Grajewski mówi, że gotów jest stawić się na każde wezwanie.
B. szef kolegium IPN jest zadowolony ze słów, jakie na temat jego
współpracy z WSI wypowiedział ostatnio Jarosław Kaczyński. Prezes
PiS ocenił, że współpraca z WSI nie przynosi Grajewskiemu wstydu.
Grajewski został umieszczony w przygotowanym przez Antoniego
Macierewicza raporcie o WSI.
REKLAMA
"Satysfakcja niewątpliwie jest, bo zdanie pana premiera jest dla
mnie niezwykle ważne. Jednocześnie muszę powiedzieć, że wcześniej
także z jego strony nie spotkałem się z jakimkolwiek zarzutem" -
powiedział w poniedziałek Grajewski dziennikarzom PAP i Radia Zet.
"Stempel agenta, którym nie byłem, przylepiony mi przez raport (z
weryfikacji WSI - przyp. PAP) na czole, ciągnął się za mną. Sądzę,
że w ludziach złej woli to oświadczenie pana premiera Kaczyńskiego
też niewiele zmieni. Oni są przekonani, że minister Macierewicz ma
rację i tyle" - zaznaczył.
Grajewski mówi, że po tym, jak pojawiły się zarzuty pod jego
adresem stanął przed komisją weryfikacyjną, ale nie doszło do
konfrontacji pomiędzy nim a żadnym z oficerów WSI, z którymi miał
kontakt. "Gdyby obecny likwidator WSI, pan premier Olszewski,
podjął takie działania, to byłbym ogromnie wdzięczny" - oświadczył.á
Andrzej Grajewski był członkiem kolegium IPN, a w latach 1999-
2000 przewodniczącym kolegium Instytutu, jest ekspertem Ośrodka
Studiów Wschodnich. Był też zastępcą redaktora naczelnego "Gościa
Niedzielnego". Obecnie pracuje w dziale zagranicznym tego
katolickiego tygodnika.
W 1992 r. na prośbę ówczesnego wiceministra obrony narodowej
Bronisława Komorowskiego podjął się opracowywania na rzecz WSI
analiz na temat zewnętrznych zagrożeń państwa. Jak wynika z
dokumentów, oficerowie WSI zamierzali wykorzystać go także do
typowania do werbunku dziennikarzy, ale jak sam mówi - choć
wówczas było to legalne - nigdy takich działań nie podejmował.
Grajewski uważa, że jego kontakt z WSI to "czysty
przypadek",áboárównie dobrze mógł to być wywiad UOP. Wiadomo było,
że WSI nie przeszły weryfikacji, z drugiej strony intencją
demokratycznych władz było to, żeby tam przyszli nowi ludzie -
wyjaśnia. Dziś przekonuje, że nie miał wówczas pojęcia "jak
głęboko ta służba tkwiła w różnego rodzaju patologicznych układach
i działaniach".
"WSI były złą służbą, prowadziły działania nieprofesjonalnie -
już nie mówię o tych nielegalnych - i zasługiwały na
likwidacjęá(...) Należało ją rozwiązać i problem polega na tym, że
decydowano się na to tak późno" - uważa Grajewski.
Podkreśla, że kiedy jego nazwisko pojawiło się w raporcie
Macierewicza, towarzyszyło mu poczucie głębokiej
niesprawiedliwości i krzywdy, bo od początku wiedział jaka jest
prawda. Zrezygnował z wstąpienia na drogę prawną, kiedy dowiedział
się, że po drugiej stronie nie stanąłby Macierewicz, ale szef MON.
Z perspektywy historii - uważa Grajewski - najistotniejsze będzie
to, że WSI zostały ostatecznie zlikwidowane, mniej ważne będą
koszty i dramaty poszczególnych osób, które zostały przy tych
działaniach pokrzywdzone. "Najważniejsze, że nie ma WSI. To, że
przy okazji kilku ludziom złamano życie, to koszta historii. Tak
na to patrzę z perspektywy historyka"á - dodał.
W jego opinii, cała sprawa powinna skłaniać całą klasę polityczną
do refleksji, jak w Polsce, od kilkunastu lat demokratycznej i
suwerennej, traktuje się służby specjalne. "Wytworzono wokół nich
niedobrą atmosferę, tymczasem są one ważnym elementem
bezpieczeństwa państwa i współpraca z nimi powinna być traktowana
jako element obywatelskich postaw. W innych krajach taka
współpraca jest wyrazem prestiżu i podejmują się jej najlepsi"á-
podkreślił Grajewski.
Przyznał on, że przed laty przestrzegano go przed podjęciem
współpracy ze specsłużbami. Dziś mówi, żeápodejmował decyzje na
własny rachunek i nie żałuje, bo próbował zrobić coś dobrego.
Grajewski uważa, że jego historia powinna być też przestrogą dla
innych dziennikarzy. Po pierwsze, każdy z nich może w takiej
sytuacji stanąć wobec konfliktu interesów. Po drugie, osoby
współpracujące ze służbami specjalnymi nie są suwerenne; on sam
nie wiedział, jakie WSI miały wobec niego plany. Słuszny jest
zakaz werbunku dziennikarzy, choć inne służby na świecie ich
wykorzystują - ocenia dziś Grajewski.
pap, ss