Mąż Natalii Siwiec. Bajerant i pozer czy kochający małżonek?

Mąż Natalii Siwiec. Bajerant i pozer czy kochający małżonek?

Dodano:   /  Zmieniono: 19
Mariusz Raduszewski i Natalia Siwiec (Zdjęcie ilustracyjne z tygodnika "Wprost")
Bogaty mąż, który wyda każde pieniądze na swoją ukochaną? A może zwykły picer z niby show-biznesu, wożący się niby-własnymi limuzynami? Kim tak naprawdę jest Mariusz Raduszewski, ukochany Natalii Siwiec – najjaśniejszej gwiazdy serwisów plotkarskich?
Odbierając telefon, Raduszewski przedstawia się jako menadżer Natalii Siwiec. Czym tak naprawdę się zajmuje? W Polsce nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej. W wywiadach powtarza ogólnikowo, że robi interesy w Europie. Jego znajomi z dawnych czasów, kiedy Raduszewski grał jeszcze zawodowo w piłkę nożną, tak samo kończą swoje wypowiedzi. – Po tym jak od nas odszedł nie wiem co się z nim działo. Podobno wyjechał gdzieś na Zachód w poszukiwaniu pracy, chyba do Niemiec – urywa pytanie o dalsze losy Raduszewskiego każdy rozmówca.  

- Jak stać go na takie życie? Nie mam pojęcia. Na pewno nie ma tych pieniędzy z kopania piłki po boisku – odpowiada Tomasz Iwan, obecny dyrektor ds. organizacyjnych piłkarskiej reprezentacji Polski. W mediach krążą opowieści, że sporo zarobił, prowadząc w Ameryce Południowej firmę kosmetyczną. Jak było naprawdę?

Kilka lat temu postanawia wyjechać do Brazylii. Tam zostaje współudziałowcem brazylijskiej spółki, która świadczy usługi dla FM Group, firmy marketingu sieciowego, specjalizującej się w dystrybucji produktów kosmetycznych. Towarów nie kupuje się w sklepie, ale nabywa bezpośrednio od dystrybutorów, którzy zarabiają na marży ze sprzedaży. Jeśli zdecydują się na budowanie sieci dystrybucji otrzymują również prowizje od obrotów w swojej grupie sprzedażowej. 

Umowa między wrocławską firmą a Raduszewskim działała na zasadzie franczyzy. - Firma między innymi udostępnia franczyzobiorcy swój know-how oraz sprzedaje produkty. Nasze umowy franczyzowe nie przewidują pokrywania przez nas kosztów uruchomienia nowej placówki. Nie możemy udzielić informacji, jakiego rzędu środki zostały zainwestowane przez franczyzobiorcę w uruchomienie brazylijskiego oddziału – odpowiada Magdalena Czajkowska z FM Group. O Raduszewskim wolałaby nie słyszeć. Nie chce, żeby jej firma występowała w jednym artykule z celebrytą. - Pan Raduszewski nie był ani nie jest prezesem oddziału FM GROUP World w Brazylii – zaprzecza kategorycznie.

Z oficjalnego dokumentu o polskich inwestycjach w Brazylii Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że do 2010 r. Mariusz Raduszewski razem z Natalią Siwiec zainwestowali w budowę oddziału prawie 200 tys. dolarów. To właśnie w kraju kawy dojrzewał ich romans. Pracowali razem. Nie rozstawali się na krok. Siwiec próbowała tam nawet robić karierę w modelingu, ale dołowały ją konkurentki po operacjach plastycznych. Sama więc zdecydowała się oddać swoje piersi pod skalpel brazylijskiego chirurga plastycznego. Mąż za to powiększał swój biznes.

- Udziałowcem przestał być w lutym 2012 i od tego czasu nie ma żadnych relacji biznesowych między nim a firmą FM GROUP World. Jako firma nie mamy też żadnego prawa do wypowiadania się na temat prywatnego dochodu byłego udziałowca spółki, będącej zupełnie niezależnym od FM GROUP World podmiotem – mówi Czajkowska. Ekspertom z branży trudno jednak uwierzyć w to, że mąż Siwiec mógł w Brazylii zbić wielomilionowy majątek, z którego żyje w luksusie do dziś. Mając pod sobą nawet kilka tysięcy konsultantów jego miesięcznie dochody mogły sięgnąć najwyżej kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Para lubi jednak wcielać się w role bogaczy.

Kilka miesięcy temu w podwarszawskim Józefosławiu Raduszewski wynajął Siwiec wille za 25 tys. zł miesięcznie plus 5 tys. zł rachunków. To tam kręcono show dla stacji muzycznej Viva z udziałem celebryckiej pary. Zdaniem Marzeny Rudnickiej, eksperta od rynku nieruchomości willa za 25 tys. miesięcznie w podwarszawskim Józefosławiu to maksimum ekstrawagancji. – Tam można wynająć naprawdę ładny dom za średnio 7 tys. miesięcznie. Stawka cztery razy wyższa to już ogromny luksus i aż trudno uwierzyć, że ktoś wydał tam tyle za wynajem – dodaje Rudnicka. 

Siwiec lubi chwalić się w mediach, ile miesięcznie wydaje na ubrania. Jej rekord to jak na razie 90 tys. zł. W zwykłe miesiące ta kwota jest średnio dwa razy mniejsza. Z kolei jej mąż praktycznie co miesiąc jest widywany w innym samochodzie. Niektóre wynajmuje. Tak jak słynny biały rolls-royce phantom, którym para przyjechała na bluźnierczy pokaz mody Macieja Zienia w warszawskim kościele św. Augustyna. Stawka za taki luksus? 5 tys. zł za kilka godzin przejażdżki z szoferem.

- To są jakieś bzdury. Z czego ona ma mieć te pieniądze? To wszystko jest sztucznie natapirowane – oburza się stylista Tomasz Jacyków. – Kobieta, która rzeczywiście wydaje tyle pieniędzy na ubrania w każdy miesiąc nawet tego nie zauważa, a już na pewno nie chwali się tym otwarcie w mediach. Kwoty, które podaje są wzięte z kosmosu – dodaje.

W ięcej w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" jest dostępny w formie e-wydania .  
Najnowszy "Wprost" jest także dostępny na Facebooku .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchani a .
+
 19

Czytaj także