdarzało mi się pracować, ale nigdy nie napisałem niczego dobrego, kiedy byłem wtrąbiony – mówi Paweł Huelle, pisarz, który właśnie wydał książkę „Śpiewaj ogrody”. 22
  • Skończyć balangę o własnych siłach 12 sty 2014, 20:15 Upadłych alkoholików, takich jak bohater powieści i filmu „Pod Mocnym Aniołem”, wcale nie jest wielu. Większość Polaków pije z umiarem i zdrowo. Jest jednak spora grupa takich, którzy balansują. Ich przyszłość zależy od tego, czy uchwycą moment, w którym kończy się... 28
  • Pod krakowskim wulkanem 12 sty 2014, 20:15 „Pod Mocnym Aniołem” Wojciecha Smarzowskiego to mocny, naturalistyczny film o alkoholizmie. Lecz również o bezsilności i ludzkich słabościach. 32
  • Pa, misiu, lulaj 12 sty 2014, 20:15 Grzybów było w bród, jak pisał Wieszcz o wydarzeniach minionego tygodnia, więc mógłbym – wyciągając na chybił trafił z obfitego kosza polskich paranoi – poznęcać się dziś nad: a) panem Tuskiem, z zawodu premierem, który... 35
  • Mechanika korupcji 12 sty 2014, 20:15 Wiemy, jak powstawały fundusze korupcyjne do opłacania głównego bohatera infoafery. Znamy też jego tajny alfabet. Szczegóły znajdują się w aktach śledztwa. 36
  • Pracowity tydzień 12 sty 2014, 20:15 Tyle się dzieje co dnia w gremiach naszej władzy! Jaka aktywność! Cóż za wielkie dzieła tam powstają, jakież pomysły! I to w takiej ilości, że nie sposób każdego z osobna podziwiać i docenić. Premier Tusk dwoi się i troi nad... 39
  • Szatan w psychuszce 12 sty 2014, 20:15 Żeby ochronić społeczeństwo przed najbardziej niebezpiecznymi mordercami, politycy wymyślili, żeby ich zamknąć jeszcze raz, tyle że pod pozorem leczenia. Dlaczego państwo nie może sobie w cywilizowany sposób poradzić z kilkunastoma przestępcami? 40
  • Szczyt ryzyka 12 sty 2014, 20:15 Przerwany tragedią na Broad Peak Polski Himalaizm Zimowy ma być reaktywowany. Będzie sukces czy kolejna katastrofa? 42
  • Ja, wielki Kaczor 12 sty 2014, 20:15 Kiedy Piotr Kaczkowski powiedział w audycji „Minimax”, że Trójka mu nie przedłużyła etatu, w kościele wyznawców wielkiego maga radia zawrzało. 46
  • Moc kolędy 12 sty 2014, 20:15 Księża odwiedzający parafian są czasem traktowani jak komornicy przychodzący po należne. Mimo to mówią, że duszpasterska wizyta ma sens. 48
  • Uciekinier 12 sty 2014, 20:15 W Oświęcimiu jest tak cicho. Słychać tylko ptaki. Przy krematoriach wziąłem córkę za rękę, bo się bałem, że ktoś może ją złapać – opowiada Yoram Friedman, bohater filmu „Biegnij, chłopcze, biegnij”. 52
  • Biegli ustalają winę, a sąd karze 12 sty 2014, 20:15 Nie noszą togi ani nie ściągają uwagi mediów. Jednak coraz częściej to oni przesądzają o tym, kto siądzie w ławie oskarżonych. 56
  • Wyspa ojca Fitzgeralda 12 sty 2014, 20:15 Amerykański zakonnik już w latach 50. rzucił pomysł utworzenia miejsca ZESŁANIA DLA KSIĘŻY PEDOFILÓW. „Jeśli tego nie zrobimy, wybuchnie skandal” – ostrzegał. 60
  • Żel czy blizna 12 sty 2014, 20:15 ZŁOTA PIŁKA FIFA dla piłkarza roku to kolejny projekt marketingowy. Promuje luksusowe produkty, jakimi są dziś najlepsi gracze. 64
  • Powrót Al-Kaidy 12 sty 2014, 20:15 Po serii zwycięstw dżihadystów w minionym roku początek nowego przynosi ich kolejną ofensywę. NAJWIĘKSZA ORGANIZACJA TERRORYSTYCZNA ŚWIATA jest dziś równie silna jak w dniu, w którym USA wypowiedziały jej wojnę. 68
  • Komórka splamiona krwią 12 sty 2014, 20:15 Pogrążone w chaosie KONGO to łakomy kąsek dla handlarzy surowcami. Po krwawych diamentach przyszedł czas na krwawy koltan, bez którego nie mielibyśmy telefonów komórkowych. 70
  • Wyspy zagrożenia 12 sty 2014, 20:15 Czy III wojna światowa wybuchnie z powodu kilku skał sterczących w oceanie między JAPONIĄ A CHINAMI? Armie prężą muskuły, a politycy obrzucają się inwektywami. 74
  • Doktor Zagłada 12 sty 2014, 20:15 Pierwszy przepowiedział pęknięcie bańki deweloperskiej w Stanach i globalny kryzys. Teraz NOURIEL ROUBINI - Kasandra światowej ekonomii – wróży to samo Europie. 76
  • Byle nie złoto 12 sty 2014, 20:15 Przyszły rok zapowiada się pomyślnie dla gospodarki, ale inwestycyjnych pewniaków brakuje. Kto chce pomnożyć oszczędności, musi POSTĘPOWAĆ ROZWAŻNIE. 80
  • Dziadkowie z importu 12 sty 2014, 20:15 Dotąd kojarzono nas z krajem wódki i kiełbasy. Ale już niedługo naszą nową specjalnością może być OPIEKA NAD NIEMIECKIMI SENIORAMI. 82
  • Wyścig o życie 12 sty 2014, 20:15 Michael Schumacher jest w stanie krytycznym po urazie głowy. Na szczęście, jak pokazują badania naukowe, mózg ma pewną zdolność do regeneracji. 84
  • Księżycowy chłopiec 12 sty 2014, 20:15 Dziewięć lat temu I miejsce w Konkursie Chopinowskim, teraz prestiżowa Gilmore Artist Award i 300 tys. dolarów. Rafał Blechacz jest coraz bliższy doskonałości. 86
  • Ja tylko informuję 12 sty 2014, 20:15 Bądź cierpliwy. Wtykaj nos wszędzie, gdzie się da. Słuchaj ludzi. Nie bój się szczegółów. Pisz prawdę. Nie oceniaj. Te zasady przyniosły Frederickowi Forsythowi wielki sukces. Mistrz thrillera powraca właśnie z „Czarną listą”. 90
  • Kalejdoskop kulturalny 12 sty 2014, 20:15 TEATR Czechow z Dostojewskiego Nastasja Filipowna” w reżyserii Andrzeja Domalika to kolejna próba zmierzenia się tego twórcy z klasyką literatury rosyjskiej. Wytrawnego inscenizatora dzieł Antoniego Czechowa zainteresowały w... 94
  • Bomba tygodnia 12 sty 2014, 20:15 Masz babo umywalkę Natasza Urbańska, która od kilkunastu lat bez powodzenia usiłuje zostać w Polsce gwiazdą, nagrała piosenkę „Rolowanie” i wystąpiła w teledysku do tejże. Jest afera, bo nikt nie wie, co artystka śpiewa, po... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany