Wybory już za kilka tygodni. Coraz więcej samorządowców protestuje

Wybory już za kilka tygodni. Coraz więcej samorządowców protestuje

Pałac Prezydencki w Warszawie
Pałac Prezydencki w Warszawie / Źródło: Shutterstock / ArtMediaFactory
Termin wyborów prezydenckich zbliża się wielkimi krokami. W związku z pandemią koronawirusa pojawia się coraz więcej głosów, że przeprowadzenie głosowania we wskazanym wcześniej terminie będzie niemożliwe. Wielu samorządowców podkreśla, że jest to narażanie bezpieczeństwa wyborców oraz m.in. osób pracujących w komisjach.

Liczba osób zakażonych koronawirusem w Polsce rośnie. Ministerstwo Zdrowia przekazało w poniedziałek 30 marca w godzinach porannych informację o kolejnych 43 potwierdzonych przypadkach w Polsce. Obecnie w naszym kraju mamy 1905 potwierdzonych przypadków zakażenia oraz 26 ofiar śmiertelnych. – Gdyby się tak działo, że epidemia będzie szalała, i że będziemy cały czas trzymać taką dyscyplinę i takie ograniczenia, jakie są w tej chwili, to myślę, że ten termin wyborów wtedy może się okazać nie do utrzymania – powiedział Andrzej Duda w TVP Info. Tymczasem wielu polityków PiS nadal utrzymuje, że wybory prezydenckie mogą się odbyć w terminie. Przeciwko organizacji głosowania 10 maja protestuje coraz więcej samorządowców.

Bardzo niska deklarowana frekwencja

Pracownia IBRIS w sondażu przeprowadzonym na zlecenie Onetu zapytała respondentów o to czy poszliby na wybory prezydenckie, gdyby te odbyły się w „najbliższą niedzielę”, a następnie o to, czy pójdą na wybory w planowanym terminie 10 maja. Deklarowana frekwencja wynosi 20,7 proc., a więc jest znacznie niższa niż zazwyczaj w wyborach prezydenta kraju. Chęć uczestnictwa w majowych wyborach najchętniej deklarują zwolennicy Konfederacji – 89 proc. oraz PiS/Zjednoczonej Prawicy 68 proc. Na pytanie o udział w wyborach „zdecydowanie tak” lub „raczej tak” odpowiada 34 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej, 37 proc. Lewicy i zaledwie 18 proc. wyborców PSL.

Jacek Sutryk mówił wprost, że to nie jest czas na organizację wyborów, dlatego nie zamierza nikomu w tym pomagać, w tym szkolić członków komisji. – Nie może być tak, że ktoś sobie politycznie podejmuje decyzje, a później ta polityczna decyzja musi być realizowana tutaj, na poziomie samorządów. Napiszę pismo do komisarza wyborczego, że nie zamierzam szkolić członków komisji obwodowych. Dotychczas robiliśmy to grzecznościowo, ale teraz tego robić nie będę, ponieważ boję się o ich zdrowie i życie – tłumaczył prezydent Wrocławia.

„Pytamy rząd, w jaki sposób sobie to wyobraża”

Również Rafał Trzaskowski sceptycznie wypowiedział się na temat pomysłu zorganizowania wyborów 10 maja. – Uważam, że w obecnej sytuacji jest to niemożliwe. Nie wiem, jak można próbować organizować wybory w takiej sytuacji, narażając naszych seniorów, uczestników komisji wyborczych. Pytamy rząd, w jaki sposób sobie to wyobraża – komisje wyborcze, seniorów, organizację wyborów za granicą? Ja sobie tego nie wyobrażam, tak jak zresztą większość włodarzy miast w Polsce – podkreślił prezydent Warszawy.

Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, uważa, że w obecnej sytuacji organizacja wyborów prezydenckich 10 maja 2020 jest niemożliwe. – To szaleństwo i niepotrzebne narażanie życia i zdrowia ludzkiego. Nie wyobrażam sobie głosowania w sposób korespondencyjny. Przecież wystarczy, że listonosz, który będzie dostarczał listy będzie zakażony albo odwiedzi jedną z chorych osób. Ktoś, kto podejmie decyzje o organizowaniu wyborów, będzie odpowiedzialny za zdrowie wyborców – przekonywał.

– Uczciwość każe mi dziś twardo powiedzieć: z powodów etycznych nie wolno, a z powodów technicznych nie da się przeprowadzić wyborów 10 maja. Nie można narażać życia wyborców, ani członków komisji wyborczych i urzędników – dodał prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. List otwarty w sprawie wyborów napisał też prezydent Sosnowca. Arkadiusz Chęciński pyta w nim m.in., czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, że 10 maja wstaniemy rano i po zjedzeniu śniadania pójdziemy na wybory do komisji, które będą się znajdować głównie w szkołach i przedszkolach.

„Wybory to nie tylko sam akt głosowania”

Prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński poinformował PKW, że nie przeprowadzi wyborów 10 maja. Przy rosnącej z dnia na dzień liczbie zakażonych koronawirusem i występowaniu kolejnych przypadków także na naszym terenie, nie mogę podejmować ryzyka narażenia kogokolwiek z mieszkańców na poważne niebezpieczeństwo. Wybory to nie tylko sam akt głosowania, który – wielu może powiedzieć – odbędzie się dopiero za ponad miesiąc. To liczne procedury, które wymagają spotkań, obowiązkowych szkoleń członków komisji, częstego przemieszczania się wielu osób pomiędzy różnymi miejscami. Jestem przekonany, że każda zdroworozsądkowa osoba zrozumie moją decyzję, której przyświeca tylko troska o naszych mieszkańców – podkreślił.

Przeprowadzenia wyborów w terminie nie wyobrażają sobie także m.in. burmistrzowie Będzina, Józefowa i Białogardu oraz wójt gminy Jaworze.

Czytaj także:
Wiceminister o wyborach 10 maja: Kłótnie dotyczą czegoś, co nie będzie miało miejsca

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 1