Według danych rosyjskiego ministerstwa zdrowia, najwyższą liczbę nosicieli wirusa zanotowano w 2001 roku - było wówczas ponad 88 tysięcy przypadków zarażenia. Liczba ta stopniowo zmniejszała się i w ubiegłym roku ustabilizowała się na około 37 tysiącach zakażonych rocznie.
Dwa dni wcześniej amerykański raport rządowy podawał podobną liczbę nosicieli wirusa HIV w USA. Była w nim mowa o ponadmilionowej rzeszy nosicieli. To najwyższy wskaźnik, jaki zanotowano od wybuchu epidemii AIDS w USA w latach 80.
Dane te komentowano dwojako. Z jednej strony paradoksalnie jest to bardzo optymistyczna wiadomość, potwierdzająca skuteczność stosowanych w walce z HIV leków, dzięki którym udaje się przedłużyć życie wielu chorym. Z drugiej jednak strony, powyższe dane to dowód na to, że rząd nie zdołał zmniejszyć liczby nowych zachorowań z szacowanych 40 tys. rocznie do obiecanych na 2005 rok 20 tys.
Ostatni wzrost przypadków HIV/AIDS oraz chorób przenoszonych drogą płciową w największych miastach USA pozwala przypuszczać, że liczba nowych zachorowań może sięgnąć nawet 60 tys. rocznie, czyli o 20 tys. więcej niż przewidywali rządowi eksperci - powiedział dr Carlos del Rio z Emory Univercity w Atlancie. Według Del Rio, sytuacja ta nie dziwi naukowców. Rząd przeznacza bowiem w ich opinii zbyt małe fundusze na profilaktykę, a eksperci za bardzo koncentrują się na tym, czy w celu zapobieżenia nowym zachorowaniom lepiej promować abstynencję, czy stosowanie prezerwatyw.
em, pap