Jest akt oskarżenia przeciwko Jamesowi W. Miriam Shaded wśród rzekomych ofiar

Jest akt oskarżenia przeciwko Jamesowi W. Miriam Shaded wśród rzekomych ofiar

Miriam Shaded
Miriam Shaded / Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
Prokuratura przesłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Brytyjczykowi Jamesowi W. Mężczyzna miał grozić śmiercią co najmniej jednej swojej partnerce. Uratowali ją sąsiedzi, którzy w porę wezwali policję. Obok tej sprawy oskarżony może odpowiedzieć też za inne przypadki pobicia, gwałt oraz niszczenie mienia.

Akt oskarżenia jest skutkiem zgłoszenia dokonanego przez ostatnią partnerkę Jamesa W. Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. – Zarzuty dotyczą uszkodzenia telefonu komórkowego oraz grożenia pozbawieniem życia pokrzywdzonej – przekazał WP.pl Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po wniesieniu sprawy przez wspomnianą kobietę, do sądu zgłosiły się jeszcze cztery inne kobiety

W poniedziałek 9 września Miriam Shaded poinformowała, że zamierza złożyć zawiadomienie dotyczące swojego byłego partnera Jamesa W. Miało dotyczyć „usiłowania zabójstwa, znęcania się, spowodowania trwałych uszczerbków na zdrowiu” oraz traumy psychicznej. Dodała, że „bardzo się boi”, że mężczyzna skrzywdzi ją, bliską jej osobę lub inną kobietę. Obecnie James W. jest w areszcie. Jak poinformowała Shaded, już 10 września może wyjść na wolność.

„Kazał mi mówić, że spadłam z roweru”

Miriam Shaded opowiedziała Wirtualnej Polsce o tym, w jaki sposób wyglądały początki jej znajomości z Jamesem W. – Poznaliśmy się lepiej i pierwsze cztery miesiące to była bajka. Spędzaliśmy razem każdą chwilę, wszystko robiliśmy razem. Dopiero gdy go pokochałam, zaczął pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Teraz zastanawiam się, w jaki sposób mógł to ukrywać tak długo – powiedziała. Kobieta przekonuje, że mężczyzna ją zdradzał. Z czasem miał stać się „coraz bardziej agresywny. Para wielokrotnie się rozchodziła i na nowo schodziła. – Miał nową partnerkę, ale od znajomych dowiedział się, że na jednej z imprez poznałam mężczyznę. Złapał mnie pod mieszkaniem. Wdarł się do niego i straszne mnie pobił. Połamał palce. Kazał mi mówić, że spadłam z roweru. Było mi bardzo wstyd i nie potrafiłam się nikomu przyznać – opisała.

„Prawie mnie zabił”

Gdy para ponownie zaczęła się spotykać, a na palcu Miriam Shaded pojawił się pierścionek zaręczynowy, miało być już tylko lepiej. Niestety spokój nie trwał długo. – Było dużo lepiej. Tyle, że James brał kokainę. Gdy miał zjazd po imprezach, zaczynał być depresyjny i agresywny. Wpadał w szał, gdy na przykład zwróciłam mu uwagę, że źle się zachował lub gdy nie przyjmowałam jego kłamstw. Gdy mnie bił, groził, że jeżeli jeszcze raz krzyknę, to wyrzuci mnie przez balkon i powie, że popełniłam samobójstwo. Zdecydowałam, że definitywnie odchodzę – powiedziała Miriam Shaded w rozmowie z Wirtualną Polską. James W. nie chciał przyjąć tego do wiadomości. – Prawie mnie zabił. Dusił bardzo długo. Zaczęłam się modlić. Obraz się rozmazywał. Pociemniało mi przed oczami. Straciłam przytomność – opisała kobieta.

Shaded przekonuje, że ma dowody, które wskazują na winę byłego partnera. Gdy zdecydowała po raz kolejny, że odchodzi, mężczyzna zaczął jej grozić, że się zemści. – Chciał opublikować upokarzające mnie materiały, które wcześniej nagrał – wyznała. Miriam Shaded twierdzi, że chciałaby informować o możliwościach, z których mogą korzystać poszkodowane kobiety.

Czytaj także:
Afera z Jarosławem Bieniukiem. Nowe informacje w sprawie
Czytaj także:
Miriam Shaded: Zdelegalizować islam. Osoby takie jak ja, są mordowane

Czytaj także

 0