Ze względu na trudne warunki
atmosferyczne, ekolodzy zajęli
platformę okalającą komin na setnym metrze, a nie - jak planowali -
50 metrów wyżej.
Przed tą akcją inna grupa aktywistów zablokowała bramę
wjazdową
do elektrowni. Po około godzinie wszyscy zostali usunięci przez
policję i przewiezieni na przesłuchania.
REKLAMA
W elektrowni powołano grupę
policyjnych negocjatorów, ale jej
rozmowy z przebywającymi na kominie nie przyniosły rezultatu.
"Czekamy na rozwój wydarzeń" - powiedziała rzeczniczka konińskiej
policji, Renata Purcel-Kalus.
"Chcemy zostać na kominie tak długo, aż
otrzymamy od premiera
zapewnienie, iż polska polityka energetyczna zmieni się, tzn., że
będziemy odchodzić od węgla i inwestować w odnawialne źródła
energii. Ekolodzy chcą także zapewnienia, że Polska nie będzie
blokować pakietu klimatycznego UE"- powiedział rzecznik
prasowy Greenpeace Polska, Jacek Winiarski.
Na konferencji prasowej prezes
zarządu PAK Katarzyna Muszkat
powiedziała dziennikarzom, że jej firma nie zamierza interweniować
w sposób siłowy, by zmusić ekologów do zejścia z komina. "Jesteśmy
w pełni odpowiedzialni za zdrowie i życie ludzi, którzy znajdują
się na naszym terenie" - podkreśliła. Dodała, że elektrownia ma
strategiczne znaczenie dla gospodarki i nie można bezprawnie
wkraczać na jej teren. Poinformowała, że o akcji ekologów
powiadomiła delegaturę ABW w Poznaniu, prokuraturę oraz
ministerstwa: Skarbu Państwa i Gospodarki.
Muszkat chce aby ekolodzy
ograniczyli swój protest do terenów
bliskich elektrowni, ale znajdujących się poza jej granicami.
Podkreśliła, że proces produkcji energii nie został zakłócony, ale
elektrownia ponosi większe wydatki związane z wzmocnieniem ochrony
jej obiektów.
W połowie listopada ekolodzy założyli na krawędzie odkrywki
węgla brunatnego Jóźwin II B stację klimatyczną. Pierwszą akcję
protestacyjną zorganizowali siedem dni temu schodząc na dno tej
odkrywki. Zostali wtedy zatrzymani i postawiono im zarzuty
wtargnięcia na cudzy teren. Jednocześnie Kopalnia Węgla Brunatnego
"Konin" w Kleczewie wyceniła swoje straty związane z zatrzymaniem
produkcji na 350 tys. zł. i zapowiedziała złożenie pozwu o
odszkodowanie.
Według Winiarskiego, wszystkie akcje Greenpeace podejmowane
są, aby zatrzymać ocieplenie klimatu. "Żądamy stopniowego
wygaszania węgla jako głównego surowca produkcji energii
elektrycznej w Polsce i zastępowania go energią odnawialną" -
powiedział.
ND, ab, PAP