Przerwa w dostawie prądu dotknęła niemal unieruchomiła międzynarodowe lotnisko w Los Angeles, jeden z największych portów lotniczych w USA. Częściowo wstrzymano na nim ruch samolotów.
Od 80 do 100 samolotów nie mogło wylądować na lotnisku z powodu awarii. Wstrzymano także część wylotów z niego - przekazał rzecznik Federalnej Administracji Lotniczej Donn Walker.
Jedna z linii elektrycznych przestała dostarczać prąd przez 10 sekund. "Przyczyną były problemy techniczne" - powiedziała rzeczniczka Wydziału Wodnego i Elektryczności w Urzędzie Miasta Carol Tucker. Zdecydowanie wykluczyła ona możliwość sabotażu.
Ten krótkotrwały brak prądu dotknął telefony, radary, systemy naprowadzające i inne niezbędne urządzenia. Władze lotniska potrzebowały ponad godziny, aby zapanować nad sytuacją - przekazał Walker.
Władze lotniska podkreślają, że nie doszło w czasie przerwy do żadnej tragedii, bowiem sprawnie zadziałał system zasilania awaryjnego.
sg, pap