Zdrojewski: dyskusja o "Pokłosiu" była świetna

Zdrojewski: dyskusja o "Pokłosiu" była świetna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bogdan Zdrojewski (fot. Teodor Klepczyński/newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Antoni Krauze o środki na film o Smoleńsku powinien wystąpić do PISF, telewizja Wildsteina może fałszować przestrzeń publiczną, a dyskusja o "Pokłosiu" była świetna. Z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego, Bogdanem Zdrojewskim rozmawia Piotr Najsztub.
Piotr Najsztub: Pan ucieka od polityki. Ale nie ma tak dobrze, polityka, rozglądając się, co by tu jeszcze zeżreć, zobaczyła kulturę. Zaczyna od filmów. Podobały się panu te spory polityczne i nowe polskie filmy?

Bogdan Zdrojewski: Akurat to mi się podoba. Debata o filmie, o tym, jaką rolę powinien odgrywać, jaki jest, jest pożyteczna. Uważam też, że ramy tej debaty pod koniec ubiegłego roku i na początku tego nie zostały przekroczone, jeżeli chodzi o smak, jeżeli chodzi o jej jakość.

A dyskusja o filmie "Pokłosie” – czy arcypolski, czy antypolski?


Świetna dyskusja.

Jednak zdążył pan już chlapnąć, że "na film o Smoleńsku jest jeszcze za wcześnie”.

Powiedziałem przede wszystkim, że w mojej wyobraźni oczywiście mieści się takie zadanie artystyczne, ale znam nastroje i podziały w opinii publicznej, więc podtrzymuję, że zrobienie dobrego filmu o tragedii smoleńskiej – w tej chwili – jest bardzo trudne, jeżeli nie niewykonalne. I druga rzecz, że takie filmy z ambicjami artystycznymi powinno się realizować, nabierając do tego tragicznego zdarzenia dystansu, a tego dystansu dziś nie ma. Natomiast uważam, że Antoni Krauze ma prawo zrobić film, jaki chce, i że prawa artystów akurat minister kultury w tej materii musi chronić.

Ale czy nie powinien go wspomóc finansowo PISF?

PISF wspomaga te projekty, które przede wszystkim są składane do PISF. Jeżeli chodzi o film Antoniego Krauzego, scenariusz filmu, który może być przedmiotem oceny Instytutu, nie został złożony.

Bo to jest pytanie o to, czy dopuszcza pan sytuację, że z pieniędzy Instytutu finansowany jest film autorów, którzy mają głęboką, wewnętrzną niezgodę na aktualnie rządzących i dają temu wyraz w tym filmie?

 Dopuszczam.

Czyli Krauze powinien złożyć wniosek do PISF?

Jeżeli chce uzyskać środki finansowe i ma dobry scenariusz, powinien złożyć wniosek do PISF.

A jak się panu podoba pomysł nowej telewizji, którą ja nazywam TV Smoleńsk, bo ma symbolicznie ruszyć 10 kwietnia, w rocznicę katastrofy, choć jej twórcy uparcie nazywają ją TV Republika?

Nie mam na wstępie tego projektu negatywnej opinii o samym zamiarze. Uważam też, że z różnych powodów, też trochę na własne życzenie, prawica została w Polsce zepchnięta pod ścianę i próbuje spod tej ściany wyjść. Myślę tu zarówno o środowiskach intelektualnych, jak i dziennikarskich.

Kiedy została zepchnięta?

W ostatnich latach. Ale i na własne życzenie, bo to uskrajnianie się i przesuwanie na prawo jest też oddawaniem pola na scenie politycznej, w aktywności obywatelskiej coraz szerszemu centrum. Zrobiła to też lewa strona. Spór Napieralskiego z Olejniczakiem spowodował wytworzenie się luki, w którą mógł wejść Janusz Palikot.

Jak nas zmieni, jako społeczeństwo, istnienie prawicowej telewizji?

Pana? Nie zmieni. A telewizja naprawdę dobrze zrobiona może skrystalizować poglądy i zbudować taką wrażliwość, która będzie także Polsce służyć. Ale może pójść też w drugą stronę, fałszowania przestrzeni publicznej...

Całą rozmowę z ministrem Bogdanem Zdrojewskim można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika "Wprost", który jest już  dostępny w formie e-wydania.

Najnowszy numer "Wprost" jest też dostępny na Facebooku.


 0

Czytaj także