„Gra w grę” nawet po śmierci. Rodzina posadziła zwłoki w fotelu, przed włączoną konsolą

„Gra w grę” nawet po śmierci. Rodzina posadziła zwłoki w fotelu, przed włączoną konsolą

Renard Matthews po śmierci
Renard Matthews po śmierci / Źródło: Charbonnet Labat Glapion Funeral
Według wyjaśnień rodziny, zmarły Renard Matthews był „zapalonym graczem”. Dlatego też jego bliscy postanowili przed pogrzebem posadzić jego zabalsamowane ciało w fotelu przed telewizorem. Takim właśnie chcieli go zapamiętać.

Pomysł z przedziwnym upozowaniem ciała Renarda może mieć związek nie tylko ze sposobem, w jaki żył, ale też ze sposobem, w jaki umarł. Rodzina chłopaka w rozmowie z dociekliwymi dziennikarzami określała go jako „domatora”. Jak większość nastolatków w jego wieku musiał często słyszeć, że za dużo siedzi w domu i nieustannie gra w gry. Aby częściej wychodził z domu, rodzice postanowili kupić psa. To właśnie podczas wyprowadzania czworonoga na spacer Renard został zastrzelony przez nieznanego sprawcę. Policja nie ustaliła żadnego motywu tego zabójstwa, poza skradzionym telefonem zabitego. Jak pisze lokalna gazeta „The Times-Picayune”, nikomu nie postawiono zarzutów w związku z tą sprawą.

Być może to właśnie poczucie winy kazało bliskim Renarda zabalsamować go po śmierci, by mógł jeszcze raz zasiąść w swoim ulubionym fotelu. Przed ciałem zmarłego postawiono włączony telewizor z podłączoną konsolą, na którym przez okres żałoby wyświetlane były jego ulubione gry komputerowe i mecze koszykówki. W tej dziwnej pośmiertnej inscenizacji zadbano nawet o takie udogodnienia dla nieboszczyka jak piwo korzenne i chipsy. Zmarłego ubrano też w koszulkę drużyny koszykówki Boston Celtics, której kibicował Renard.

Czytaj także:
Krewni myśleli, że nie żyje. Przeżyli szok, gdy wrócił przed swoim pogrzebem

Czytaj także

 0