Amerykanie okazali się lepsi

Amerykanie okazali się lepsi

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pierwszy test przed mistrzostwami świata w futbolu nie był pomyślny dla polskiej drużyny. Polacy przegrali 0:1 (0:0) z reprezentacją USA w towarzyskim meczu piłkarskim w Kaiserslautern (Niemcy).
Bramka: Clint Dempsey (48-głową).

Żółte kartki: Carlos Bocanegra (USA); Mariusz Jop (Polska).

USA: Kasey Keller (46-Tim Howard) - Steve Cherundolo, Oguchi Onyewu, Gregg Berhalter (46-Carlos Bocanegra), Eddie Lewis - Clint Dempsey (89-Chris Klein), Kerry Zavagnin (56-Pablo Mastroeni), Landon Donovan, DeMarcus Beasley (72-Bobby Convey) - Eddie Johnson (80-Josh Wolff), Taylor Twellmann

Polska: Jerzy Dudek (46-Artur Boruc) - Marcin Baszczyński, Jacek Bąk, Mariusz Jop (83-Tomasz Kłos), Michał Żewłakow (74-Tomasz Rząsa) - Euzebiusz Smolarek, Arkadiusz Radomski (80-Radosław Sobolewski), Mirosław Szymkowiak, Jacek Krzynówek - Tomasz Frankowski (62-Andrzej Niedzielan), Grzegorz Rasiak (62-Kamil Kosowski)

Skład naszego zespołu nie był niespodzianką. Paweł Janas postawił na zawodników sprawdzonych. W bramce w pierwszej połowie zagrał Jerzy Dudek, a w drugiej zastapił go Artur Boruc . W ataku za kontuzjowanego Macieja Żurawskiego zagrał Grzegorz Rasiak.

Pierwsza połowa byłą wyrównana. Polacy bez efektu starali się oszukać rywali głównie kombinacyjnymi zagraniami między Mirosławem Szymkowiakiem, Euzebiuszem Smolarkiem a Tomaszem Frankowskim. Po kwadransie gorąco zrobiło się pod obiema bramkami po rzutach wolnych, ale skończyło się jedynie na sporym zamieszaniu. W 18. minucie w dogodnej sytuacji był Szymkowiak, ale jego strzał zablokował Kerry Zavagnin.

Z minuty na minutę Polacy grali coraz składniej, a szybkie akcje wyprowadzane z głębi pola głównie przez Szymkowiaka sprawiały coraz więcej kłopotów amerykańskiej defensywie. Dobrze w tym okresie gry spisywali się szczególnie Marcin Baszczyński i Arkadiusz Radomski w środku boiska. Generalnie gra nie przyniosła zbyt wiele emocji ani bramek.

Po przerwie już pierwsza groźna akcja Amerykanów przyniosła im prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska Artur Boruc zderzył się z Jackiem Bąkiem, a ich nieporozumienie wykorzystał Clint Dempsey, który z bliska głową skierował piłkę do siatki.

Strata bramki źle wpłynęła na polskich zawodników; nie przypominali już dobrze rozumiejącego się kolektywu z pierwszej części gry. Mniej widoczny był Szymkowiak, a  wprowadzeni do gry Kamil Kosowski i Andrzej Niedzielan nie  odmienili oblicza polskiego zespołu. W 67. minucie Tima Howarda strzałem z rzutu wolnego próbował zaskoczyć Jacek Krzynówek, ale  rezerwowy bramkarz Manchesteru United pewnie złapał piłkę. Było to  jedyne w drugiej połowie celne uderzenie na amerykańską bramkę.

Ostatnie 20 minut gry toczyło się w śnieżnej zadymce, a boisko momentalnie stało się białe. Ani zmiana aury, ani głośny doping polskich kibiców nie zmobilizowały "biało-czerwonych" do  skutecznej gry. Na śliskiej murawie trudno było o składne akcje, a  długie podania od polskich obrońców padały łupem pewnie grających defensorów rywali. Do końca spotkania na boisku panował chaos, a  wynik nie uległ zmianie.

Z kilku względów był to  dla nas trudny mecz. Po pierwsze dlatego, że spotkaliśmy się po  raz pierwszy po długiej przerwie i zabrakło nam zgrania, a po drugie dlatego, że wielu piłkarzy nie jest jeszcze w wysokiej formie, na co zdążyłem im już zwrócić uwagę w szatni - powiedział po meczu Paweł Janas, trener reprezentacji Polski. - Przed mistrzostwami świata czeka nas jeszcze wiele pracy, niestety czasu będziemy mieli bardzo niewiele. Jedyna bramka padła po błędzie Artura Boruca, który już przeprosił kolegów, ale te przeprosiny to  za mało. Musi być bardziej skoncentrowany i bardziej skupiony na  tym co robi. Zespół amerykański rozegrał już piąty mecz w tym roku i było to widać na boisku. Rywal był lepszy i wygrał zasłużenie. 1 marca w Europie można spodziewać się zimowej aury, ale śnieg bardziej przeszkadzał nam niż Amerykanom.

Bruce Arena, trener reprezentacji USA uważa, że to był trudny mecz dla obu zespołów, a dodatkowo w drugiej połowie grę utrudniał padający śnieg. - Do przerwy dominowali Polacy, ale w drugiej połowie lepsi byli moi piłkarze. Cieszę się ze zwycięstwa, tak samo jak z dobrej postawy kilku młodych zawodników, którzy dopiero wchodzą do  drużyny. Myślę, że zmierzamy w dobrym kierunku, a kolejne zwycięstwa w roku mistrzostw świata mają duże znaczenie psychologiczne, bo dodają piłkarzom wiary we własne siły - powiedział trener naszych rywali.

pap, em

 0

Czytaj także