W jakim stanie zdrowia są migranci i dzieci znajdowane przy granicy z Białorusią? Zebraliśmy informacje ze szpitali

W jakim stanie zdrowia są migranci i dzieci znajdowane przy granicy z Białorusią? Zebraliśmy informacje ze szpitali

Migranci na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu 25.08
Migranci na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu 25.08 / Źródło: Newspix.pl / TOBIASZ
Zdjęcia małych uchodźców rozpaliły do czerwoności emocje Polaków. Co się dzieje z dziećmi i dorosłymi osobami przekraczającymi granicę od strony Białorusi? Zweryfikowaliśmy, w jakim stanie są pacjenci, którzy trafiają do podlaskich szpitali.

Symboliczna i niezwykle wymowna fotografia małej, syryjskiej dziewczynki przepchniętej wraz z rodzeństwem z Polski na Białoruś sprawiła, że wiele osób nie mogło spokojnie zasnąć. Co się stało z dziećmi z Michałowa, które siłą usunięto z Siedziby Straży Granicznej w tym mieście?

Niestety telefon rzeczniczki prasowej tej instytucji milczy, a nasze próby kontaktu w sprawie wyjaśnienia tej palącej kwestii nomen omen... spaliły na panewce. Sprawdziliśmy więc, co mają do powiedzenia szpitale, do których trafili dotąd migranci i ich potomstwo.

Stan zdrowia migrantów. Co wiemy o dzieciach i dorosłych trafiających do Polski?

Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Sokółce potwierdza, że obecnie na oddziale pediatrycznym przebywa jeden 6-letni pacjent przyjęty z powodu silnego bólu brzucha. Lekarze wykonali w tym przypadku pełen pakiet badań łącznie z USG, ale nie zaobserwowano żadnych niepokojących zmian. Testy na COVID-19 nie wykazały u tej osoby obecności wirusa SARS-CoV-2.

– Na ten moment mamy jedno dziecko. Wcześniej była dwójka z ciężkim zapaleniem płuc, ale było to już jakiś czas temu – powiedziała w rozmowie ze zdrowie.wprost.pl jedna z pracownic.

W tej placówce udzielono już pomocy w sumie 58 migrantom, w tym 19 dzieciom, które najczęściej miały objawy hipotermii i zapalenia płuc. U dorosłych dodatkowo pojawiały się bóle brzucha, nudności, urazy skóry lub zakażenie dróg oddechowych.

Z kolei w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym im. L. Zamenhofa w Białymstoku powiedziano nam, że mali pacjenci przyjmowani na SOR są tylko przekazywani dalej, ale pracownicy nie chcieli zdradzić, czy przyjęli na oddział dzieci migrantów.

Marcin Tomkiel, rzecznik prasowy białostockiego Uniwersytetu Medycznego, wyznaczony przez dyrekcję Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala w Białymstoku do udzielenia komentarza na temat stanu zdrowia małych migrantów, poinformował nas jednak, że udzielono pomocy medycznej w sumie 16 dzieciom w wieku od kilku do około 15 lat.

Są wśród nich zarówno chłopcy, jak i dziewczęta. Lekarze nie są jednak w stanie precyzyjnie ustalić, z jakiego kraju pochodzą. Hospitalizowani sami deklarują, że przybyli głównie z Iraku, Gwinei, Kongo, Kamerunu i Syrii.

– U jednej 15-letniej dziewczynki stwierdzono wycieńczenie organizmu i odwodnienie spowodowane brakiem jedzenia i picia przez kilka dni, poza tym jednym przypadkiem nie stwierdzono stanu zagrożenia życia – ustalił Marcin Tomkiel.

Choroby i inne dolegliwości, które do tej pory zdiagnozowano u pozostałych dzieci migrantów to:

Pozostali pełnoletni pacjenci kierowani są natomiast do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Rzecznik prasowy tej placówki – Katarzyna Malinowska-Olczyk – przekazała nam, że obecnie na intensywnej terapii przebywa dorosła, młoda kobieta w ciężkim stanie. Inny migrantów – mężczyzna – po 5 dniach leczenia został już wypisany.

Nie wiadomo nic na temat ich narodowości, ich dokładnych danych osobowych ani tego, dokąd wywożeni są po opuszczeniu szpitala.

– Oni zostali przywiezieni w niedzielę 19 września przez pogotowie w asyście Straży Granicznej. Oboje byli w stanie hipotermii. Mężczyznę po 5 dniach w stanie dobrym wypisano ze szpitala w ubiegły piątek, a kobieta jeszcze dwa dni temu była w stanie ciężkim – wyjaśnia Katarzyna Malinowska-Olczyk.

– To były młode osoby, ale nic o nich nie wiemy. Występowaliśmy do Straży Granicznej z prośbą o ustalenie ich tożsamości. Oceniając na podstawie ich wyglądu mogli mieć poniżej 30 lat – podejrzewa rzeczniczka. Lekarze zajęli się nimi w taki sam sposób, jak wszystkimi pozostałymi pacjentami, którzy trafiają do szpitala.

– Nikt nie traktuje tych ludzi gorzej czy inaczej. Zostały im wykonane wszystkie niezbędne badania i inne czynności medyczne, które zleca się w stanie zagrożenia życia – zapewnia Katarzyna Malinowska-Olczyk pytana o to, jak byli leczeni migranci.

Kobieta, która przekroczyła polsko-białoruską granicę, już w momencie trafienia do szpitala była w stanie ciężkim i przez 2 ostatnie tygodnie jej stan się nie zmieniał. Była nieprzytomna i nie można było nawet stwierdzić, w jakim języku się porozumiewa.

Młody mężczyzna i kobieta to jedyni migranci, którzy byli leczeni w białostockim szpitalu w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Wcześniej też trafiały tam inne osoby przekraczające granicę, ale nie wymagały hospitalizacji i były to pojedyncze przypadki – nie więcej niż 2-3 osoby na dwa tygodnie – szacuje Katarzyna Malinowska-Olczyk.

Co dolega dorosłym uchodźcom hospitalizowanym w Polsce?

U pełnoletnich migrantów, którzy do tej pory trafili pod opiekę białostockich lekarzy, stwierdzano głównie objawy infekcji, ogólnego wycieńczenia organizmu, drobne rany skórne, które trzeba było opatrzyć. Dwie osoby były w tak złym stanie, że potrzebowały pobytu w szpitalu z powodu hipotermii – chodzi o wcześniej wspominaną kobietę, która nadal jest hospitalizowana i mężczyznę, którego już wypisano.

– Ze względu na to, że jesteśmy ośrodkiem referencyjnym, jeśli chodzi o leczenie hipotermii, to trafiły do nas osoby będące w najcięższym stanie – podkreśla rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Według najnowszych ustaleń Katarzyny Malinowskiej-Olczyk, stan zdrowia kobiety przyjętej z powodu hipotermii się poprawił.

Na Wschodzie bez zmian – wzrasta liczba migrantów przy granicy z Polską

Straż Graniczna potwierdziła za pośrednictwem mediów społecznościowych, że od początku września ponad 7,5 tys. razy próbowano nielegalnie przekroczyć granicę polsko-białoruską. Tylko 30 września doszło do ponad pół tysiąca (dokładnie 529) takich przypadków. Wśród zatrzymanych jest najwięcej Irakijczyków – w sumie 18.

twitterCzytaj też:
Poruszające wystąpienie strażnika: Ja nie mam sumienia tych ludzi wywieźć na granicę i wyrzucić
Czytaj też:
Psycholodzy chcą pomóc uchodźcom. Ważny apel naukowców z kilku ośrodków

 3

Czytaj także