O zarzutach dla b. szefów resortu skarbu
poinformowała w piątek w
komunikacie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która pod
nadzorem Prokuratury Okręgowej w Białymstoku prowadzi śledztwo ws.
nieprawidłowości podczas prywatyzacji Elektrociepłowni Białystok.
Według ABW, 12 stycznia prokuratura w Białymstoku postawiła b.
ministrowi i b. podsekretarzowi stanu (ABW nie podała nawet ich
inicjałów - PAP) zarzut "narażenia Skarbu Państwa na szkodę
majątkową w wielkich rozmiarach".
Informację potwierdził rzecznik
Prokuratury Okręgowej w
Białymstoku Adam Kozub. "Żadnych środków zapobiegawczych nie
stosowano. Nie podajemy treści wyjaśnień osób podejrzanych" -
powiedział Kozub. Dodał, że to jedyne osoby, którym dotychczas
postawiono zarzuty, a śledztwo trwa już "od pewnego czasu".
REKLAMA
Chronowski w TVN24
poprosił, by w mediach podawać jego pełne
nazwisko. Ponadto przyznał, że w poniedziałek postawiono mu
zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków.
Dodał, że na razie nie będzie się ustosunkowywał do zarzutów, bo
ma je dopiero dostać na piśmie.
Zapowiedział, że kiedy
otrzyma zarzuty
na piśmie, dopiero wtedy - za dwa tygodnie - będzie mógł się do
nich odnieść. Powiedział, że śledztwo wszczęto po kontroli NIK, a
doniesienie do prokuratury złożyli szefowie NIK. "Raport NIK mówił o tym, że
sprzedaliśmy za mało akcji
elektrociepłowni; nie 45 proc. powinienem był sprzedać, tylko 52
proc." - podkreślił.
Chronowski uważa, że jego decyzja była trafna. "Inwestor
spełniał
wszystkie zobowiązania zawarte w umowie prywatyzacyjnej. (...)
Jestem w stanie udowodnić, że skarb państwa nie stracił na tej
inwestycji, ale zarobił" - podkreślił.
Według ABW, w całej sprawie chodzi o
dopuszczenie do parafowania,
a następnie podpisania w lutym 2001 r. z francuską firmą SocietÚ
Nationale d'ElectricitÚ et de Thermiqueá(SNET) umowy sprzedaży
akcji Elektrociepłowni Białystok SA "na warunkach mniej
korzystnych niż wcześniej oferowane przez tego inwestora", co - w
ocenie ABW - spowodowało szkodę w majątku Skarbu Państwa w
wysokości ponad 6,5 miliona euro.
Jak dodał Kozub, to równowartość blisko 24,5
mln zł. Ani ABW, ani
prokuratura nie podają, dlaczego doszło do podpisania umowy, która
w ich ocenie była dla państwa mniej korzystna.
15 lutego 2001 r. ministerstwo
skarbu sprzedało firmie SNET 45
proc. akcji EC Białystok za prawie 49 mln euro. SNET zobowiązał
się też wówczas do zainwestowania kolejnych 55 mln euro w ciągu
nie więcej niż pięciu lat, w tym częściowo na podniesienie
kapitału spółki (do uzyskania udziałów na poziomie 52,28 proc.).
Obecnie SNET ma
ok. 70 proc. akcji EC Białystok SA. Pozostałe 30
proc. udziałów kilka tygodni temu nabyła od Skarbu Państwa spółka
Enea, płacąc 173,6 mln zł. Jak podawała wówczas w komunikacie, nie
wyklucza przejęcia pakietu kontrolnego od SNET.
48-letni dziś Chronowski urząd
ministra skarbu w rządzie Jerzego
Buzka pełnił od sierpnia 2000 r. do lutego 2001 r. Na tej funkcji
zastąpił Emila Wąsacza. W lutym 2001 r. prezydent Aleksander
Kwaśniewski na wniosek Buzka odwołał Chronowskiego, którego
zastąpiła Aldona Kamela-Sowińska. Chronowski był też trzy razy
wybierany do Senatu.
W listopadzie 2000 r. Chronowski jako minister złożył pozew
o
unieważnienie rok wcześniej umowy prywatyzacyjnej PZU SA z
konsorcjum Eureko i BIG Bankiem Gdańskim SA. W efekcie
mniejszościowy akcjonariusz złożył skargę w Komisji Europejskiej i
zwrócił się do niej o ochronę interesów w Polsce. Chronowski
oskarżył konsorcjum, że nie wywiązywało się z umowy prywatyzacyjnej.
Od grudnia
2000 r. trwał konflikt Chronowskiego z ministrem
finansów Jarosławem Baucem o obsadę rady nadzorczej Totalizatora
Sportowego. Minister finansów twierdził, że został odsunięty od
nadzorowania spółki dającej duże wpływy bezpośrednio do budżetu.
Chronowski miał też odmienną koncepcję prywatyzacji sektora
energetycznego niż minister gospodarki Janusz Steinhoff.
W 2005 r. TVN ujawnił
zapis fragmentu rozmowy Chronowskiego z
Mirosławem Borkowskim, b. prezesem jednej ze spółek-córek PZU. Z
rozmowy wynikało, że senator obawia się o życie w związku z tym,
że powiedział, iż konsorcjum Eureko i BIG Banku Gdańskiego kupiło
PZU za pieniądze PZU.
Sprawa zelektryzowała cała Polskę. Najpierw Chronowski
mówił, że
jest zbulwersowany tym, że "ktoś go podsłuchiwał" i pytał: "Czy my
żyjemy w demokratycznym państwie prawa?". Ówczesny szef
Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek ujawnił, że
"senatora Chronowskiego podsłuchał senator Chronowski". On sam
przyznał po tym, że to on nagrał rozmowę. Wprowadzenie opinii
publicznej w błąd tłumaczył tym, że "nie chciał nikomu psuć
prowadzonego śledztwa" oraz że działał w "stanie wyższej
konieczności".
W 2005 r. Chronowski zeznawał przed sejmową komisją śledczą ds.
prywatyzacji PZU. Podczas konfrontacji jego i Kameli-Sowińskiej
pojawiło się kilka niejasności co do szczegółów złożenia i
wycofania pozwu w sprawie unieważnienia prywatyzacji PZU. Pozew
został złożony przez Chronowskiego w listopadzie 2000 r., a
wycofany pół roku później przez Kamelę-Sowińską. Chronowski mówił,
że można było wycofać pozew, jeśli doszłoby do ugody między
konsorcjum Eureko-BIG Bank Gdański a rządem. Jego zdaniem, nie
spełniono warunków wycofania wniosku.
W 2007 r. Sąd Najwyższy potwierdził
przegraną Chronowskiego w
cywilnym procesie wytoczonym mu przez Eureko za jego wypowiedzi z
2005 r. Mówił on wtedy, że nie mógł "dopuścić do gangsterstwa w
tym kraju", "wypuścić PZU na giełdę i doprowadzić do tego, by PZU
zostało kupione za pieniądze PZU". Mówił też, że "ewidentne było,
że inwestor nie miał pieniędzy na zakup PZU". Chronowski nazwy
konsorcjum nie wymienił, ale Eureko pozwało go do sądu żądając
ubolewania i miliona zł zadośćuczynienia. Sądy nakazały
Chronowskiemu wyrażenie ubolewania, ale roszczeń finansowych nie
uwzględniły.
ND, em, PAP