Dostawa niemieckich transporterów opancerzonych dla Kijowa. „Czysty skandal zakupowy”

Dostawa niemieckich transporterów opancerzonych dla Kijowa. „Czysty skandal zakupowy”

Olaf Scholz
Olaf ScholzŹródło:Shutterstock / Alexandros Michailidis
Niemcy dostarczyły Ukrainie kilkadziesiąt transporterów opancerzonych. Okazało się, że maszyny nie nadają się do działań bojowych, a jedynie do działań na tyłach frontu. Jak donosi dziennik „Bild”, wszystko przez zbyt słabe opancerzenie.

W ubiegłym roku rząd kanclerza Olafa Scholza podjął decyzję o dostarczeniu Ukrainie transporterów opancerzonych APC.

Dostawa 48 z 66 transporterów APC

To maszyny produkowane przez niemiecki koncern FFG (skrót. Flensburger Fahrzeugbau Gesellschaft mbH), jednak opracowane w Stanach Zjednoczonych. Niemcy są jednym z krajów, którym Amerykanie udostępnili licencję na produkcję APC.

Dostawy rozpoczęły się w październiku. Z obiecanych przez Niemcy 66 transporterów nad Dniepr dostarczono dotychczas 48. Niestety, okazało się, że nie spełniają one swojej roli.

Transportery są zbyt słabo opancerzone

W niedzielę, 18 lutego, niemiecki dziennik „Bild” zaalarmował, że transportery po prostu nie nadają się do użycia w warunkach bojowych. Ich opancerzenie jest zbyt cienkie. Jakby tego było mało, transportery nie mają pancerza przeciwminowego oraz przeciwodłamkowego. W praktyce pojazdy chronią załogę wyłącznie przed bronią strzelecką.

– Jeśli okaże się, że na Ukrainę dostarczono wersję tylko lekko opancerzoną, będzie to krystalicznie czysty skandal zakupowy. Oszczędności odbywały się tutaj kosztem życia – skwitował w rozmowie z „Bildem” Carlo Masala, ekspert wojskowy z Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium.

Dziennik tłumaczy, że resort obrony Niemiec rozważał wybór między dwoma typami transporterów opancerzonych: lżejszym AFC produkowanym przez FFG oraz cięższym Fuchs produkowanym przez Rheinmetall. Wybrano pierwszą opcję, gdyż była tańsza, a czas realizacji zamówienia był krótszy.

Miało być taniej, a wyszło drożej?

„Bild” ujawnił również, że dostarczone na Ukrainę transportery nie zostały wyprodukowane na terenie Niemiec, lecz w fabryce w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wskutek tego koszt produkcji jednej maszyny wzrósł aż trzykrotnie, tj. z ok. 200 do ok. 600 tys. euro.

– Jeśli okaże się, że niskiej jakości pojazdy opancerzone zostały zakupione i dostarczone na Ukrainę po blisko trzykrotnie wyższej cenie rynkowej, byłoby to podwójnie problematyczne. Po pierwsze, niepotrzebnie marnuje się ograniczone fundusze (...). Po drugie, (...) naraża to ukraińskich żołnierzy – skomentował Roderich Kiesewetter, ekspert ds. obrony z opozycyjnej partii CDU.

Czytaj też:
Olaf Scholz miał skreślić szanse von der Leyen w NATO. Chodzi o Rosję
Czytaj też:
„Kolejny Su-34 nie wrócił do bazy”. Czwarta rosyjska maszyna zestrzelona