Do zaskakującego incydentu doszło w Pilźnie w zachodnich Czechach. W piątek 30 maja starszy mężczyzna powiadomił służby o nagłej śmierci jego żony. Na miejsce została wysłana policja oraz karetka pogotowia.
Rzecznik pogotowia ratunkowego Martin Stepan przekazał, że sanitariusze po przeprowadzeniu wywiadu medycznego stwierdzili, że kobieta faktycznie nie żyje. Taką samą diagnozę wystawił koroner.
Obudziła się w trumnie. Wcześniej stwierdzono jej zgon
Pogrążona w żałobie rodzina zmarłej 87-latki rozpoczęła przygotowania do uroczystości pogrzebowych. Ciało seniorki zostało przetransportowane do jednego z miejskich zakładów pogrzebowych. Pracownicy umieścili je w trumnie. Jak podaje portal Novinky, zaledwie chwilę później miała miejsce zadziwiająca sytuacja. U 87-latki nagle powróciły funkcje życiowe. Kobieta zaczęła oddychać i otworzyła oczy.
Pracownicy zakładu pogrzebowego poinformowali o sprawie pogotowie. Centrum operacyjne wysłało na miejsce medyków, którzy nie kryli zaskoczenia tym, co się stało. Następnie przetransportowali seniorkę do szpitala. Na razie nie wiadomo, w jakim stanie jest aktualnie kobieta.
Rzeczniczka policji z Pilzna Michaela Raindlove powiedziała, że na chwilę obecną sprawa jest szczegółowo badana. – Trwają czynności. Postępowanie jest prowadzone pod kątem ewentualnych błędów medycznych. Na razie nie podjęto jeszcze żadnych decyzji w sprawie ewentualnych zarzutów – wyjaśniła.
Koroner przeprasza za błąd
Mąż 87-latki nie krył zaskoczenia tym, co się stało. – Myślałem, że żona nie żyje. Nie mogłem jej rano dobudzić, byłem tak przerażony, że wezwałem pogotowie. Odczuwam ogromną mieszankę emocji – opowiadał dziennikarzom.
Właściciel zakładu pogrzebowego nie chciał komentować tego, co się stało. Z kolei kierownictwo zakładu, w którym pracuje koroner, wystosowało oficjalne przeprosiny w mediach społecznościowych.
Czytaj też:
Straż Graniczna pogrążona w żałobie. Nie żyje 31-letni funkcjonariuszCzytaj też:
Tragiczna śmierć polskiego dziennikarza. Rodzina przekazała smutne wieści
