Lord Voldemort wyreżyserował Szekspira

Lord Voldemort wyreżyserował Szekspira

Jako Amon Goeth w „Liście Schindlera” Spielberga gimnastykował się na balkonie, strzelając do więźniów obozu koncentracyjnego, pod postacią Lorda Voldemorta straszył dzieci w „Harrym Potterze”. Dwukrotnie nominowany do Oscara i trzykrotnie do Złotego globu aktor, wraca na ekran w swoim debiucie reżyserskim – świetnej, współczesnej adaptacji szekspirowskiego „Koriolana”.
Fiennes zawsze był wierny dramatom Szekspira. - Kiedy byłem małym chłopcem matka opowiadała mi je zamiast bajek  – mówi „Wprost" artysta. - Chciałem zostać aktorem, żeby zagrać Makbeta.  Dzisiaj mam w dorobku role wielu szekspirowskich bohaterów, czeka jeszcze na mnie król Lear. A dlaczego na swój reżyserski debiut wybrałem „Koriolana"? Pierwszym filmem, jaki widziałem w życiu był „Henryk V" Laurence’a Oliviera, więc od dziecka wydawało mi się naturalne, że aktorzy ekranizują Szekspira.

Akcję opowiadającego o meandrach polityki „Koriolana"  Fiennes przeniósł na współczesne Bałkany. Tłem starć Rzymian i Wolsków są w filmie ulice Belgradu z odrapanymi blokami z wielkiej płyty. Bohaterowie jeżdżą samochodami, biegają z karabinami w rękach. Żołnierze wdzierają się do mieszkań przerażonych cywilów, strzelają do niewinnych ludzi, którzy przypadkowo znaleźli się na linii frontu, wracając do domów lub odbierając  dzieci ze szkoły.

Jednak „Koriolan"  nie jest tylko refleksją nad dylematami władzy. To również opowieść o dramatach ludzi. Są tu wyraźnie zarysowane postacie, a każdy z aktorów tworzy kreację. Obok wspaniałej Vanessy Redgrave, wrażenie robi Jessica Chastain, która rysuje na ekranie portret żony żołnierza - oddanej kobiety zdającej sobie sprawę, że rodzina zawsze będzie  w życiu jej męża na drugim planie. Sam Fiennes znakomicie zagrał Koriolana - złamanego, zranionego, niejednoznacznego. Zagubionego tyrana.

Brytyjski aktor i reżyser, choć flirtuje z Hollywood, nie daje się pożreć machinie show biznesu. Jak mówi: - Zbyt dużo mam w sobie dyscypliny i szacunku do pracy. Za bardzo ciekawi mnie świat.

Więcej o Ralphie Fiennesie i jego „Koriolanie" w tygodniku „Wprost".

Krzysztof Kwiatkowski

Czytaj także

 0