Sanatoria wielu osobom przywodzą na myśl spokój, relaks i powrót do zdrowia. Masaże, lecznicze kąpiele, chwile wytchnienia z dala od miejskiego zgiełku – tak wygląda stereotypowy obraz takiego pobytu. Jak jednak ujawniają pracownicy ośrodków, codzienność bywa daleka od tej sielanki.
W niektórych placówkach regularnie dochodzi do kradzieży. Seniorzy, którzy najczęściej korzystają z turnusów, muszą uważać nie tylko na swoje zdrowie, ale i na swoje rzeczy osobiste.
– Często zdarza się, że kuracjuszka zdejmuje pierścionek, zostawia go na umywalce, a potem zgłasza kradzież, ale nie zawsze jest to prawdziwa kradzież. Czasem pierścionek po prostu wpada do umywalki, a my musimy go stamtąd wydobyć – opowiada dziennikarzom Wirtualnej Polski pracownica sprzątająca w jednym z nadmorskich sanatoriów.
Co ginie najczęściej?
Katarzyna, administratorka ośrodka w Ciechocinku, ujawnia, że nie są to wcale najdroższe sprzęty. – Najczęściej kuracjusze kradną droższe szampony i lubrykanty – mówi. – Mieliśmy parę, która regularnie zgłaszała zaginięcie tych drugich. Może osoby, które je kradną, wstydzą się kupić je samodzielnie? – zastanawia się kobieta.
Nie brakuje jednak przypadków, gdy znikają wartościowe przedmioty, takie jak telefony, laptopy, gotówka, a także mniejsze rzeczy z wyposażenia pokoi hotelowych.
– Pewien mężczyzna ukradł małe przenośne radio, szachy i kosmetyki. To było dziwne, bo ten pan był bardzo dobrze sytuowany. Może był kleptomanem? – zastanawia się pani sprzątająca.
Problemem nie tylko „znikające” przedmioty
Obawa przed kradzieżą to nie jedyne doświadczenie, z jakim pensjonariusze mogą zderzyć się w sanatorium. Nie tak dawno opisywaliśmy sytuację kuracjuszek, które w sieci opublikowały zdjęcia posiłków, jakie otrzymały podczas pobytu w uzdrowiskach.
Na jednej z facebookowych grupek poświęconych uzdrowiskom pojawiło się wymowne zdjęcie z sanatorium w Ciechocinku – a na nim spleśniała papryka, która miała pełnić funkcję niskokalorycznej przekąski. „Posiłek niskokaloryczny ok, ale spleśniała papryka już nie jest apetyczna” – napisała autorka postu.
Inna kuracjuszka – korzystająca z dobrodziejstw Krynicy Zdrój – pokazała z kolei kilka dań, jakie zaserwowano jej podczas pobytu w uzdrowisku. „Jedzenie jest okropne, codziennie biały ser, jak nie z wiaderka, to z kostki, do tego porwany listek sałaty” – napisała w relacji. Zaznaczyła, że choć w jadłospisie wszystko jest pięknie rozpisane, w rzeczywistości natomiast porcje i dodatki „bardzooooo minimalistyczne, w większości bez smaku, czasem się im uda, że da się zjeść”.
Czytaj też:
Awantura w sanatorium w Krynicy-Zdroju. Doszło do rękoczynów. „Pięścią w twarz”Czytaj też:
Letnie turnusy w uzdrowisku do 20 proc. taniej. Takie last minute to hit
