"Wprost" nr 9: Grzegorz, człowiek z pieczary

"Wprost" nr 9: Grzegorz, człowiek z pieczary

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
W Platformie kiedyś mówiło się﹐ Ze Grzegorz Schetyna zawsze będzie tym mniejszym﹐ grubszym i brzydszym﹒ Ostatnio jednak jakby wyładniał: nabrał ogłady, urósł w sondażach. I właśnie dlatego nie może wejść do rządu.
Kancelaria premiera. Jan Krzysztof Bielecki zaczepia Donalda Tuska, który właśnie ogłosił, że zamierza się umówić z Grzegorzem Schetyną. –  Słyszałem, że spotykasz się z Grześkiem. Dobrze, dobrze, przydałby się teraz – mówi. Tusk nie odpowiada nawet słowem. W mediach od  kilkudziesięciu godzin trwa festiwal materiałów o kłopotach rządu: „Kolejna wpadka Joanny Muchy", „Dlaczego ministrem sportu nie został Grzegorz Schetyna?", „Czy Schetyna uratuje rząd?".

Tusk nie wytrzymuje, postanawia odwołać kolację z byłym marszałkiem Sejmu. I  zaprasza go na spotkanie w późniejszym terminie, razem ze wszystkimi wiceprzewodniczącymi Platformy. Schetyna dowiaduje się o tym od  dziennikarzy.

– Im bardziej ktoś wpycha Donaldowi Schetynę w brzuch, tym bardziej on się usztywnia i nie chce go brać – tłumaczy zachowanie premiera jeden z jego współpracowników.

– Dlaczego? – dopytuję.

– Te  wszystkie materiały w telewizji i gazetach,, to całe gadanie, robienie z  Grześka zbawcy, boli Donalda. On odbiera to jako krytykę jego posunięć. A że sam przed sobą nie umie przyznać, że stracił kontrolę nad sytuacją, to nie weźmie Schetyny do rządu. Nie tylko teraz, moim zdaniem on nie weźmie go też ani za miesiąc, ani za rok, bo to by oznaczało przyznanie się do błędu.

O Grzegorzu Schetynie czytajcie w najnowszym "Wprost"