Minister Fedak autorką gafy roku 2009

Minister Fedak autorką gafy roku 2009

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak/Wprost 
Krótkie żołnierskie "sp….j", jakim minister pracy Jolanta Fedak z PSL potraktowała kolegę z rządu i partii, ministra rolnictwa Marka Sawickiego nasi internauci uznali za "Gafę roku 2009". Specjalista ds. marketingu politycznego dr Bartłomiej Biskup uważa jednak, że chociaż wypowiedź ta była pewnym nietaktem, to jednak wulgaryzm w ustach polityka może mu dodać charakteru. – Pod warunkiem jednak, że politycy nie nadużywają tego typu środków i stosują je spontanicznie – podkreśla dr Biskup.
Minister Fedak po feralnej wypowiedzi, zarejestrowanej przez kamery i dyktafony, tłumaczyła, że minister Sawicki zirytował ją brakiem entuzjazmu dla przygotowywanej przez nią reformy. – Pani minister Fedak musiała być bardzo zdenerwowana. W rozmowach ze mną nigdy nie używa takich słów – broni swojej klubowej koleżanki szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. Żelichowski podkreśla, że na co dzień pani minister wyraża się kulturalnie i parlamentarnie.

Pytany o to czy pojedynczy wulgaryzm może zaszkodzić, czy raczej pomóc politykowi dr Biskup tłumaczy, że sytuacja nie jest jednoznaczna. – Generalnie należy wystrzegać się gaf i wulgaryzmów, ale jeśli taka wypowiedź zdarzy się politykowi czy celebrycie nie znaczy to, że jest on automatycznie skompromitowany – tłumaczy specjalista ds. marketingu i jako przykład podaje słynne „sp…j dziadu" wypowiedziane przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego. – Obecnie wypowiedź Kaczyńskiego funkcjonuje w kategoriach żartu, ale w tamtym czasie utrwaliła jego wizerunek jako silnego polityka, który nie da sobie w kaszę dmuchać – podkreśla dr Biskup. – Na pewno wulgaryzmów nie można traktować jako narzędzia marketingu, ale pojedyncza, spontaniczna, okraszona wulgaryzmem wypowiedź, może zadziałać na korzyść polityka świadcząc o tym, że jest „taki jak my”, kierują nim emocje i czasami można wyprowadzić go z równowagi.

Tuż za niefortunną wypowiedzią minister Fedak znalazł się apel Jarosława Kaczyńskiego, który nawoływał do poparcia Platformy Obywatelskiej ("Jeśli poprzecie Platformę Obywatelską pomożecie sobie i Polsce") oraz zachowanie Lecha Kaczyńskiego, który ogłosił żałobę narodową trzy dni po katastrofie w kopalni Wujek-Śląsk, a dzień przed jej rozpoczęciem tańczył z żoną na dożynkach.

Dwa kolejne miejsca z podobną do prezydenta  liczbą głosów przypadły gafom popełnionym przez Nelly Rokitę. Jedna z nich to wypowiedź o premierze ("Donald Tusk puszcza bąki"), a druga to niefrasobliwe stwierdzenie posłanki PiS w sprawie in vitro ("Kłopoty z zajściem w ciążę to nie choroba, ale wynik wcześniej wykonanych aborcji").

Za mniej poważne potknięcie uznali internauci niezgrabną wypowiedź byłej szefowej Kancelarii Prezydenta Elżbiety Jakubiak ("Prezydent nie jest gruby, ale ma okrągłą głowę"), dywagacje Nelli Rokity poszukującej źródeł zachowania na światowych salonach dwóch ostatnich premierów ("Kiedy Donald Tusk jedzie na Zachód to się kłania w pas. Może Jarosław Kaczyński przez ten swój wzrost nie musiał się kłaniać, dlatego stał prosto") i uwagę tej samej posłanki o zachowaniu premiera ("Donald Tusk zachowuje się jak wściekły pies, który gryzie swoich i obcych".

Internauci praktycznie wybaczyli natomiast prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu 20-minutowe spóźnienie na koncert ku czci parlamentarzystów poległych podczas II wojny światowej. W głosowaniu za poważny błąd uznało tę gafę tylko 1,93 proc. osób.