Wróblewski: Zbudujmy drugą Panamę

Wróblewski: Zbudujmy drugą Panamę

Dodano:   /  Zmieniono: 25
Tomasz Wróblewski
Papiery panamskie pobudziły wyobraźnię wszystkich przekonanych, że światem rządzą spiski, ukryte fortuny, do cna przeżarte korupcją elity. Niech będzie. Pytanie raczej, jak to się dzieje, że kolejne wycieki z banków i odzyskane fortuny nie przekładają się na stan gospodarki.

Przeciwnie, im dzielniej poczynają sobie śledczy i dziennikarze, tym słabiej rozwija się gospodarka. Na pewno gorzej niż w czasach, kiedy mało kto zawracał sobie głowę fortunami chomikowanymi w dziwnych krajach. Ba, w czasach, kiedy powstawały pierwsze zamorskie raje podatkowe, światowa gospodarka aż furczała. Było to u zarania wojny wietnamskiej. Waszyngton widząc, że komunistyczni dyktatorzy uciekają z USA w obawie przed konfiskatą nagrabionych funduszy, stworzył specjalne przepisy zwalniające rodzime banki za granicą z obowiązku rejestrowania pieniędzy dziwnego pochodzenia. Do dziś w stolicy Wysp Kajmańskich w Georgetown najwyższe budynki należą do czołówki największych banków Ameryki, Niemiec i Japonii, które piorą pieniądze gangsterów, mafii, oligarchów. Pieniądze za ich pośrednictwem wracały na kontynent i biznes się kręcił jak zawsze, albo i lepiej.

Problem pojawił się w chwili, kiedy na świecie zaczęło ubywać rozbójników, a przybywało podatków. Klientami rajów podatkowych stawały się wielkie korporacje, prezesi banków, znani aktorzy, a z czasem dentyści i nawet profesorowie uznanych uczelni. Od 2007 r. banki więcej transferują potencjalnie czystych pieniędzy do brudnych rajów niż brudnych pieniędzy do czystych gospodarek Ameryki czy Europy. Charakterystyczne, że w pierwszej rundzie rewelacji z Panamy poznaliśmy nazwiska niezostawiające złudzeń co do korupcyjnej natury ich działalności. Ma to być dowód, że wszystkie kolejne, które zostaną ujawnione, również pochodzą z przestępstwa. Choć to nie musi być prawda. Sądzę, że zobaczymy nazwiska mniej lub bardziej znanych ludzi, którzy uciekali z uczciwie zarobionymi pieniędzmi pod opiekę nieuczciwych banków. Jednym słowem tradycyjne siedziby piratów, jak Kajmany czy Panama, stały się oazą bezpieczeństwa, schronieniem przed rozbójniczymi urzędami skarbowymi.

To tylko pozorny przypadek, że na czasy świetności rajów podatkowych przypada też rozkwit zachodnich szygospodarek. Nie zawdzięczały tego oczywiście zastrzykowi pieniędzy gangsterów, przemytników, rosyjskich oligarchów, prezydentów miast czy właścicieli stacji telewizyjnych, ale pieniądzom z podatków własnych obywateli, którzy woleli je płacić w najbliższym urzędzie skarbowym, a nie tysiące kilometrów dalej w chacie pod palmami. W miarę jak rosła dobroczynność polityków, a z nią podatki, każdy, kto miał jeszcze jakieś pieniądze, uciekał na wyspy. Teoretycznie Ameryka czy Wielka Brytania z dnia na dzień mogły zmienić ustawy i zakazać własnym bankom kontaktów z rajami. Jeżeli tego nie robią, to w nadziei, że Putin, Poroszenko i im podobni gangsterzy dalej będą tam chować swoje miliardy. Byle nie robili tego rodzimi dentyści, piosenkarze i prawnicy – ich pieniądze mają zostać u nas.

Rozczulająca jest naiwność naszego rządu, który zapowiada walkę z rajami podatkowymi. Drogi panie ministrze finansów, jeżeli raje wciąż są, to znaczy, że ktoś bardziej wpływowy od pana chce, żeby dalej tam były. Gorzej, liczy, że będzie Pan podnosił podatki, utrzyma wysoką stawkę VAT i kolejni możni Polacy uciekną tam ze swoimi pieniędzmi.

Kraje takie jak Polska mają tylko jeden sposób na ucieczkę przed rajami podatkowymi. Konkurować z rajami. Oczywiście nie dosłownie, bo nie chodzi o pranie brudnych pieniędzy, ale stworzenie na tyle atrakcyjnych warunków, żeby nikomu nie chciało się lecieć dwa dni do bankomatu. Zamrażanie stawek VAT, ograniczanie handlu ziemią, obrotu gotówkowego, utrzymywanie rekordowej akcyzy na papierosy, wysokich kosztów pracy – wszystko to napędza szarą strefę i zachęca do transferowania pieniędzy. Nie łudźmy się, tak długo jak będą ludzie z pieniędzmi, tak długo będą miejsca, gdzie można je schować. 

Felieton ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost”, który  trafi do kiosków w poniedziałek, 11 kwietnia 2016 r. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStore i GooglePlay.

Czytaj także

 25
  • malkontent   IP
    nie chodzi o teorie spiskowe, tylko o to, ze ekonomia naturalna rozni sie od ekonomii politycznej tym, ze ta druga dotyczy realiow stworzonych w ramach globalizacji banksterskiej polityki finansowej / goldman&sachs yt / tajemnice dlugow bankowych / ROTSZYLDOWIE. AKCJE POD WATERLOO. |POLSKIE NAPISY| / Ameryka Od Wolności Do Faszyzmu. napisy pl / surowce energetyczne w europie wschodniej na celowniku / bogacze szukaja nowych miejsc po wojnie na balkanach
    • pai-hi-wo   IP
      Nie cierpię teorii spiskowych, ale to 1% elit jest 'właścicielem' tego świata to nie żadna teoria spiskowa. To po prostu fakt, który ma poparcie w liczbach. Nie można też zaprzeczyć istnienia szeroko pojętego salonu, czyli miejsca wymiany informacji i koordynacji - powiedzmy że działa on jak giełda, której niby nie ma. Bogacze mają oczywiście wiele sprzecznych interesów ale mają też wspólny wyższy interes - utrzymanie obecnego status quo - i w tej materii są w stanie się koordynować. Ignorując ten fakt, czy nawet dworując sobie z niego red Wróblewski dowodzi tylko jak oderwany jest od tego co dzieje się dziś w Europie i jak osadzony w przedziwnych i irracjonalnych polskich narracjach. Dowodzi też, że zupełnie nie zrozumiał istoty problemu z Panama Papers - że ci sami ludzie, którzy wprowadzają nowe podatki we własnych krajach i marudzą o walce z rajami podatkowymi, korzystają z tych rajów. Dawno w tak dobitny sposób nie ujawiono hipokryzji całego naszego systemu politycznego. Cała sprawa ma większy wymiar niż problem Camerona i Putina. To rysa na szkle całego neoliberalnego status-quo. Teraz będzie już pękać tylko bardziej...
      • Luby.t   IP
        Panie Tomaszu. Wielkość to jedna sprawa, ale ważniejsze jest, aby wszyscy płacili JEDNAKOWY podatek. Zasada powinna być prosta, w danym kraju, wszyscy ludzie tu mieszkający (i korzystający z bezpieczeństwa: policja, wojsko, sądy) powinno płacić ten sam podatek. I czy jest to Radwańska, czy pani Jadzia z warzywniaka, to powinni płacić tyle samo procent od obrotu (tego ile kasy dostaje - aby łatwiej było liczyć i ni było sztucznego odliczania przerzucania na koszty, często dziwne i transferowane). Ustalić jeden podatek od przychodu dla wszystkich i po sprawie. Do tego dorzucić dla socjalistów państwowe składki na ZUS, NFZ itp. (ale inni we własnym zakresie płaciliby gdzie chcieli) i mamy raj (no prawie raj, bo ten dopiero po śmierci i nie dla wszystkich ). :)
        W Polsce najwięcej ludzi płaci PIT - 18 % (ZUSu nie liczę). Bez wnikania czy to dużo, czy nie, uczciwe byłoby, abym ja, Pan Wróblewski, Solorz, Radwańska i pani Jadzia z supermarketu zapłacili po 18 procent od przychodu. To uczciwe, bo każda firma ochroniarska ( a załóżmy, że Polska nas w jakiś sposób chroni) bierze za ochronę w  zależności od majątku jaki chroni. Wolnorynkowe rozwiązanie. :)
        • Polonus   IP
          Zanim coś racjonalisto napiszesz o Konstytucji to ją POZNAJ. Bo widzę ze następny co ma pojęcie jak Rzepliński....który stwierdził że ustawa PiS wzorowana na niemieckiej ustawie to nie dla Polaków, bo Polacy nie mogą mieć takiego prawa jak demokratyczne Niemcy! Czytałem i w tym samym tonie wypowiadał się niemiecki przewodniczacy ...aż mnie roześmiało, jak podludź Polak ma mieć dobre i funkcjonujace prawo równe Niemcom....Ich podstawowe prawo to 7 stronic papieru, gdzie to dla Polaków, za trudne...widać po Rzeplińskim który notorycznie lamie Art4 ust. 7.
          • racjonalny   IP
            Z pańskich felietonów wynika, że wspiera Pan PIS, głosząc zarazem potrzeby zliberalizowania gospodarki, jak Pan to godzi, bo ja dostrzegam nie liberalne a wręcz bolszewickie tendencje, np. ustawa rolna ograniczająca prawa wlasności, brak poszanowania dla prawa, dla Konstytucji