Staną wiatraki, ruszą kopalnie? „Polska przetrzyma kryzys węglowy, jeżeli górnicy zgodzą się na cięcie kosztów”

Staną wiatraki, ruszą kopalnie? „Polska przetrzyma kryzys węglowy, jeżeli górnicy zgodzą się na cięcie kosztów”

Dodano:   /  Zmieniono: 30
wiatrak, wiatraki (fot. GKor/fotolia.pl)
Spadek cen węgla już się kończy. Jeżeli górnicy zgodzą się na cięcie kosztów, to Polska przetrzyma kryzys węglowy – mówi „Wprost” Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Cezary Bielakowski, Grzegorz Sadowski: Plan wicepremiera Morawieckiego mówi, że gospodarka ma być niskoemisyjna. Nie pada w nim nic o węglu. Pan natomiast ciągle mówi o tym węglu. Mamy konflikt w rządzie?

Krzysztof Tchórzewski: Nie ma żadnego sporu czy konfliktu. Skoro to plan rozwoju, to oznacza, że w przyszłości będziemy potrzebowali więcej energii, a nie mniej. Problemem jest natomiast przestawienie energetyki na inne źródła zasilania. Mamy dziś na świecie kilka bardzo drogich energetycznych „gadżetów”, które stosuje się w niektórych bogatych krajach Zachodu. Nie stanowią one jednak dodatkowego źródła energii. Bo co z tego, że mamy zainstalowanych 5 tys. MW z elektrowni wiatrowych, skoro do sieci trafiło dziś jedynie 500 MW, bo dzień był bezwietrzny. W tym samym czasie włączamy elektrownie węglowe, a jak zacznie wiać, to je wyłączamy. I tak kilka razy w tygodniu. Każdy, kto kiedyś palił w piecu, wie, że dymi on najwięcej w momencie rozpalania. Tak samo w energetyce. Kiedy elektrownia startuje kilka razy dziennie, by uzupełnić wiatraki, to emituje więcej zanieczyszczeń, niż gdyby pracowała całą dobę.

No tak, ale jest jeszcze cała machina regulacyjna Unii Europejskiej. By emitować dwutlenek węgla, trzeba za to płacić. W UE mówi się, że koszty wyemitowania CO 2 w 2020 r. będą wynosiły 100 euro za tonę. Czyli będą kilkadziesiąt razy droższe.

To nie jest przesądzone. Tam też są ludzie, z którymi można rozmawiać, i oni rozumieją, jak ważna jest w Polsce energetyka węglowa i jak ważne jest, by ją zbilansować, po to by stała się rentowna.

Ma pan na to czas do końca 2017 r. Wtedy polskie kopalnie mają wyjść na zero.

Mamy półtora roku, jeśli Polska Grupa Górnicza wystartuje 1 maja.

Ten plan jest w ogóle realny? Do tej pory nikomu się nie udało.

Górnicy czują się dziś oszukani. Mówią, że nie chcą odpraw, chcą pracy. Statystycznie jest tak, że jest miasto, kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców i kopalnia: jedyna żywicielka. Ludzie pracują w kopalni i żyją z usług wokół niej. To są ludzie honorowi. W rozmowie ze mną jeden z górników stwierdził, że nie ma obecnie innego wariantu dla kopalń, jeśli chodzi o miejsca pracy na Śląsku. Dlatego woli z kilofem w ręku zginąć, niż dożywotnio być bezrobotnym.

Tak panu górnicy mówili?

W luźnych rozmowach tak. To jest rzeczywistość górnika czterdziestokilkuletniego, który mówi: ja chcę pracy. Problem w tym, że tam nie ma innej pracy. On nie chce odprawy, bo widział, co się dzieje z ludźmi, którzy je pobrali. Taka jest ta brutalna prawda.

No to tym bardziej powinniście się ich bać. No bo jak przyjadą na Warszawę…

To są ludzie dialogu. Chcą, żeby ich poważnie traktować. W programie Polskiej Grupy Górniczej nie zakładamy zwolnień. Proponujemy, by ci, którzy mają już uprawnienia emerytalne lub mają do czterech lat do emerytury, mogli przejść na urlopy górnicze lub na emeryturę. W Spółce Restrukturyzacji Kopalń mogą funkcjonować części zakładu górniczego z założeniem, że wygaśnięcie ich pracy nastąpi do 2018 r. W takiej sytuacji może mieć miejsce pomoc publiczna akceptowana przez Unię Europejską. Czyli wprowadzamy w nieszkodliwy dla społeczności śląskiej sposób na obniżenie zatrudnienia. Warunek drugi jest taki, że część, która zostaje, ma być rentowna. Problemem jest, że górnicy nie wierzą w żadne wyliczenia. Nie akceptują planów przygotowanych przez kogoś z zewnątrz, nawet przez firmę z największą światową renomą. Zgodziłem się zatem na tzw. audyty społeczne. Mają one sprawdzić, jak wyglądają finanse, gdzie są możliwości znalezienia rezerw. Ich przewodniczącymi są posłowie i senatorowie-górnicy. W Kompanii Węglowej jest senator Adam Gawęda, w JSW poseł Grzegorz Matusiak i senator Wojciech Piecha w KHW. Do tych zespołów mógł przystąpić każdy ekspert górniczy lub finansowy. W niektórych zespołach są też przedstawiciele związków zawodowych. Pierwsze wyniki już zaprezentowaliśmy.

Cały wywiad z ministrem  ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost”, który  trafi do kiosków we wtorek, 29 marca 2016 r. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStore i GooglePlay .

 30
  • commuter   IP
    Australijczycy budują nową kopalnię pod Lublinem. Ma być ponad dwukrotnie wydajniejsza niż niedawno znacjonalizowana Bogdanka, rzucona na żer układowi śląskiemu. Tam, u Australiczyków mogą znaleźć pracę górnicy z Górnego Śląska. Trzeba tylko zmienić miejsce zamieszkania. W wielu krajach taka translokacja to rzecz normalna.
    • go9sc2323   IP
      A ja się pytam zwolenników PO dlaczego tamten rząd wiedząc jaki kryzys światowy w górnictwie nic nie robił by zmienić ten fakt?Otóż można było pomału zwalniać górników tworząc inne "przyziemne zawody" dla zwalnianych.Np. w sferze usług dla ludności,zamiast wydawać miliardów na lewe umowy na pseudoautostrady dogadać się z zachodem,by tworzyć nowe zakłady produkcyjne czy usługowe? Zmarnowano łącznie 26 lat i zaorano Polskę. A jak PIS dwoi i się troi by z tego wyjść to pseudo fachowcy wylewają na nich pomyje,choć SAMI NIC W ŻYCIU POŻYTECZNEGO NIE ZROBILI DLA POLSKI I POLAKÓW.NIECH ŻYJE ŻYDO-KOMUNA.Więc każdy,kto krytykuje ten rząd to antypolak!!!
      • nunulek   IP
        Żeby było jasne.Pracuję w firmie produkującej wieże do elektrowni wiatrowych .
        • nunulek   IP
          Pradziad kopał,dziadek kopał , ojciec kopał, on kopie,syn kopie, wnuk będzie kopał,prawnuk też ma kopać ! To i ja mam ochotę kogoś kopnąć w doopę !
          • nunulek   IP
            Albo będą normalnie pracować (12 miesięcy ma rok i 12 wypłat ), albo pod familoki na ławki gołębie karmić !

            Czytaj także