Seryjny prowokator

Seryjny prowokator

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lars von Trier
„Melancholia” to film, którym von Trier chciał się pożegnać z depresją. Wpadł jednak w jeszcze większe tarapaty. „Lars von Trier jest swoim największym wrogiem” – napisał jeden z krytyków po skandalu wywołanym przez Duńczyka na festiwalu w Cannes.
Podobnie jak wcześniejszy o dwa lata „Antychryst" „Melancholia" zrodziła się z depresji, z którą von Trier walczy od dawna. Ale w przeciwieństwie do „Antychrysta” nie szokuje. Nie ma w niej scen samookaleczania, nie ma seksu. Jest za to „piękny film o końcu świata”, jak mówi sam von Trier, zastrzegając jednocześnie z charakterystyczną dla siebie przekorą: „Być może zrobiłem film, który mi się nie spodoba, a zazwyczaj jestem zachwycony wszystkim, co robię”. Film, jak na von Triera, przyjazny dla masowej publiczności. Nakręcony w tradycyjnym stylu, w pięknej scenerii, z hollywoodzkimi gwiazdami (Kirsten Dunst, Kiefer Sutherland i znany z serialu „Czysta krew” Alexander Skarsgard).

Pomysł na film o końcu świata podsunął von Trierowi jego terapeuta. Na jednej z sesji powiedział reżyserowi, że osoby cierpiące na depresję i melancholicy w sytuacjach zagrożenia wykazują większe opanowanie niż „zwyczajni, szczęśliwi" ludzie, którzy zwykle reagują paniką. Von Trier doszedł do wniosku, że to wspaniały temat na film. A czy można sobie wyobrazić bardziej ekstremalne zagrożenie niż koniec świata? Tak narodził się scenariusz o dwóch siostrach i ich skrajnie różnych reakcjach na wieść, że Ziemi zagraża kolizja z inną planetą – tytułową Melancholią. Młodsza z sióstr, Justine, cierpi na skrajną depresję, ale w obliczu zagłady odzyskuje wreszcie spokój ducha. Justine ma w sobie wiele z samego von Triera. „Bardzo mnie przypomina – mówi reżyser. – Wymyślając tę rolę, wykorzystałem wiele z moich własnych doświadczeń i przeżyć".

Depresja niemal go zniszczyła. Był okres, gdy myślał, że już nigdy nie zrobi żadnego filmu, bo taki wysiłek wydawał mu się ponad siły. Kiedy w końcu przełamał niemoc i nakręcił film, „Antychrysta", zszokował nawet swoich najbardziej oddanych wielbicieli. Dziecko wypadające z okna, kiedy jego rodzice uprawiają seks, miażdżenie męskich genitaliów, samookaleczanie za pomocą nożyczek. Sam von Trier był wtedy w okropnej formie. Wyglądał jak zombi. „Melancholia" to film, którym von Trier chciał się pożegnać z depresją. Wpadł jednak w jeszcze większe tarapaty. „Lars von Trier jest swoim największym wrogiem” – napisał jeden z internetowych blogów.

O Larsie von Trierze, człowieku, który zaszokował Cannes stwierdzeniem iż "odkrył w sobie nazistę" i że "rozumie Hitlera" - przeczytacie w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

+
 0

Czytaj także