Przed 10 etapem Hołowczyc narzekał tylko na przegrzewające się auto. 11 stycznia na 48 kilometrze odcinka specjalnego zatrzymała go na blisko godzinę awaria układu kierowniczego. Próbował mu pomóc kolega z teamu X-raid Portugalczyk Ricardo Leal dos Santos. Po chwili ruszył jednak dalej, a olsztynianin i jego belgijski pilot Jean-Marc Fortin naprawiali usterkę. Potem na trasie musieli wyprzedzać kierowców, którzy minęli ich, gdy walczyli z awarią.
Na 150 kilometrze przed metą załoga Orlen Teamu zakopała się w piachu. Przejeżdżający pojazd innej ekipy próbował im pomóc, ale w kulminacyjnym momencie zerwała się lina holownicza i Mini wpadło w piaszczysty dół. Przy próbie holowania uszkodzona została dodatkowo chłodnica. Od tego momentu załoga czekała na ciężarówkę T4. Mechanicy rozpoczęli naprawę auta, gdyż holowanie przez piaski na długiej trasie, groziło jeszcze większymi uszkodzeniami. W końcu Hołowczyc i Fortin dotarli do mety. 10 etap Rajdu Dakar wygrał Hiszpan Nani Roma, który uzyskał czas 3 godziny 59 minut i 37 sekund. Za nim, ze stratą 21 sekund, odcinek ukończył Francuz Stephane Peterhansel (obaj Mini), który umocnił się na pozycji lidera w klasyfikacji generalnej.
W rywalizacji motocyklistów niespodziewanie triumfował Hiszpan Joan Barreda Bort. 28-latek z Castellon, który przed rokiem jako debiutant odpadł już drugiego dnia rajdu, teraz pokonał liderów - Hiszpana Marca Comę o minutę i 32 sekundy oraz Francuza Cyrila Despresa o 3 minuty i 39 sekund. Kapitan Orlen Teamu Jacek Czachor został sklasyfikowany na 20 pozycji, a Marek Dąbrowski był 52. W klasyfikacji generalnej Czachor utrzymał się na 15 pozycji, Dąbrowski jest 36.
PAP, arb
