Roberto Mancini chciał wpuścić Teveza, by ratować wynik (było wtedy 0:2), ale ostatecznie na boisku pojawił się Holender Nigel De Jong. Piłkarz wydał oświadczenie, w którym tłumaczy sytuację nieporozumieniem. - Tevez odmówił wejścia na boisko w drugiej połowie. Dla mnie w tym klubie jest skończony - powiedział włoski szkoleniowiec na konferencji prasowej po spotkaniu i zapowiedział, że przedyskutuje sytuację z katarskimi właścicielami klubu.
Tevez nie zgodził się z zarzutami trenera, tłumacząc, że choć kilka razy prosił o zgodę na transfer, to zawsze przestrzega profesjonalnych reguł i nie pozwoliłby sobie na podobne zachowanie. - Na ławce rezerwowych powstało spore zamieszanie, ale moja reakcja czy gesty zostały niewłaściwie zrozumiałe. Absolutnie nie odmówiłem wejścia na boisko, jednak za całą sytuację bardzo wszystkich fanów Manchesteru City przepraszam - przedstawił swoją wersję wydarzeń argentyński piłkarz.
To może nie pomóc napastnikowi, bo już wcześniej podpadł angielskim fanom. Kiedy przebywał w ojczyźnie w jednym z wywiadów telewizyjnych krytykował miasto Manchester, mówiąc: "tam są tylko dwie restauracje i kompletnie nie ma robić. Poza tym cały czas pada deszcz".
Manchester City przegrał w Monachium 0:2. W dwóch spotkaniach LM zdobył jeden punkt i zajmuje trzecią pozycję w tabeli grupy A.
zew, PAP