Molestował go ksiądz, został męską prostytutką. We „Wprost” wyznaje: Byłem chłopakiem ze wsi, wyjazd do Kataru mnie zniszczył

Tak zostałem dziwkiem

Zdjęcie z archiwum bohatera wywiadu
Zdjęcie z archiwum bohatera wywiadu
– Nikomu o tym nie opowiadałem. Teraz stwierdziłem, że jest okazja, by od tej historii się uwolnić – mówi w rozmowie z „Wprost” jeden z bohaterów książki Piotra Krysiaka pt. „Chłopaki z Dubaju”. Młody Polak ze szczegółami wyznaje nam, jak krok po kroku znalazł się w świecie męskich prostytutek, co i za ile robił z arabskimi mężczyznami, oraz jaki wpływ na to miało molestowanie przez księdza w dzieciństwie.

Wprost: Poprosiłeś, bym nie podawała twoich danych, że nie chcesz występować pod nazwiskiem ze względu na toczącą się równolegle sprawę sądową. Chodzi o sprawę molestowania seksualnego, w której występujesz jako ofiara księdza pedofila?

Sprawa przeciwko księdzu, który mnie molestował, zakończyła się w ubiegłym roku. Ksiądz został skazany na 2,5 roku więzienia. Przyznał się do molestowania. Teraz walczę z kurią, bo kuria przez sześć lat zatajała informacje o tym, że padłem jego ofiarą. Kuria wiedziała też o tym, że nie tylko mnie to spotkało, ale informacjami nie podzieliła się z prokuraturą. Chcemy kary dla biskupa.

Ile osób było molestowanych?

Moja mama usłyszała, że jeszcze czterech albo pięciu ministrantów. Ale ilu ich było w rzeczywistości, trudno powiedzieć, skoro ten zboczeniec skrzywdził mnie wykorzystując fakt, że miałem spać. Może innych molestował, gdy naprawdę spali?

Przed laty stałeś się bohaterem mediów po tym, jak o swoich traumatycznych doświadczeniach z księdzem pedofilem opowiedziałeś przed kamerami. Dziś znowu zostałeś bohaterem, tyle że książki o męskiej prostytucji, po tym jak wraz ze swoim partnerem spędziłeś dwa tygodnie w Katarze. W 2018 roku wyjechaliście tam w charakterze „dziwków” – tak pisze Piotr Krysiak w „Chłopakach z Dubaju”.

Przeprowadziłem się do Warszawy, poznałem chłopaka, zaczęliśmy się spotykać. Po jakimś czasie ostatecznie zostaliśmy parą. To był fajny, udany związek. Bardzo lubiliśmy podróżować. Zanim go poznałem, byłem tylko u cioci w Niemczech. A z nim pojechałem do Turcji, do Egiptu…

Któregoś dnia przyszedł do mnie i powiedział, że wyjeżdża do Dubaju. Spytałem, dlaczego beze mnie?

Co odpowiedział?

Nie od razu, ale ostatecznie wyznał, że dostał ofertę „pracy”, że będzie spędzać czas z Arabem i dostanie za to pieniądze. Odpowiedziałem, że jeśli tam pojedzie, to nie ma po co do mnie wracać.

Artykuł został opublikowany w 18/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 5

Czytaj także