- Justyna Kowalczyk nie spełnia dziś tej funkcji, która z racji takich, a nie innych czasów przypadła Adamowi Małyszowi - ocenił prof. Krzemiński. - Jego triumfy zbiegły się z momentem, kiedy polskie społeczeństwo, po pierwszych transformacyjnych sukcesach, zaczęło sobie uświadamiać, że dogonić kraje Europy Zachodniej nie będzie tak łatwo. Pojawiły się problemy ekonomiczne, uczucie przygnębienia, niedocenienia, wrażenie że świat zapomniał o znaczeniu Solidarności. I nagle zwykły chłopak z Wisły swoją pracą, talentem, przez nikogo niepromowany pokazał, że można być najlepszym. Stał się wcieleniem możliwego sukcesu, który stoi przed wszystkimi. Dawał nadzieję - wyjaśnił socjolog. - Dla Polaków, własny obraz w świecie jest bardzo ważny. Zwycięski Małysz potwierdzał, że Polak potrafi. W dodatku on wtedy triumfował nad Niemcami. To było zbiorowe dowartościowanie - dodał Krzemiński.
Jego zdaniem, obecnie Polacy są znacznie bardziej świadomi swojej wartości. Poprawiają swój dobrobyt w kraju lub zagranicą. Europa Zachodnia stała się czymś zwyczajnym. - Zwycięstwa sportowe nie odgrywają już roli kompensującej. Są dalej ważne, Polacy są z nich dumni, ale nie budzą już takich emocji. Mamy dużo różnych sukcesów. Niewykluczone jednak, że gdyby sytuacja znów się pogorszyła, nastroje stały się bardziej pesymistyczne, to właśnie jakiś sportowiec ponownie rozpaliłby społeczeństwo - podkreślił.
PAP, arb