Literat, amator, przechodzień

Literat, amator, przechodzień

Z Tadeuszem Konwickim odchodzi cała epoka. Pozostają znakomite powieści, wybitne filmy i głęboka refleksja nad tym, skąd się wzięliśmy i kim właściwie jesteśmy.

Kiedy późną jesienią zeszłego roku czytałem powieści Patricka Modiano, świeżo upieczonego francuskiego noblisty, gdzieś z tyłu głowy miałem uporczywe przeczucie, że coś mi ta proza przypomina, otwiera klapki w mózgu, które już kiedyś raz zostały otwarte. Owa myśl krążyła w pobliżu przez dłuższy czas, by wreszcie, całkiem niedawno, sprecyzować się przy jakiejś banalnej czynności w rodzaju krojenia marchewki albo mycia zębów: Modiano pod wieloma względami przypomina mi Tadeusza Konwickiego.

Nie chodzi, co oczywiste, ściśle o kontekst historyczny (choć i u jednego, i u drugiego kluczowym motywem jest wojna jako kataklizm wytrącający z kolein zarówno cały świat, jak i poszczególne ludzkie losy) ani o jakiekolwiek zbieżności biograficzne (mimo że i tu znalazłby się haczyk: wątek dziecięcej samotności), ale o drobne szczegóły decydujące o nastroju ich książek. O prostotę stylu, szlachetną narracyjną skromność, nostalgiczno-dekadencko-zdystansowaną aurę, subtelne portrety kobiet, brak patosu w podchodzeniu do najważniejszych literackich pytań – o pamięć i tożsamość. Paryż Modiana, te obsesyjnie wymieniane kwartały ulic, skrzyżowania, parki, knajpy, jest zamieszkany przez duchy, a kamienice istnieją podwójnie, teraz i w przeszłości. W Warszawie Konwickiego, realnej i widmowej jednocześnie, przemierzanej równie obsesyjnie, od Nowego Światu po Pałac Kultury, zza każdego rogu otwiera się perspektywa na zieloną, półdziką dolinę Wilejki.

Skoro tak, pomyślałem, to może trzeba by, odłożywszy tego francuskiego Konwickiego, wrócić do Konwickiego prawdziwego. Zanim jednak zdążyłem cokolwiek przedsięwziąć w tej kwestii, przyszła wiadomość o jego śmierci.

ZNUDZONY I ZNIECHĘCONY

Inna sprawa, że Konwicki od dawna przygotowywał grunt pod swoje odejście, spokojnie pakował kolejne walizki, czekał. „Co chciałem, to napisałem, w filmie co chciałem, to właściwie zrobiłem. Chciałbym tylko sprawdzić jak najszybciej wasze przekonania co do życia pozagrobowego” – opowiadał Przemysławowi Kanieckiemu w wydanym w 2011 r. wywiadzie rzece „W pośpiechu”. Bycie starym mędrcem też go nie bawiło: „Starość jest w złym guście. [...] Tak jak młody człowiek się powolutku rodzi i wchodzi w życie, tak stary powolutku schodzi z tego życia i nie ma co z tego robić jakiejś uroczystości. [...] Ja nie chcę nigdzie brać udziału w żadnych takich imprezach, gdzie mnie jako starszego pana chcą eksponować, w jakichś rocznicach, jubileuszach, nie, nie, to nie dla mnie”.

Od dwóch dekad zresztą nie pisał i nie była to ani minoderyjna poza, ani żaden kryzys twórczy, ale świadoma decyzja. W 1996 r. w „Kwartalniku Artystycznym”, w ankiecie „Po co piszę”, oświadczył stanowczo: „Nieoczekiwanie dopadła mnie starość. Jestem znudzony i zniechęcony. Cóż bym mógł odpowiedzieć na ankietę? Że w ogóle niepotrzebnie pisałem i że z ulgą odłożyłem pióro (chyba na zawsze)”. Konwicki, „chytry Litwin”, jak zwykł sam o sobie mówić, miał wypróbowane sposoby, by wymykać się sławie i splendorowi. Lubił podawać się za przechodnia, wiecznego outsidera, produkt dziejowych przypadków. Deprecjonował swoje pisarskie powołanie, nazywając się uparcie literatem, twórcą niemalże amatorskim, bez warsztatu, biurka, maszyny do pisania, zawodowej dyscypliny, a w chwilę później dodawał w półuśmiechu, że kresowe wychowanie każe mu się za wszystko wstydzić i nigdy się nie wywyższać.

URODZONY W XIX WIEKU

Jakkolwiek by na to nie patrzeć, Konwicki był jednym z najważniejszych polskich pisarzy XX w. – wokół jego powieści, takich jak „Sennik współczesny”, „Wniebowstąpienie”, „Kompleks polski” czy „Mała Apokalipsa”, organizowała się zbiorowa wyobraźnia. Był też jednym z najważniejszych polskich filmowców – reżyserował (m.in. wyprzedzający nowofalowe pomysły Francuzów „Ostatni dzień lata”, „Zaduszki”, „Salto”, „Dolinę Issy”, „Lawę”), pisał scenariusze („Matka Joanna od Aniołów”, „Faraon”, „Jowita”, „Austeria”, „Kronika wypadków miłosnych”), pełnił ważne funkcje w zespołach filmowych. Trudno bez tego wkładu wyobrazić sobie „szkołę polską” w całej pełni.

Autor „Dziury w niebie” stał się przewodnikiem wyprowadzającym swoje pokolenie z wojennej traumy i powojennego chaosu, potem zaś umożliwiał umęczonym obywatelom PRL-u zrozumienie, że żyją w świecie absurdalnej, samodestrukcyjnej fikcji, uświadamiał im, że nie narodzili się w nicości, nie są żadnymi „nowymi ludźmi”, że mają przeszłość, nawet tę, o której nie chce się pamiętać. Konwicki doskonale wiedział, na czym polega uzależnienie człowieka od mitologii i ideologii – że głęboko humanistyczne marzenie o wolności od rozmaitych kulturowych czy politycznych superego jest nonsensem, bo nie istnieje społeczna próżnia, która natychmiast nie zostałaby wypełniona treścią. A wiedział to, ponieważ odczuł to wielokrotnie na własnej skórze.

Urodzony w 1926 r. w Kolonii Wileńskiej (obecnie to część Nowej Wilejki, dzielnicy Wilna, wtedy podmiejska osada), twierdził z pewną dozą szczerej autoironii, że zjawił się na ziemskim padole jeszcze w XIX w., w rzeczywistości zapatrzonej w przeszłość, głęboko konserwatywnej i religijnej, odległej od triumfalizmu 20-lecia, bliskiej raczej czasom Mickiewicza, romantycznych legend i pięknych powstańczych klęsk. Owa kresowa rzeczywistość, sztywna, surowa, pełna zakazów i nakazów, kreowała w młodych ludziach osobliwie samobójcze poczucie obowiązku, by w razie potrzeby zginąć za ojczyznę. I taka potrzeba niebawem się nadarzyła – Konwicki wspominał, że wraz z rówieśnikami hipnotycznie rwali się do wojaczki, ale pozwolono im na akces do AK dopiero po maturze, w 1944 r. Tyle że partyzantka okazała się daleka od idealistycznych wyobrażeń: ludzie z lasu nie sprawiali wrażenia szlachetnych rycerzy, a całe to przedsięwzięcie (akcja „Burza”) okazało się preludium całkowitej klęski. No i trzeba było zabijać ludzi: Niemców, Sowietów, zdrajców, czasem Żydów. To nie młodzi zmienili świat, ale świat zmienił ich. Przeżuł i wypluł.

PRYSZCZATY PO POŻARZE

I nie było to ostatnie fiasko, jakie przypadło w udziale Konwickiemu. Następnym miał być stalinizm. Autor „Władzy” nigdy nie próbował wyrzec się swojego zaangażowania w budowę reżimu komunistycznego, nie wybielał się, wręcz przeciwnie, czuł się jakoś odpowiedzialny za PRL. „Przez pewien czas, w pewnej epoce, uchodziłem za »pryszczatego« i stalinistę. Powiedzmy jednoznacznie: byłem pryszczatym i stalinistą. Rzecz jest o tyle ciekawa, że z tego licznego ongiś gatunku naszych dziwnych, tragicznych i odrobinę śmiesznych inteligentów zostałem sam na świecie. Inni rozmydlili się, zniknęli z powierzchni ziemi albo dokonali zdumiewających reinkarnacji” – kpił gorzko w 1976 r. w „Kalendarzu i klepsydrze” (nieocenzurowane wydanie ukazało się dopiero w 2005 r.). Ów młodzieńczy skok w krainę utopii uważał jednak za całkiem racjonalny, podobnie zresztą jak i późniejsze rozczarowanie. Komunizm był jakimś konstruktywnym rozwiązaniem po „sześciu latach potopu, gigantycznego pożaru, trzęsienia ziemi w skali całej planety”. Tego, co stare, już nie było. Mogło zaistnieć tylko to, co nowe. Wyszło wszelako na to, że lekarstwo okazało się równie fatalne jak sama choroba. „Ech, pryszczaci, ech, stalinowcy, sokoły kulawe, prorocy z Koszykowej, samobójcy, którym gaz się zatkał. Pożyliście sobie junacko, upapraliście się co niemiara [...]. Każda menda, którą ktoś przypadkowo począł o dziesięć lat za późno, może was dopaść i wyruchać bezwstydnie na oczach rozbawionej gawiedzi” – dodawał sarkastycznie.

W połowie lat 50., jeszcze przed odwilżą 1956 r., Konwicki schodzi z utartych propagandowych ścieżek. W 1966 r. wylatuje z partii za obronę Leszka Kołakowskiego, rok później wydaje „Wniebowstąpienie” – po jego publikacji wybucha polityczny skandal. Po 1976 r. zaczyna drukować w drugim obiegu, wychodzi wówczas „Mała Apokalipsa” (1979), chyba najgłośniejsza jego powieść, która łączy ostrą krytykę stagnacji schyłku epoki Gierka z wątkiem romantycznego poświęcenia życia za Polskę (główny bohater, pisarz Tadeusz K., ma się podpalić przed Salą Kongresową w proteście przeciwko przyłączeniu Polski do ZSRR – i czyni to, podejmując wcześniej donkiszotowską, groteskową nocną wędrówkę przez zrujnowaną Warszawę).

SYGNAŁ WSPÓLNOTY

Konwicki miał słabość do katastrof i końców świata – cenił je jako materiał pisarski, punkt wyjścia dla opowieści. Od zwycięstw wolał porażki. Może dlatego w jego twórczości tyle jest fatalizmu i rozpaczy, które łatwo pomylić z nihilizmem. W mojej ulubionej powieści Konwickiego, genialnym „Zwierzoczłekoupiorze”, ku Ziemi nadciąga kometa, a ratunkiem – czy może raczej: zbawienną ułudą – okazują się oniryczne wyprawy w wileńską przeszłość. W „Kronice wypadków miłosnych” młodzieńcze uczucie to łabędzi śpiew przed wojenną eksplozją. W „Kompleksie polskim” wracamy do 1864 r., roku tragicznej utraty wolnościowych złudzeń.

Składamy się z naszych klęsk i strat, zdawał się mówić Konwicki, jesteśmy nieuleczalnymi romantykami i mesjanistami – i nigdy nie staniemy się inni. Ale to też jest fundament, na którym można budować. Byle bez samooszukiwania się, narodowej tromtadracji i przekonania o własnej wielkości. „Mnie się wydaje, że ja cały czas nadaję sygnał wspólnoty, takie optymistyczne SOS [...]: nie jesteś sam, jesteśmy razem w tym, czym żyjemy, i w tym, co nas czeka”. �

Okładka tygodnika WPROST: 3/2015
Więcej możesz przeczytać w 3/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2015 (1662)

  • Drodzy Czytelnicy! 11 sty 2015, 20:00 Patrzyłem w ekran telewizora. Rozstrzelanie zespołu redakcyjnego „Charlie Hebdo” wywołało we mnie potok słów. Bardzo emocjonalnych. W redakcji, od szefa działu Świat, usłyszałem: „Przecież jesteśmy otwartą i... 3
  • Józef Oleksy (1946-2015) 11 sty 2015, 20:00 Ostatnia rzecz, na której Józefowi Oleksemu zależało, to zdjąć z siebie odium sprawy Olina, która przerwała na jakiś czas jego karierę polityczną i – jak twierdził – złamała mu życie. 6
  • Skaner 11 sty 2015, 20:00 Superukład w PiS Jeśli zgodnie z planami kierownictwa PiS Mirosława Stachowiak-Różecka poprowadzi kampanię prezydencką Andrzeja Dudy, będzie to oznaczać jedno: w PiS zacznie odzyskiwać wpływy Adam Hofman. W zasadzie żadna to tajemnica,... 8
  • Moja przygoda z Owsiakiem 11 sty 2015, 20:00 Byłem u Jerzego Owsiaka na długiej rozmowie wiosną 2013 r. – Sprawdziliśmy sobie, że zajmujesz się dziennikarstwem śledczym – witał mnie w pierwszych słowach. Owsiak i jego współpracownicy poświęcili mi dużo czasu, ale rozmowa była dziwna. 9
  • Atak na wolność 11 sty 2015, 20:00 Współczesny islam bywa morderczy nie tylko na marginesie terrorystycznej ekstremy. Religijne reżimy, jak Arabia Saudyjska czy Iran, poza tym, że sponsorują terroryzm, okradają też i zabijają swoich obywateli. Wszystko w imię Allaha. 14
  • Doktor paprotka 11 sty 2015, 20:00 SLD wystawił Magdalenę Ogórek jako kandydatkę w wyborach prezydenckich w dniu śmierci Józefa Oleksego. To nie tylko niestosowność, lecz także zapowiedź upadku tej partii. 20
  • Reality show Arłukowicza 11 sty 2015, 20:00 Bokser, który bardzo lubi walkę – mówią o ministrze zdrowia lekarze. Bartosz Arłukowicz właśnie ocalił skórę. „Wprost” ujawnia kulisy politycznego kryzysu wokół służby zdrowia. 22
  • Bunt lekarzy rodzinnych 11 sty 2015, 20:00 Minister zdrowia nazywa ich szantażystami i sprowadza do roli maszynek do wypisywania recept. Brytyjczycy zatrudnią ich od ręki za osiem razy więcej. Do leczenia. 25
  • Kampania króla Salomona 11 sty 2015, 20:00 Otoczenie Bronisława Komorowskiego tylko z pozoru nie przygotowuje się do kampanii wyborczej. Tak naprawdę wszystko jest już przygotowane. Przedstawiamy pięć asów, którymi zagra w najbliższym czasie otoczenie prezydenta. 27
  • Tata na stare lata 11 sty 2015, 20:00 Swoim późnym ojcostwem Janusz Korwin-Mikke wywołał polityczną sensację i kryzys w swojej partii. Ale nie jest wyjątkiem – średni wiek polskiego ojca systematycznie rośnie. 30
  • Narkotykowa opera 11 sty 2015, 20:00 Dwóch wielkich polskich bossów narkotykowych pokłóciło się o pół miliona euro. Jeden został porwany. Zwłoki drugiego znaleziono w walizce dryfującej po amsterdamskim kanale. 34
  • Judasze 11 sty 2015, 20:00 Czy uwierzycie: łatwiej przyszło mi nauczyć się odpyskowywać pyskaczom w przestrzeni publicznej (tzw. pysk outdoor), łatwiej przyszło mi mówić nawet najbardziej lewym telewizjom, że mają płacić za udział w programie, a nawet łatwiej... 37
  • Gracze 11 sty 2015, 20:00 Wbrew stereotypom gracze komputerowi to wcale nie aspołeczne i agresywne typy. To ludzie aktywni, pracowici i otwarci na świat. 38
  • Małżeństwo na weekend 11 sty 2015, 20:00 Jedno tu, drugie – tam. W innym mieście lub kraju. Spotkania w weekendy, a często rzadziej. W taki sposób funkcjonuje coraz więcej związków. 41
  • Samotna matka szuka sponsora 11 sty 2015, 20:00 Sponsoring przestał być domeną frywolnych studentek. Finansowego wsparcia w zamian za własne ciało szukają też samotne matki. 44
  • Na językach 11 sty 2015, 20:00 Patrzę na polityków jak na kreatorów mody językowej. Mają duży wpływ na nasze mówienie, a przez to i na nasze myślenie – mówi prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca. 47
  • Wszyscy jesteśmy erotomanami 11 sty 2015, 20:00 Byłem w życiu dość czynnym miłośnikiem seksu. Dzisiaj są to po prostu wspomnienia – mówi Janusz Majewski, reżyser. 50
  • Adonis na włamie 11 sty 2015, 20:00 Proces pokazał dwie twarze znanego aktora – konesera sztuki i złodzieja. 56
  • Waleczny jak kurczak 11 sty 2015, 20:00 Legenda głosi, że to gęsi uratowały Rzym przed najazdem Galów. Tak naprawdę jednak to kury odegrały decydującą rolę w rozwoju zachodniej cywilizacji. 60
  • Tajemnice Czarnej Żmii 11 sty 2015, 20:00 Windsorowie zablokowali emisję filmu o tym, jak PR-owcy kreują wizerunek księcia Karola. Po interwencji wizerunek księcia cierpi. 64
  • Kobiety na murawy 11 sty 2015, 20:00 W kobiecym futbolu pojawiają się wielkie pieniądze, wielcy sponsorzy i wielkie gwiazdy. To najszybciej rozwijająca się dyscyplina sportu na świecie. W tym roku mundial. 66
  • Biznes 11 sty 2015, 20:00 Węgiel Kopacz jak Thatcher? Rząd przyjął plan dla Kompanii Węglowej. Rozwiązaniem jej problemów ma być likwidacja czterech kopalń, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla 5,2 tys. zwalnianych – kosztem około 2,3... 69
  • Biznes i technologie 11 sty 2015, 20:00 Złoto dla audiofilów SONY NADAL WIERZY W SWOJEGO WALKMANA, uznając, że iPod jest tylko jego młodszym bratem. Flagowy walkman pokazany na targach CES w Las Vegas to sprzęt, który będzie raczej w zasięgu zasobnych audiofilów. Za 5 tys. zł... 74
  • Serwer do wynajęcia 11 sty 2015, 20:00 Optymalizacja kosztów, swoboda działania i wysoki komfort zarządzania – to tylko niektóre zalety korzystania z wirtualnych serwerowni lub serwerów dedykowanych. 76
  • Sukces w chmurach 11 sty 2015, 20:00 Szybciej, lepiej, taniej. Na Zachodzie już dawno zrozumiano, że biznes w chmurze przynosi wymierne korzyści. Powoli to myślenie dochodzi do Polski. 78
  • Konto firmowe szyte na miarę 11 sty 2015, 20:00 Rachunek bankowy może być dla firmy narzędziem usprawniającym jej działalność. Może się jednak stać prawdziwą kulą u nogi, generującą koszty i problemy. Dlatego kwestii wyboru banku warto poświęcić trochę czasu i znaleźć na rynku ofertę dobrze dopasowaną do potrzeb oraz... 81
  • Chytry zabójca 11 sty 2015, 20:00 Były premier Józef Oleksy zmarł na nowotwór, który rocznie zabija blisko 4 tys. Polaków. Wciąż nie mamy dostępu do nowoczesnych terapii. 86
  • Sekret Obamy 11 sty 2015, 20:00 Masz problem z realizacją postanowień? Naukowcy odnaleźli klucz do silnej woli. Należy ją oszczędzać. 88
  • Pochwała porażki 11 sty 2015, 20:00 „Foxcatcher” to jeden z oscarowych faworytów. I kolejny gorzki obraz Ameryki stworzony przez jednego z jej najzdolniejszych reżyserów: Bennetta Millera. 90
  • Literat, amator, przechodzień 11 sty 2015, 20:00 Z Tadeuszem Konwickim odchodzi cała epoka. Pozostają znakomite powieści, wybitne filmy i głęboka refleksja nad tym, skąd się wzięliśmy i kim właściwie jesteśmy. 92
  • Kalejdoskop kulturalny 11 sty 2015, 20:00 Być jak Danuta Stenka Hitchcock mawiał, że film to życie, z którego wymazano plamy nudy. „Koncert życzeń” Xaviera Kroetza, koprodukcja nowohuckiej Łaźni Nowej i TR Warszawa z wybitną rolą Danuty Stenki, to pełna suspensu... 94
  • Bomba tygodnia 11 sty 2015, 20:00 Maślaki atakują Były Grycanki, teraz są Maślaki, czyli rodzina Maślaków, która zalała swoją obecnością media. Zaczęło się od ślicznego Maślaka, który został Misterem Polski, szybko zasmakował w pozowaniu na ściankach i wdał... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany