Hit ekstraklasy rozczarował

Hit ekstraklasy rozczarował

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ostatni mecz 8. kolejki piłkarskiej ekstraklasy zapowiadał się ciekawie nie tylko z punktu widzenia sportowego (w przypadku zwycięstwa Korona mogła wrócić na pozycję lidera), ale również... sentymentalnego. Z ekipą gości przyjechali do Warszawy ludzie, którzy kiedyś - w różnych rolach - byli związani z Polonią. To obecny trener kielczan Leszek Ojrzyński, szkoleniowiec bramkarzy Maciej Szczęsny oraz kapitan Korony Kamil Kuzera.

Poloniści nie mogli wystawić w poniedziałek kilku czołowych zawodników - już od kilku tygodni pauzują kontuzjowani Bruno Coutinho i  Marcin Baszczyński, a teraz kartki wykluczyły Łukasza Trałkę.

W pierwszej połowie kielczanie pokazali, że nieprzypadkowo są w  czołówce ligowej tabeli. Stwarzali większe zagrożenie pod bramką rywali, zwłaszcza w 15. minucie, gdy strzał z pola karnego Pawła Sobolewskiego z  trudem obronił Sebastian Przyrowski. Chwilę potem bramkarz Polonii instynktownie odbił piłkę po uderzeniu głową Jacka Kiełba. W 35. minucie bliski pokonania bramkarza gospodarzy był z kolei Piotr Malarczyk.

W tej części gry poloniści ani razu nie strzelili celnie na bramkę Zbigniewa Małkowskiego...

Kielczanie mają opinię drużyny grającej twardo i zdecydowanie, a  ponieważ poloniści też nie odstawiali nogi, sędzia co chwila sięgał po  żółte kartki. Już przed przerwą aż sześciokrotnie ukarał w ten sposób zawodników obu zespołów (z czego cztery razy gości).

Drugą połowę od mocnego akcentu zaczęła Polonia - Paweł Wszołek kopnął płasko sprzed pola karnego, ale "bezrobotny" dotąd Małkowski nie  dał się pokonać. Od tego momentu znów do głosu doszła Korona. W 56. minucie Tomasz Lisowski trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę. Później kilka razy próbował szarżować Maciej Korzym, za każdym razem skutecznie powstrzymywany przez obrońców Polonii.

Do końca spotkania emocji było bardzo niewiele i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

pap, ps

 0

Czytaj także