Matka pięcioraczków z Horyńca zamieściła serię wpisów o jej dzieciach, m.in. o tym, jakie są z charakteru. Najstarsza z wieloraczków jest Elcia i jak czytamy od urodzenia „miała najmniej problemów”. Dominika Clarke zaznaczyła, że „jako niemowlę była bardzo grzeczna, a teraz ma charakterek”. „Ostatnio jej największą pasją jest… rozbieranie się i nie wiemy, jak temu zaradzić” – przyznała matka pięcioraczków z Horyńca.
Następnie Dominika Clarke przedstawiła Evie. „Do domu trafiła jako trzecia i wtedy nasze życie stanęło na głowie! Płakała dużo i o każdej porze, czego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy przy żadnym z dzieci” – wyjaśniała matka pięcioraczków z Horyńca. Jak dodała „niestety to nie mija i do tej pory płaczem reaguje na wszystko, czego nie lubi”. W przypadku Arianki Dominika Clarke zaznaczyła, że „od początku była pośrodku”. Wyróżniła za to jej rzęsy.
Pięcioraczki z Horyńca. Dominika Clarke o charakterze dzieci
Matka pięcioraczków z Horyńca poświęciła długi wpis Czarusiowi. „Nikt nie był w stanie przewidzieć, jak trudny będzie jego start” – zaczęła na początku. Wszystko przez jego problemy z sercem i syndrom Kabuki, co ma wyjaśniać „dlaczego jego rozwój wygląda inaczej”. „Miał swoje tempo, ale konsekwentnie pokonywał wszystkie przeszkody. To, co dla innych dzieci przychodzi naturalnie, dla niego było wielkim wyzwaniem, ale nie poddawał się ani na chwilę” – tłumaczyła Dominika Clarke.
Matka pięcioraczków z Horyńca poruszyła również kwestię Henry’ego, który zmarł chwilę po porodzie. Dominika Clarke przyznała, że „dzielnie walczył, ale jego małe ciałko było za słabe”. „Umierał na moich oczach, mogłam go wziąć na ręce dopiero po śmierci. W sali szpitalnej życie toczyło się dalej, jakby nigdy nic, a ja miałam ochotę krzyczeć z bólu, ale siedziałam cichutko, trzymając malutkie ciałko Henrysia i próbowałam zapamiętać każdy szczegół” – podsumowała matka pięcioraczków z Horyńca.
Czytaj też:
Matka pięcioraczków z Horyńca o Czarusiu. „Warto walczyć, bez względu na koszty i trudności”Czytaj też:
Matka pięcioraczków z Horyńca w szpitalu z córką. „W mojej głowie kłębiły się tysiące pytań”
