Teraz dziewczyny

Teraz dziewczyny

Dodano:   /  Zmieniono: 
Monika Brodka, fot. Michal Piesciuk / Newspix.pl / Źródło: Newspix.pl
Łączą je wiek, determinacja, talent. Robią swoje, nie oglądając się na wielkie wytwórnie. I wygrywają. Polską muzyką pop rządzi nowe pokolenie wokalistek.
Takiego wysypu młodych artystek nie mieliśmy od początku lat 90. Na muzycznej scenie debiutowały wtedy Katarzyna Nosowska, Edyta Bartosiewicz, Anita Lipnicka. Przez lata to właśnie one nadawały ton polskiej muzyce popularnej. Dziś następuje zmiana warty, a osiągnięcia debiutantek dowodzą, że doczekaliśmy się pokolenia co najmniej równie utalentowanego co poprzednie. – Analogie są rzeczywiście wyraźne – przyznaje Kari Amirian, autorka entuzjastycznie przyjętego debiutu „Daddy Says I’m Special”.

– Z lat 90. wspaniale weszła w drugą dekadę Kasia Nosowska, która została królową matką pokolenia eksperymentatorów. Teraz wspaniale jest obserwować, jak pojawia się w Polsce oryginalne songwriterskie myślenie, dalekie od rzemieślniczej jazzowo- funkowej szkoły katowickiej. Jesteśmy blisko tego, co jest aktualne na świecie. Oryginalność i nowoczesność wcale nie odbijają się negatywnie na popularności młodych artystek. Julia Marcell zakończyła właśnie imponującą trasę koncertową, po brzegi wypełniając najpopularniejsze i największe kluby, choćby warszawską Stodołę.

Ubiegłoroczna płyta „June” przyniosła jej zarówno Fryderyka, jak i Paszport Polityki. Iza Lach, która jeszcze do niedawna cieszyła się głównie zainteresowaniem niezależnych portali muzycznych, w tym roku zdobyła nominację do nagrody MTV EMA 2012. Wygrać się nie udało. Pokonała ją… Monika Brodka.

Garaż i angaż

W historiach tych kilku wokalistek skupiają się wszystkie odcienie polskiej branży muzycznej. Najbardziej znany jest przypadek Brodki – laureatki „Idola”, która zamiast podkreślać swoje gwiazdorstwo, przez kilka lat skupiła się po prostu na pracy. Iza pracowała na status ambitnej artystki, świetnie rozpoznającej i wykorzystującej współczesne trendy.

Nie mniej ciekawą drogę przebyła Mela Koteluk – tegoroczna debiutantka, autorka albumu „Spadochron”. Pomagała jej Elżbieta Zapendowska, ale cała historia rozgrywała się z dala od świata mediów. – W wieku 15 ‰Šlat pojechałam na warsztaty muzyczne do Nowogardu – wspomina wokalistka. – Właśnie tam poznałam Elę Zapendowską i Andrzeja Głowackiego, którzy bardzo chcieli się mną zaopiekować i dać mi możliwość rozwoju. Byłam nieletnia, a ponadto dzieliła nas spora odległość, jednak oni tak wszystko zorganizowali, że po pół roku przeprowadziłam się do Warszawy.

Tu nauczyła się analizować teksty, interpretować je oraz w taki sposób operować głosem, by śpiewając, nie tracić go za szybko. Ciężko pracowała w chórkach Gaby Kulki. Mimo to gdy w ubiegłym roku usłyszała swój utwór w radiu, była mocno zaskoczona. – Akurat prowadziłam samochód, więc musiałam zjechać do zatoczki i się zatrzymać – opowiada. – Byłam bliska stanu przedzawałowego.

Pokora łączy wszystkie liczące się polskie debiutantki. Różnią je zaś doświadczenia i fundamenty, na których budują swoje kariery. – Studiowałam na wydziale dyrygentury chóralnej, edukacji muzycznej, muzyki kościelnej, rytmiki i tańca – nazwa równie długa jak cała moja muzyczna edukacja – żartuje Amirian. – Wykształcenie daje mi poczucie wolności i niezależności. Pomaga w pracy w studiu, w byciu liderem mojego zespołu. Jednocześnie artystka przyznaje, że narzędziami akademickimi posługuje się z umiarem. Woli działać zgodnie z intuicją.

Epizod ze śpiewem operowym ma za sobą Ola Bilińska z folkowego Babadag, ale sama bagatelizuje ten wpływ i przedstawia alternatywną historię dobrej edukacji muzycznej. – Najpierw śpiewasz przy nagraniach Beatlesów, później przychodzi etap nastoletni, więc krzyczysz z Iggym Popem, dalej są chórki dla Thoma Yorke’a, a potem nagle zaczyna się ten etap, kiedy myślisz o własnym zespole – opowiada. I przyznaje, że choć jej garażowa historia ma wiele punktów zwrotnych, dopiero Babadag okazał się dokładnie tym, czego szukała. O ich pierwszej płycie, wydanej niedawno, będzie jeszcze głośno.

Cały materiał można przeczytać w noworocznym numerze tygodnika "Wprost" dostępnym w formie e-wydania.

Najnowsze wydanie tygodnika dostępne jest dostępne również na Facebooku.
 0

Czytaj także