Zawody w Ga-Pa były wielką loterią, która - na szczęście - skończyła się bez żadnych poważnych konsekwencji, choć Fin Ville Larinto miał groźnie wyglądający upadek, a Austriak Andreas Kofler uratował się przed poważną kontuzją tylko dzięki doświadczeniu. Początek pierwszej serii nie zapowiadał problemów z wiatrem. Konkurs przebiegał zgodnie z planem, Stoch bez problemów wygrał rywalizację w parze ze Słoweńcem Jurijem Tepesem (123,5 m). Później świetnym skokiem popisał się pięciokrotny zwycięzca turnieju Fin Janne Ahonen, obejmując prowadzenie po lądowaniu na 134 m. Drugi był Fin Anssi Koivuranta - 134 m po pokonaniu w parze Stefana Huli - 118,5 m.
Problemy zaczęły się po skoku Larinto, który wylądował na 140,5 m, ale miał groźnie wyglądający upadek. Po jego próbie znacznie wzmógł się wiatr, organizatorzy przerwali konkurs na ponad 20 minut. Później obniżyli z 16. do 14. belki startowej rozbieg, skoki oddało czterech zawodników i ponownie trzeba było zawody przerwać.
Gdy skoczkowie wrócili na skocznię, warunki atmosferyczne znacznie różniły się od tych, w których skakano wcześniej. Sześciu niezłych zawodników miało problemy z doleceniem do 120. metra, dopiero Karelin dostał dobry wiatr i poszybował na 132,5 m. Po nim o pół metra bliżej wylądował Małysz, a skaczący w kolejnej parze Ammann w bardzo trudnych warunkach doleciał do 131 m i objął prowadzenie w konkursie. Ogromne problemy miał Kofler, który ratując się przed upadkiem, doleciał tylko do 100,5 m. W złych warunkach nie poradził sobie także lider Pucharu Świata Austriak Thomas Morgenstern, który miał skok na odległość 124 m i uplasował się na 14. miejscu. - W tak zmiennych warunkach konkurs nie powinien być kontynuowany, jego wyniki są wypaczone - powiedział Morgenstern po odwołaniu 2. serii.
Małysz dzięki wywalczeniu trzeciego miejsca w Ga-Pa awansował na czwartą pozycję w klasyfikacji TCS po dwóch konkursach. W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Morgenstern.
PAP, arb