Pierwsza porażka Polski

Pierwsza porażka Polski

Polacy przegrali 0:2 swój pierwszy mecz w finałach mistrzostw świata. W Gelsenkirchen ulegli Ekwadorowi i po pierwszej kolejce w grupie A zajmują ostatnie miejsce w tabeli.
Grupa A: Polska - Ekwador 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Carlos Tenorio (24), 0:2 Agustin Delgado (80).

Żółta kartka, Polska: Euzebiusz Smolarek. Ekwador: Ivan Hurtado, Edison Mendez.

Sędzia: Toru Kamikawa (Japonia). Widzów 48 000.

Polska: Artur Boruc - Marcin Baszczyński, Mariusz Jop, Jacek Bąk, Michał Żewłakow - Euzebiusz Smolarek, Arkadiusz Radomski, Radosław Sobolewski (68. Ireneusz Jeleń), Mirosław Szymkowiak, Jacek Krzynówek (78. Kamil Kosowski) - Maciej Żurawski (84. Paweł Brożek).

Ekwador: Cristian Mora - Ulises de la Cruz, Ivan Hurtado (69. Jorge Guagua), Geovanny Espinoza, Neicer Reasco - Edwin Tenorio, Segundo Castillo, Edison Mendez, Luis Antonio Valencia - Agustin Delgado (83. Patricio Urrutia), Carlos Tenorio (65. Ivan Kaviedes).

Trener polskiego zespołu Paweł Janas postanowił ustawić skład swojej drużyny według schematu, który wykorzystał w meczu z Chorwacją. W obronie klasycznie zagrało czterech zawodników, w pomocy pięciu - dwóch defensywnych pomocników Radosław Sobolewski i Arkadiusz Radomski, w środku piłkę miał rozgrywać Mirosław Szymkowiak. Po bokach, wysuniętego napastnika Macieja Żurawskiego mieli wspomagać Euzebiusz Smolarek i Jacek Krzynówek.

Polacy zaczęli spotkanie dosyć agresywnie. Na skrzydłach swoją szybkość od początku wykorzystywali Krzynówek i Smolarek, którzy szukali wysuniętego Żurawskiego. W środku pola rządził i dzielił Sobolewski, a piłkarze Ekwadoru zmuszeni zostali do obrony, co robili skutecznie.

Pierwszy strzał piłkarze z Ameryki Płd. oddali w szóstej minucie, ale Luis Antonio Valencia posłał piłkę daleko od polskiej bramki. Chwilę później Polacy przycisnęli rywali. Na lewej stronie Krzynówek mijał rywali zwodami, ale cały czas brakowało ostatniego podania, po którym podopieczni Pawła Janasa mogliby objąć prowadzenie.

Po 24 minutach gry piłkarze Ekwadoru przeprowadzili pierwszą groźną sytuację. Piłkę z autu na wysokości pola karnego wyrzucał Ulises de la Cruz, jej lot głową przedłużył Agustin Delgado, a kolejne uderzenie głową zakończyło się w siatce Artura Boruca. Strzelcem gola dla rywali Polaków był Carlos Tenorio.

Pięć minut później Ekwador był bliski podwyższenia wyniku. Tym razem Polaków od utraty gola uchroniła niecelność Delgado, który z bliskiej odległości nie trafił do bramki Boruca. Ta akcja pokazała, że najsłabszą linią polskiej drużyny jest obrona, która nie radziła sobie z napastnikami drużyny przeciwnej.

Ekwadorczycy próbowali pójść za ciosem. Po zdobyciu bramki przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku i kilka razy narobili sporo zamieszania w polu karnym Polaków. Obrońcy "biało- czerwonych" wyraźnie nie nadążali za tempem rywali, którzy tylko przez swoją nieskuteczność nie prowadzili wyżej.

Do końca pierwszej połowy nic się nie zmieniło. Polski zespół nie przeprowadził ani jednej groźnej sytuacji, ani razu nie stworzył zagrożenia pod bramka rywali, nie oddał właściwie ani jednego strzału. Prezentował się słabo i właściwie w niczym nie przypominał drużyny, która wygrała z Ekwadorem 3:0 jesienią ubiegłego roku w Barcelonie w meczu towarzyskim.

Od początku drugiej połowy polscy piłkarze próbowali narzucić swój styl gry, ale bardzo ciężko im to szło. Grali bez pomysłu, nie potrafili niczym zaskoczyć rywali, rozgrywali piłkę chaotycznie. Najbardziej aktywny był Krzynówek, który jednak nie potrafił znaleźć sposobu na przebicie się przez obronę rywali. Szansy nie wykorzystał także Sobolewski, który wychodził na czystą pozycję po podaniu od Szymkowiaka. Po drugiej stronie boiska pewną interwencją popisał się Boruc po strzale z daleka Valencii.

Po dwóch kwadransach drugiej części gry Polacy przeprowadzili dwie szybkie akcje, ale wciąż prowadził Ekwador. Znów w polskim zespole zabrakło wykończenia akcji, na nic zdała się szybkość Krzynówka i technika Smolarka. Na celne dogranie nadal nie mógł doczekać się Żurawski.

W 68. minucie Paweł Janas dokonał pierwszej zmiany. Za Sobolewskiego wszedł Ireneusz Jeleń i polski zespół zmienił ustawienie na 4-4-2. Niewiele to jednak wniosło, bowiem Polacy nadal razili nieskutecznością w swoich poczynaniach. Zupełnie niewidoczny był "mózg" drużyny Szymkowiak i nic nie zmieniło także wejście Kamila Kosowskiego, który zmienił Krzynówka.

Chwilę po drugiej zmianie w polskiej drużynie Ekwador podwyższył na 2:0. Znów polscy defensorzy nie upilnowali rywali - Ivan Kaviedes wyszedł na czystą pozycję, podał obok Boruca do Agustina Delgado, który miał już tylko pustą bramkę i bez problemów zdobył gola.

W końcówce spotkania Polacy mieli dwie okazje do zmiany wyniku. Najpierw sytuacji sam na sam nie wykorzystał Smolarek, a potem w poprzeczkę trafił Jeleń. Ci dwaj zawodnicy najbardziej wyróżniali się w polskim zespole w ostatnich minutach, we dwóch jednak nie dali rady zdobyć przynajmniej honorowej bramki. W ostatniej minucie piłką w słupek trafił Paweł Brożek, który zmienił kilka minut wcześniej Żurawskiego.

Następny mecz Polacy rozegrają 14 czerwca. W Dortmundzie zmierzą się z Niemcami.

pap, ab

Czytaj także