Cannes 2013: Wybitny film Farhadiego

Cannes 2013: Wybitny film Farhadiego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bérénice Bejo jako Marie w "Przeszłości" (fot. mat. dystrybutora)
Cichy, kameralny film przyćmił canneński glamour i rzekome sensacje. "Przeszłość" Asghara Farhadiego jest najważniejszym tytułem pierwszych dni imprezy.
Portale piszą o mężczyźnie z bronią zatrzymanym na Croisette i o kradzieży biżuterii za milion dolarów w jednym z luksusowych hoteli. Prasa kolorowa przedrukowuje zdjęcia gwiazd, których w tym roku nie brakuje.

W jury pod przewodnictwem Stevena Spielberga są m.in. Nicole Kidman i Christoph Waltz. "Wielki Gatsby" ściągnął na Lazurowe Wybrzeże Leonardo DiCaprio, Bradleya Coopera, Carey Mulligan, "The Bling Ring" – Emmę Watson i Paris Hilton, której dom zagrał w filmie. Ale na pokaz żadnego z tych tytułów nie było tak trudno się dostać jak na "Przeszłość" Asghara Farhadiego. Kolejka przed canneńskim Grand Theatre Lumiere zaczęła ustawiać się o 7.30, na godzinę przed porannym seansem prasowym.

Farhadi to jedno z najważniejszych nazwisk współczesnego kina. Reżyser, który opowiada o świecie w sposób kameralny i wyciszony. We "Wszystko o Eli" portretował grupę osób w domku letniskowym. Akcja nagrodzonego Złotym Niedźwiedziem w Berlinie "Rozstania" rozgrywała się w kilku pomieszczeniach, między czworgiem ludzi. Teraz Farhadi prezentuje swój kolejny film, równie kameralny.

Bohater "Przeszłosci", Irańczyk, wraca do Francji, aby po czterech latach separacji zakończyć sprawę rozwodową z żoną. Kobieta jest z innym mężczyzną, mają wziąć ślub. Ale każdy niesie tu swój bagaż doświadczeń. Farhadi po mistrzowsku śledzi urwane w pół zdania i zawieszone spojrzenia. Pokazuje, jak trudno zapomnieć o przeszłości, jak wracają dawne zadry i niespełnienia. Obserwując relacje kobiety, dwóch mężczyzn i ich dzieci odtwarza cały układ wzajemnych zawodów, oczekiwań, nadziei. Straconych uczuć, które wciąż nie pozwalają o sobie zapomnieć. I zazdrości.

Bohaterowie Farhadiego noszą w sobie blizny. Ale też nieświadomie zadają rany. Chcą "załatwić sprawę kulturalnie", próbują wyjść z twarzą, uszanować emocje innych. Jednak w relacjach międzyludzkich nic nie jest oczywiste.

- Nigdy nie piszę linearnych historii – mówił w Cannes reżyser. - Tym razem zacząłem od obrazu mężczyzny, który po długiej nieobecności wraca do dawnego domu. Co się w tym czasie zdarzyło? Dlaczego wyjechał? Co się wydarzy, kiedy znów stanie w drzwiach? W mojej głowie rodziły się kolejne pytania.

Fabuła "Przeszłości" z minuty na minutę staje się coraz bardziej skomplikowana, wkraczają w nią kolejni ludzie. Każda decyzja przynosi dylematy moralne. Rodzą się pytania o odpowiedzialność za drugą osobą, egoizm, ale i wierność sobie, własnym zasadom.

Świetne kreacje tworzą aktorzy – Ali Mosaffa i znana z oscarowego "Artysty" Berenice Bejo. Oglądając "Przeszłość" myślałem o arcydziełach ostatnich lat: "Kolejnym roku" Mike'a Leigh, "Miłości" Michaela Hanekego. Twórcy tych filmów potrafią obserwować uczucia, które zamyka w czterech ścianach domów, czasem nawet ukrywa przed samym sobą. W zgiełku dzisiejszego świata to skromne intymne kino staje się bardzo ważne. A Asghar Farhadi jak mało kto potrafi obserwować codzienne sytuacje i odnajdywać w nich wielkie dramaty. Jego "Przeszłość" jest filmem wybitnym.

Kolejne korespondencje z Cannes będą ukazywać się na wprost.pl. A w najnowszym numerze tygodnika "Wprost" tekst o filmie "Wielki Gatsby", który otworzył festiwal i w piątek wszedł na polskie ekrany.

Najnowszy "Wprost" od niedzielnego wieczora będzie dostępny w formie e-wydania .

"Wprost" będzie także
dostępny na Facebooku .
 0

Czytaj także