Nie żyje Stan Lee, twórca potęgi Marvel Comics

Nie żyje Stan Lee, twórca potęgi Marvel Comics

Stan Lee
Stan Lee / Źródło: Newspix.pl / ABACA
To on stworzył Spider-Mana, X-Menów, komiksowego Thora, Iron Mana, Czarną Panterę i Fantastyczną Czwórkę. W wieku 95 lat odeszła absolutna legenda komiksu -  amerykański scenarzysta, producent filmowy i pisarz komiksowy Stan Lee. Informację o jego śmierci podał „Hollywood Reporter”.

– Nie będę się własnym nazwiskiem podpisywał pod tymi głupimi komiksami – oświadczył Stan Lee, a właściwie Stanley Lieber, gdy dostał pracę w wydawnictwie Marvel. Miał wtedy szesnaście lat i chciał zostać pisarzem. Komiksy miały być tylko chwilową chałturą. Dzisiaj 89-letni Lee nie ma co prawda na koncie ani jednej powieści, ale zasłynął jako twórca takich kultowych tytułów, jak „Spider-Man", „Iron Man”, „Hulk”, „Daredevil” czy „X-Men”. Stał się ikoną, a w filmie Kevina Smitha „Szczury z supermarketu”, którego bohaterowie są fanami komiksu, zagrał samego siebie.

Niespełnione ambicje

Jego życie to spełnienie amerykańskiego snu. Stanley urodził się w biednej rodzinie rumuńskich Żydów i wychowywał w nowojorskim Bronksie. Żeby pomóc rodzicom, jako nastolatek dorabiał, m.in. pisząc nekrologi do gazet. Idąc na spotkanie w sprawie pracy do wydawnictwa Timely Comics (późniejszy Marvel), był przekonany, że będzie zajmował się pisaniem poważnych opowiadań. Gdy dowiedział się, czym zajmuje się firma, był rozczarowany, ale potrzebował pieniędzy. Na początku był chłopcem na posyłki – przynosił rysownikom lunch i sprawdzał, czy nie brakuje tuszu w magazynie. Potem zaczął pisać proste scenariusze.

Praca nie przynosiła mu satysfakcji, więc kiedy wybuchła II wojna światowa, zaciągnął się do wojska jako ochotnik. tam m.in. pisaniem podręczników dla żołnierzy i wymyślał slogany propagandowe. Po trzech latach wrócił do Marvela, ale wciąż wstydził się swojego zajęcia. Odpowiadał za komiksy dla dzieci, które musiały mieć prostą fabułę. Dziś Lee przyznaje, że zatrzymały go pieniądze, które zarabiał. Gdy jednak zebrał wystarczająco dużo oszczędności, postanowił odejść.

Wtedy dostał od szefostwa nowe zlecenie: komiks o superbohaterach. Konkurencyjne wydawnictwo DC Comics robiło furorę dzięki takim tytułom jak „Superman" czy „Batman”. Lee miał stworzyć podobnego bohatera o nadprzyrodzonych mocach. Nie zastosował się jednak do wytycznych szefów, postanowił stworzyć nowy typ bohatera. – Żona powiedziała mi: dlaczego nie miałbyś napisać tego tak, jak to widzisz? Jeżeli twoja koncepcja się nie sprawdzi, najgorsze, co może cię spotkać, to utrata pracy. A przecież i tak chcesz odejść – wspominał potem. Jego pierwsi bohaterowie, czyli przedstawiciele Fantastycznej Czwórki (1961 r.), w niczym nie przypominali pomnikowych i nieludzkich postaci ze stajni DC. Miewali zły nastrój, niepozytywne cechy charakteru i musieli pamiętać o płaceniu rachunków. To była nowość.

Bohaterska rewolucja

– Dickens miał zawsze interesujące postaci. Mark Twain miał interesujące. Podobnie Arthur Conan Doyle, który stworzył największą fikcyjną postać Sherlocka Holmesa. Ja chciałem stworzyć dialogi, które dałyby postaciom osobowość – tłumaczył Lee w wywiadzie dla „The Washington Post„. Uważał, że największy problem komiksów o superbohaterach polegał na tym, że byli oni kompletnie odrealnieni, pozbawieni psychologicznej głębi. Dorosły czytelnik nie mógł się z nimi utożsamiać, więc kolejne tytuły trafiały tylko do młodszych odbiorców. – Przez długi czas nie zajmowano się osobistym życiem superbohaterów. A ja chciałem wiedzieć, co robią, kiedy nie walczą ze złoczyńcami, gdzie mieszkają, jakie mają nadzieje, marzenia, aspiracje, a także frustracje – tłumaczył. Dlatego postanowił ich uczłowieczyć. Cały artykuł opisujący drogę Stana Lee znalazł się w tygodniku”Wprost„ z 2011 roku, do którego odnośnik załączamy poniżej:

Okładka tygodnika WPROST: 22/2011
Cały artykuł dostępny jest w 22/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ Źródło: Hollywood Reporter

Czytaj także

 0