Scenariusz drugiej partii był podobny, przy czym tym razem Fyrstenberg i Matkowski, po "breaku" w dziewiątym gemie utrzymali przewagę. Wygrali 6:4 i doprowadzili do super tie-breaka. W decydującej rozgrywce jednak lepiej zapanowali nad nerwami ich rywale.
Melzer i Paes odskoczyli na 7-1. Polacy próbowali odrobić straty i wygrali trzy kolejne piłki, ale później zrobiło się 4-9. Obronili jednego meczbola, ale nie zdołali odwrócić losów meczu.
Fyrstenberg i Matkowski odnotowali po cztery asy i podwójne błędy serwisowe (Paes i Melzer trzy i jeden). Wykorzystali dwie z czterech szans na przełamanie, a nie zdołali obronić żadnego z dwóch "break pointów". Mieli tylko 58 procent celności pierwszego podania, przy 82 proc. po stronie rywali.
- Należy patrzeć na formę chłopaków z optymizmem, bo w ciągu trzech tygodni trzy razy doszli do finału, a także dwa razy z rzędu wygrali z Danielem Nestorem i Nenadem Zimonjicem, czyli parą numer dwa na świecie - ocenił kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Davisa Radosław Szymanik.
Występ w Szanghaju dał Polakom 600 punktów do rankingu ATP "Doubles Race", dzięki czemu powiększyli swój tegoroczny dorobek do 3370 punktów i w poniedziałek awansują z siódmego na czwarte miejsce. Klasyfikacja ta wyłoni osiem par uczestniczących w kończącym sezon ATP World Tour Finals (21-28 listopada). W hali O2 Arena na pewno zagrają amerykańscy bracia Bob i Mike Beyanowie (nr 1.), Kanadyjczyk Daniel Nestor i Serb Nenad Zimonjic (2.) oraz Melzer z Niemcem Philippem Petzschnerem (8.), którym awans dał triumf w Wimbledonie.
zew, PAP