Kontrowersyjna ankieta dla uczniów podstawówki. „Totalna inwigilacja”, „Jak za komunizmu”

Kontrowersyjna ankieta dla uczniów podstawówki. „Totalna inwigilacja”, „Jak za komunizmu”

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / smolaw11
„Diagnozowanie sytuacji domowej i szkolnej ucznia” to tytuł imiennej ankiety, którą dostali do wypełnienia uczniowie Szkoły Podstawowej nr 5 w Dęblinie. Pytania dotyczyły sytuacji finansowej rodziny, ewentualnego alkoholizmu i karalności rodziców oraz samooceny uczniów – tego czy czują się brzydcy lub nielubiani.

Jak informuje „Dziennik Wschodni”, który dotarł do jednego z egzemplarzy kontrowersyjnej ankiety otrzymanej przez uczniów Szkoły Podstawowej nr 5. w Dęblinie, pytania wzbudziły spore kontrowersje wśród rodziców. Trudno się dziwić, w ankiecie pytano o takie kwestie jak wykształcenie i zawód rodziców, to czy są rozwiedzeni, czy byli karani, oraz o sytuacje materialną rodziny.

Dodatkowo, jedno z pytań, które miało prawdopodobnie dotyczyć jedynie tych, którzy w poprzednim wskazali, że sytuacja rodziny jest trudna, mieli doprecyzować czy wynika to z bezrobocia rodzica, alkoholizmu, choroby czy wielodzietności rodziny. Jednak pytanie było sformułowane w sposób sugerujący wszystkim uczniom, że ich sytuacja jest trudna z wyżej wymienionych powodów.

Uczniowie mieli też wskazać z imienia całe swoje rodzeństwo pozostające na utrzymaniu rodziców i to czym ono się zajmuje. Mieli też ocenić swoje relacje z rodzicami w skali od jeden do sześć, osobno z ojcem i matką. Proszeni byli też o wskazanie, czy ich dom to „bezpieczna kryjówka”, „ruchliwa ulica”, czy „koszary wojskowe”.

Dzieci proszone też były o wskazanie czy są pod opieką kuratora (jeśli tak, to o podanie jego imienia i nazwiska), a także o to, czy byli notowani przez policje, albo toczy się przeciwko nim sprawa w sądzie. Miały też dokonać samooceny podkreślając 3 właściwe sobie cechy z: „kłótliwy, uczynny, niecierpliwy, brzydki, dowcipny, towarzyski, nielubiany”.

Na koniec należało podać numery telefonu do siebie, mamy i taty.

„Jak za komunizmu”

Ankietą są oburzeni rodzice uczniów dęblińskiej podstawówki, z którymi rozmawiał „Dziennik Wschodni”. – Szkoła zachęca nasze dzieci do donoszenia na swoich rodziców. Jak za komunizmu – twierdzi jedna z matek. – To jest totalna inwigilacja. Pytanie, po co dyrekcji szkoły taka wiedza o rodzinie? – pyta retorycznie inna kobieta. Rodzice podkreślają, że w ten sposób „szkoła wchodzi z burtami w życie prywatne rodziny”.

Tą ankietą szkoła przekroczyła wszelkie granice prywatności uczniów i dobrego obyczaju. Takich rzeczy robić nie wolno. To godzi w intymność ucznia oraz jego domowników – powiedział dziennikowi dr Dariusz Perszko, dyrektor Poradni Psychologicznej-Pedagogicznej w Puławach.

Dyrektor szkoły Joanna Pardo nie chciała komentować sprawy w mediach. Zapewniła jedynie, że wypełnienie ankiet było dobrowolne, a same wypełnione przez uczniów formularze po przeanalizowaniu zostaną zniszczone. Zaprasza też do siebie rodziców, którzy mają wątpliwości w tej sprawie.

Czytaj też:
Chełm. Rodzice krytykują policję i prokuraturę. „Czekacie, aż zgwałci dziecko?”

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / Dziennik Wschodni
 3

Czytaj także