Starszy szeregowy Toby Studabaker zadzwonił do domu w Michigan, by powiedzieć, że już nie jest z młodszą od siebie o 19 lat Shevaun Pennington, ale boi się wracać. Nie powiedział jednak bratu, ani gdzie znajduje się dziewczynka ani gdzie ją widział ostatnio. W tej chwili podobno prowadzi rozmowy z FBI o swoim powrocie do USA. Twierdzi, że Shevaun zostawiła mu podpisany list, by mógł pokazać władzom i udowodnić, że nic jej się nie stało.
Mimo to policja po obu stornach Kanału La Manche nadal nie ustaje w poszukiwaniach pary, która zobaczyła się po raz pierwszy w sobotę. Amerykanin, który jest wdowcem, w piątek opuścił Detroit i poleciał do Wielkiej Brytanii. Następnego dnia zabrał Shevaun z Manchesteru i przez Londyn zawiózł ją do Paryża. Tam trop się urywa, ale policja zapewnia, że znajdzie dwunastolatkę. Opublikowano jej zdjęcia i w sprawę włączono Interpol.
Bratowa starszego szeregowego Toby'ego zapewnia, że nigdy nie zdecydowałby się on na związek z dwunastolatką, gdyby znał jej prawdziwy wiek; w Internecie, a potem w tradycyjnych listach, zapewniała go bowiem, że skończyła 19 lat i chodzi do college'u. "Ale on jej nie skrzywdzi" - uspokaja kobieta.
Amerykańska policja ujawniła jednak telewizji BBC, że Studabaker był dwukrotnie podejrzany o nieodpowiednie zachowanie wobec nieletnich. Jeden z zarzutów dotyczył "nieodpowiedniego dotykania" 12-letniej dziewczynki, Studabakera nawet aresztowano, ale prokuratura oczyściła go od zarzutów. Inne śledztwa także zostały umorzone.
Rodzice Shevaun błagają ją o powrót do domu. "Prosimy cię, wróć! Nie jesteśmy na ciebie źli, bardzo cię kochamy, i chcemy, żebyś była z powrotem w domu" - napisali w oświadczeniu.
Awantura skłoniła organizacje zajmujące się dziećmi do ponowienia ostrzeżeń przed niekontrolowanym dostępem nieletnich do internetowych chatów, gdzie anonimowo można poznać ludzi z całego świata.
sg, pap