Sarkozy zaczął niebezpieczną narrację. „Potrzebujemy Rosjan”

Sarkozy zaczął niebezpieczną narrację. „Potrzebujemy Rosjan”

Nicolas Sarkozy
Nicolas Sarkozy Źródło:Newspix.pl
Emerytowani politycy często piszą książki. Potem dają wywiady, a w nich mówią o parę słów za dużo.

„Czas bitew”. Tak, tłumacząc na polski, zatytułował swoją książkę Nicolas Sarkozy, były prezydent Francji. I, jak sam tytuł wskazuje, temat sytuacji na świecie musiał przez Sarkozego zostać proszony. Zaskakuje tylko to, po czyjej stronie stanął.

Były prezydent proponuje… referenda

„Ukraińcy będą chcieli odbić to, co zostało im niesprawiedliwie odebrane. Jeżeli jednak nie zdołają tego zrobić, czeka ich zamrożenie konfliktu albo wyjście z niego z godnością poprzez referenda nadzorowane przez wspólnotę międzynarodową” – stwierdził Sarkozy w wywiadzie z „Le Figaro”, który towarzyszy premierze książki.

Tylko referenda już były i nie kojarzą się najlepiej. Organizowała je Federacja Rosyjska, a służyły jedynie jako wydmuszki będące podkładką pod dalsze działania.

„Potrzebujemy Rosjan, a oni potrzebują nas”

To nie jedyne z odważnych stwierdzeń, które wygłosił były prezydent. Padło także: „Potrzebujemy Rosjan, a oni potrzebują nas” oraz „Dyplomacja i rozmowy pozostają jedyną drogą do osiągnięcia akceptowalnego rozwiązania”.

Problem polega na tym, że Rosja, owszem, może się na nie zgodzić, ale tylko po zatrzymaniu „uwolnionych” terenów oraz pełnym rozbrojeniu Ukrainy. O dołączeniu naszych sąsiadów do Unii Europejskiej także nie ma co w tym przypadku mówić, ale, zdaniem Sarkozego, i tak jest to niemożliwe.

Sarkozy’emu było blisko do Moskwy

Choć słowa byłego prezydenta są szokujące, to nie powinny zaskakiwać. Francja dotychczas miała z Rosją stosunki, które należałoby zaliczyć bardziej to tych „umiarkowanie dobrych” niż „złych”. Kiedy Lech Kaczyński leciał w 2008 roku do Gruzji, Sarkozy leciał negocjować pokój w Moskwie. Kiedy atakowano Krym, Francja z trudem zrezygnowała z podpisanego z Rosją kontraktu na dostawę okrętów.

Nawet na początku rosyjskiej agresji w zeszłym roku drwiono z Emanuela Macrona, który niemal codziennie próbował rozmawiać z Władimirem Putinem. Ale to przeszłość, teraz jego urząd staje w pełni po stronie Ukrainy.

Rosja się cieszy

Tłumaczy to więc wielkie oburzenie francuskich polityków, głównie lewicowych, po słowach byłego prezydenta. Zwłaszcza, że jeszcze tego samego dnia rosyjska telewizja wypluwała propagandowe cytaty. „Sarkozy zaproponował przeprowadzenie referendum na Krymie”, „Sarkozy uważa, że sytuacja z dostawą broni do Ukrainy może stać się nie do opanowania”.

„W wywiadzie Nicolasa Sarkozy’ego nawet nie jest sprecyzowane, że został on zlecony przez Rosjan. Ci, którzy tak jak on przekazują rosyjski dyskurs, stają się influencerami, którzy nie bronią już interesów kraju” – stwierdził Julien Bayou, francuski poseł.

Innego zdania jest jednak Dmitrij Belik, rosyjski poseł. „Może Sarkozy powróci do najwyższych sfer władzy i uświadomi Francuzów, że wydatki na Ukrainę są teraz bezużyteczne” – powiedział polityk.

Czytaj też:
Rosyjska Duma ujawnia nowy plan względem Ukrainy. „Ta procedura jest w toku”
Czytaj też:
Kurs rubla gwałtownie wzrósł. Rozpaczliwe ruchy władz pomogły