Noliko - rywal Jastrzębskiego Węgla w drugiej rundzie play off Ligi Mistrzów - od października 2009 gra w nowej hali, mogącej pomieścić trzy tysiące kibiców, która jest częścią większego kompleksu mieszczącego m.in. park wodny. Bilety na wtorkowy mecz (początek o godz. 20.30) z wicemistrzem Polski kosztowały 18 euro i rozeszły się już kilka dni przed spotkaniem. - Inwestycja została zrealizowana dzięki partnerstwu publiczno-prywatnemu. Staraliśmy się oszczędzać, przy budowie cały czas pracowało po kilkudziesięciu wolontariuszy - wyjaśnił Goyens.
Przed każdym meczem w Maaseik klub organizuje w restauracji obok boiska uroczystą kolację dla sponsorów. Przed spotkaniem z jastrzębianami przygotowano 375 miejsc przy stołach. - Nawet, gdybyśmy nakryli dla 700 ludzi, i tak nie weszliby wszyscy chętni. Takie kolacje, to przecież idealne miejsce do spotkań biznesowych. Nasi sponsorzy zapraszają na nie swoich partnerów w interesach. Potem wszyscy idą na trybuny, a po zakończeniu gry wracają jeszcze, żeby się czegoś napić. Spotkania kończą się późno w nocy - dodał manager belgijskiego klubu.
Wszyscy zaproszeni płacą za siebie. - Ceną są zdecydowanie wyższe niż w okolicznych restauracjach. Ta nadwyżka trafia do klubu, mającego roczny budżet ok. 1,8 mln euro - stwierdził Goyens. Zaprzeczył opinii, jakoby zespół budowany był tylko na potrzeby LM. - Mamy w każdym sezonie trzy cele. Liczy się walka o mistrzostwo i Puchar Belgii oraz awans do Final Four LM - oświadczył.
Siatkówka w Maaseik została zaszczepiona przez holenderskich księży uczących w miejscowej szkole. To dzięki nim powstały pierwsze boiska. W efekcie zapadła decyzja o powstaniu klubu. - Tak to się wszystko zaczęło. Potem przyszły europejskie puchary, o które rywalizujemy od 1986 roku - zakończył Theo Goyens.
pap, ps