Wiosną 1937 roku świat sztuki i polityki zderzył się w jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń XX wieku. Hiszpania pogrążona była w wojnie domowej, a echo konfliktu szybko rozchodziło się po całej Europie.
26 kwietnia 1937 roku małe baskijskie miasto Guernika zostało dosłownie zmiecione z powierzchni ziemi przez niemieckie bombowce Legionu Kondor, działające na zlecenie nacjonalistów Francisco Franco. Zginęło kilkaset osób, a miasta praktycznie nie dało się rozpoznać. To właśnie ta masakra stała się inspiracją dla Pabla Picassa.
Artysta, choć mieszkał we Francji, od dawna śledził dramat hiszpańskiego narodu. Wybuch wojny domowej i brutalność bombardowania Guerniki poruszyły go do głębi. Zdecydował się użyć swojej sztuki jako narzędzia protestu i dokumentu historycznego.
„Guernica” Picassa w ogniu sporu. Madryt kontra Bilbao
W ostatnich dniach jedno z najważniejszych dzieł XX wieku zawładnęło nagłówkami hiszpańskich mediów, łącząc w sobie kulturę, historię i politykę. Czyli trzy obszary, które – jak można z góry założyć – wywołają konflikt.
Pojawił się bowiem pomysł, aby „Guernica” została tymczasowo przeniesiona z Madrytu do Muzeum Guggenheim w Bilbao. Żądanie to wystosował Imanol Pradales, prezydent autonomicznego rządu baskijskiego.
Polityk tłumaczył swój wniosek potrzebą „reparacji symbolicznej” wobec narodu baskijskiego i upamiętnienia 90. rocznicy pierwszego rządu Kraju Basków oraz tragicznego bombardowania Guerniki, do którego doszło w kwietniu 1937 roku.
Pomysł wzbudził natychmiastowe kontrowersje i, jak przewidywano, spotkał się z odmową ze strony hiszpańskiego rządu i Muzeum Reina Sofia. Przedstawiciele placówki w Madrycie tłumaczyli, że jakiekolwiek przenosiny mogą się poważnie odbić na kondycji obrazu.
Hiszpańskie media przypominają, że „Guernica” to nie tylko monumentalny symbol sprzeciwu wobec wojny i tyranii; to dzieło, które przez dekady stało się uniwersalnym manifestem humanizmu i pokoju. Każde przesunięcie, każdy transport tego mającego ponad siedem metrów szerokości płótna, oznaczałby ryzyko nowych uszkodzeń, pęknięć czy utraty warstwy malarskiej.
Sprzeciw i kontrowersje wokół przeniesienia „Guerniki”
Już wcześniejsze raporty konserwatorów z 1997 roku, sporządzone po setkach podróży i zwinięć obrazu, jasno wskazywały, że jedynym bezpiecznym miejscem dla „Guerniki” są stabilne warunki w Reina Sofía, z kontrolowaną temperaturą, wilgotnością i całkowitą ochroną. Najnowsze analizy powtórzyły te ostrzeżenia, jednoznacznie odradzając jakikolwiek transport.
Tymczasem argumentacja Imanola Pradalesa nie skupia się na aspekcie technicznym czy artystycznym. Polityk odwołuje się do pojęcia „reparacji symbolicznej” – próby przywrócenia sprawiedliwości historycznej wobec regionu, którego mieszkańcy ucierpieli w 1937 roku.
Według niego wystawienie „Guerniki” w Bilbao byłoby gestem pamięci, który łączy polityczne i kulturowe przesłanie z lokalną tożsamością. Polityk poszedł nawet o krok dalej i zaproponował powołanie specjalnej komisji, która czuwałaby nad bezpiecznym transportem dzieła i pokryciem wszelkich kosztów, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo obrazu autorstwa Pabla Picassa.
Jednak krytycy ostrzegają, że za słowami o gestach symbolicznego uznania kryje się także polityczna gra. Hiszpańscy konserwatorzy i historycy sztuki podkreślają, że „Guernica” nie jest przedmiotem do „pożyczania” dla potrzeb politycznych. To dzieło o znaczeniu światowym, którego wartość przekracza granice regionów i państw.
– Związek z traumatycznymi wydarzeniami Guerniki nie oznacza, że obraz powinien być traktowany jak trofeum historyczne – tłumaczy Genoveva Tusell, córka Javiera Tusella, który jako dyrektor Wydziału Sztuk Pięknych w rządzie Adolfo Suareza odegrał kluczową rolę w powrocie dzieła. Ekspertka dodaje również, że pomysł przeniesienia obrazu stoi w sprzeczności z wolą samego Picassa, który chciał, aby dzieło pozostało w Madrycie.
Czy „Guernica” powinna wyjechać z Madrytu?
„Guernica” od dekad przyciąga zainteresowanie międzynarodowych muzeów. Próby wypożyczenia jej do MoMA w Nowym Jorku, Royal Ontario Museum w Kanadzie czy muzeów w Japonii i Korei Południowej zawsze kończyły się odmową. Dla Reina Sofia obraz ma znaczenie porównywalne z Giocondą dla Luwru – jest symbolem kolekcji, strażnikiem pamięci i obowiązku edukacyjnego wobec historii XX wieku.
Rząd baskijski jednak nie składa broni. Politycy przekonują, że wyjątkowe okoliczności – jubileusze historyczne i potrzeba lokalnej pamięci – uzasadniają rozważenie tymczasowej ekspozycji w Bilbao. W tle tej debaty kryje się także szersza gra polityczna: negocjacje o nowe kompetencje w ramach statutu Guerniki oraz wizerunkowe budowanie relacji między Madrytem a Krajem Basków.
Czytaj też:
Wielkanoc jak z filmu. Spektakularne procesje i kontrowersyjne rytuałyCzytaj też:
Przez tydzień nikt tu nie śpi. Ta perełka Hiszpanii zachwyca turystów
