Autor „Chłopaków z Dubaju”: Opłacałem męskie prostytutki. Ich klient proponował, bym dołączył do trójkąta

Autor „Chłopaków z Dubaju”: Opłacałem męskie prostytutki. Ich klient proponował, bym dołączył do trójkąta

Piotr Krysiak jest dziennikarzem śledczym i reportażystą
Piotr Krysiak jest dziennikarzem śledczym i reportażystą
Piotr Krysiak, autor książki „Chłopaki z Dubaju”, przez trzy lata infiltrował środowisko męskich prostytutek, opłacał „dziwków”, czasem „spał z nimi w jednym łóżku”. Odwiedził gejowski hotel w Berlinie, odmawiał wzięcia udziału w trójkącie, a wszystko po to, by – jak mówi „Wprost” – opisać zupełnie nieznany świat płatnego seksu. Krysiak zdradza, że wśród klientów jego bohaterów byli: minister z PiS, gwiazdorzy z telewizji, znany biznesmen, księża. I odpowiada na pytanie, dlaczego młodzi Polacy szczęścia w płatnej miłości szukają w krajach arabskich.

Wprost: Bohaterzy twojej książki już do ciebie piszą z „podziękowaniami”?

Piotr Krysiak: Nie. W przeciwieństwie do bohaterki mojej poprzedniej książki „Dziewczyny z Dubaju”, która „odezwała” się już kilka dni przed premierą, tym razem jeden z chłopaków rzeczywiście mi podziękował.

Za to, że opisałeś, jak się prostytuuje?

„Postanowiłem, że nie będę wypierać się zdarzeń z przeszłości. A ja myślę, że raczej nie ma się czego bać czy wstydzić. I tak mam już metki naklejone na plecach: »pedał«, »ministrant księdza«. Niech będzie i »dziwka«. Cieszę się, bo tym sposobem trochę uwolnię się od kłamstwa, zatajania. Chyba pomogłeś mi przełamać się, zakończyć, a nawet zacząć nowy etap w mojej strefie komfortu”.

Rozumiem, że napisał to mężczyzna, którego historię przed kilkoma laty poznała cała Polska. Stał się bohaterem dziennikarskiego śledztwa, bo jako dziecko był molestowany przez księdza. A niedawno, razem ze swoim ówczesnym partnerem, wyjechali do Kataru by świadczyć seksusługi. Opisujesz to w książce.

Odgadłaś, kto to?

Mam swój typ. Wydaje mi się, że kilka innych osób też rozpoznałam. A jednego, Zbigniewa S., biznesmena, który zamawiał „dziwków”– jak nazwałeś męskie prostytutki – do Berlina, opisałeś tak dokładnie, że pewnie niewielu będzie miało wątpliwości, o kogo chodzi. Dlatego pytałam, czy już wiedzą, że są bohaterami książki.

Nie zależało mi kompletnie, by opisywać klientów z „wyższych sfer”, ujawniać czyjeś „mroczne” strony. Ekscesy Zbigniewa S. opisałem dość szczegółowo, bo to człowiek, który przed laty wyoutował w internecie i księdza, i innego homoseksualistę, sugerując, że ten drugi jest nieletni.

Opublikował film z ich stosunku oralnego. Po tym, jak nagranie ujrzało światło dzienne okazało się, ksiądz co prawda jest księdzem, ale jest w związku z młodym mężczyzną z filmu. Chłopak ten, mimo insynuacji Zbigniewa S., był pełnoletni.

Popełnił samobójstwo, nie wytrzymał. Nie będę wiec krył hipokryty, który przez lata rzucał oskarżeniami w różne strony.

W twojej książce pojawiają się także: były minister z PiS-u, bohater afery paliwowej, dwaj telewizyjni celebryci, inni księża…

Jednak nie jestem sumieniem narodu. Innych nie zamierzałem ujawniać. Zresztą myślę, że twoje typy mogą być niewłaściwe. Pojawiają się głównie ci, którzy z gejów się śmieją albo zaklinają rzeczywistość mówiąc, że są niesłusznie „oskarżani” o gejostwo. Zresztą ja nie wiem, czy są gejami, biseksualistami, czy może mieli ochotę na kilkudniową przygodę. Nie rozstrzygam tego. Raczej chodziło mi o to, by pokazać, kogo w tym seks-podziemiu można spotkać.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne wydanie e-Wprost dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 3

Czytaj także