Partnerka Rutkowskiego: Jechałam do Egiptu jak żołnierz na wojnę, ryzykowałam życie

Partnerka Rutkowskiego: Jechałam do Egiptu jak żołnierz na wojnę, ryzykowałam życie

Maja Plich i Krzysztof Rutkowski
Maja Plich i Krzysztof Rutkowski / Źródło: Newspix.pl / AMP
Kontrowersyjny były detektyw Krzysztof Rutkowski oraz jego partnerka po raz kolejny skomentowali swój udział w śledztwie dotyczącym tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie. Przyznali, że przez tamtą wyprawę weszli w konflikt z rodziną Maji Plich.

Detektyw bez licencji i jego partnerka byli wielokrotnie krytykowani za wmieszanie się do śledztwa w sprawie Polki, która popełniła samobójstwo w Egipcie. Internautom nie podobało się zwłaszcza selfie Mai Plich na tle okna, z którego wyskoczyła Magdalena Żuk. Para twierdzi jednak, że wiele poświęciła dla wyjaśnienia tej sprawy, a Polacy mają im za złe, że nie odkryli żadnych sensacyjnych tropów.

Czytaj także:
Partnerka Rutkowskiego w ogniu krytyki. Pozuje przy oknie, z którego wyskoczyła Magdalena Żuk

– Dużo nas kosztowała ta sprawa. Pojechałam do Egiptu, ryzykowałam tak naprawdę swoje życie, bo nie wiedziałam, co mnie tam spotka – mówiła Plich. – Ach wiedziałem, że nic się nie stanie, spokojnie – uspokajał szybko Rutkowski. Jego partnerka kontynuowała jednak myśl, nie zważając na sprzeciwy. – Pojechałam tam jako matka, jako rodaczka, dowiedzieć się, co się naprawdę stało. Podejrzenia były różne: że dziewczyna została zgwałcona... – mówiła. – Założenie było bardzo ryzykowne, aczkolwiek Maja sama chciała lecieć – przerwał jej po raz kolejny były detektyw.

– Krzysztof na początku nie chciał mnie puścić. Ja się do niego śmiałam, że lecę, bo mam taką potrzebę jakby spełnienia jakiejś idei, tak jak żołnierz na wojnę. Nawet jak coś mi się stanie, jak nie wrócę. Krzyszfot się śmiał – opowiadała dalej Maja Plich. – Oczywiście od tej pory mamy stosunki pomiędzy rodziną Mai a mną w stanie zimnej wojny. Nie rozmawiamy ze sobą. Uznali, że ja wysłałem Maję na pewną śmierć – zdradził Rutkowski. – Pojechałam z myślą, że nie wrócę, no z taką myślą jechałam, Krzysztof. Też brałam pod uwagę, że nawet jeśli tak jak żołnierz nie wrócę, to uchronię inne kobiety przed tragedią – podkreślała Plich. – Przez 3 dni na żaden posiłek nie zdążyłam w hotelu. Byliśmy tu w hotelu z agentami głodni, zmęczeni – dodawała.

Czytaj także

 3

Czytaj także