Szczypiorniści ulegli Szwecji na mistrzostwach świata

Szczypiorniści ulegli Szwecji na mistrzostwach świata

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Polska przegrała w Goeteborgu ze Szwecją 21:24 (12:14) w ostatnim meczu grupy D mistrzostw świata piłkarzy ręcznych. To pierwsza porażka biało-czerwonych w tym turnieju. Mimo przegranej Polska, obok Szwecji i Argentyny awansowała do drugiej fazy mistrzostw.

Początek spotkania był bardzo nerwowy w wykonaniu obu zespołów. Waga spotkania, którego wynik będzie się liczył już w  bezpośredniej walce o półfinał, przytłaczała jednych i drugich. Mnożyły się słupki i poprzeczki.

Dobrze spisywał się Szmal, który nawet obronił karnego, jednak o kilka błędów mniej popełnili gospodarze i to oni utrzymywali jedno-, lub dwubramkową przewagę. Szczególnie irytowały niecelne podania Polaków, przez co tracili piłkę w zupełnie niegroźnych sytuacjach. Nie wychodziły też rzuty Karolowi Bieleckiemu, który kilkakrotnie został zatrzymany przez Johana Sjoestranda. Wyróżniał się za to pozytywnie Marcin Lijewski, który w tej części gry uzyskał pięć bramek.

Od 12. minuty biało-czerwoni długo nie potrafili zdobyć gola. Gdy pięć minut później gospodarze prowadzili 10:6 trener Bogdan Wenta poprosił o  czas. Reprymenda okazała się skuteczna - cztery gole z rzędu i znów był remis 10:10 (21. min). Tym razem Szwed wziął czas. Mocnymi punktami w swoich zespołach byli bramkarze. Obaj bronili m.in. rzuty karne (Szmal dwa). Nadal więcej zimnej krwi zachowywali niesieni dopingiem Szwedzi, którzy w ostatnich pięciu minutach przed przerwą panowali na  boisku. Od stanu 11:11 zdobyli trzy gole z rzędu i do szatni schodzili prowadząc 14:12.

Po przerwie zażarty bój toczył się dalej. Na początku w  pierwszoplanowych rolach znów wystąpili golkiperzy i uszczelniona obrona obu drużyn. Nierzucony przez Bartłomieja Tomczaka karny dodał skrzydeł gospodarzom i zamiast remisu w 44. min. prowadzili 19:16.

Od tej pory walka toczyła się bramka za bramkę. Z tym, że Sjoestrand dokonywał naprawdę cudów. Szmal mu niewiele ustępował, ale jednak... W 54. min wszystko wróciło do  początku połowy - gospodarze nadal prowadzili trzema golami 23:20. Prowadzenia nie oddali już do końca meczu. Jedynie w 55. minucie, po karnym Tłuczyńskiego, Polacy zmniejszyli różnicę bramek do 21:23. W końcówce podopieczni trenera Wenty grali dosyć chaotycznie, co  powodowało sporo strat piłek i prostych błędów. Ostatecznie Szwedzi odnieśli zasłużone zwycięstwo 24:21.

pap, ps


 1

Czytaj także